OD AUTORKI
Książka, którą dziś trzymacie w rękach powstała na podstawie moich własnych przeżyć. Zapisałam tu historię jednej miłości... Jednego uczucia... Jednego z zauroczeń, jakie spotykają człowieka w ciągu całego jego życia...
To dość wierny zapis uczuć zakochanej kobiety... Zapis przeżyć i emocji podyktowanych rozwojem wydarzeń... Jednakże nie wszystko, co tu znajdziecie wydarzyło się naprawdę... Niektóre wydarzenia pominęłam... To tylko subiektywny obraz uczuć i emocji, a nie dokument... Które z opisanych wydarzeń są prawdziwe, a które powstały gdzieś tam, gdzie krzyżuje się wyobrażenie i rzeczywistość, niech pozostanie milczeniem. Zaręczam jednak, że historia tutaj przedstawiona jest jak najbardziej prawdziwa... Przecież pisałam ją na podstawie mojego pamiętnika...
Dlaczego zdecydowałam się wydać pamiętnik? Cóż... Uznałam, że nadszedł czas, aby ukazała się na rynku wydawniczym książka mówiąca o tzw. "czatowych miłościach"... Aby młodzi ludzie, szukający partnera w wirtualnym świecie, wiedzieli jak wygląda prawie - prawdziwy czatowy romans... Ile jest w nim prawdy, a ile ułudy... Chciałam pokazać efekt poszukiwań w świecie, gdzie fikcja staje się prawdą, a pozerska gierka - obowiązującym kanonem zachowania... Dlatego też obrałam takie motto mojej książki... Ku refleksji, ku przestrodze...
Mimo to życzę przyjemnej lektury... Mam nadzieję, że uda wam się uniknąć błędów, które stały się moim udziałem...
Yen
CZAT-SMS...
Tyle słów, tyle obelg, tyle emocji...
i po co?
dla sławy, dla łez, dla istnienia?
dla zaistnienia!
Kolorowe literki świadczące usługi dla ludzkości
za parę groszy, za bezcen...
Targowisko próżności!
Każdy puszy się, mami blaskiem
odbitym w tafli ekranu telefonu...
To nowy rodzaj lustra...
Każdy może przejrzeć się i zobaczyć
jaki jest piękny i mądry
i wspaniały
przecież przeczyta to w telewizji...
To nowa rozrywka dla mas... Nas?
a może to nie próżność puszy się złotem?
nie ona rozpina baldachim taniego blichtru...
porcelanowe laleczki
piernikowe koguciki
papierowi magowie
ołowiani kibole
czarownice na patyku i słodka wata! Różowa, pierzasta wata
zatykająca usta, zaklejająca oczy...
To my! Kupczący ideałami i ideami
swoimi lub ukradzionymi
innym współ piszącym...
czasem wystarczy pokrzyczeć,
czasem odsłonić ramiona,
czasem błysnąć poezją
by zostać zauważonym...
być... w społeczeństwie...
PROLOG
Czat-sms... Rozrywka w telewizorze... Wystarczy mieć telefon komórkowy i telegazetę... To posiadanie otwiera nam drzwi do "raju bram"...
Kiedy znalazłam - ten czat zachłysnęłam się nim radośnie... Tylu ludzi, nowych znajomych! Szybko zapełniła się moja książka telefoniczna... Pośród wielu nowych znajomości zawarłam też tą jedną... Szczególną... To był on... Mądry, dojrzały... Tak pięknie pisał... Tak mądrze prowadził rozmowy na czacie. Zawsze grzeczny, spokojny, zrównoważony... Zaimponował mi. Zaczęliśmy rozmawiać, później prowadziliśmy długie dysputy korzystając z usług telefonii komórkowej... Coś zaczęło "iskrzyć"...
Po kilku tygodniach byliśmy zakochani... Pisaliśmy sms-y z wyznaniami płomiennej miłości... Postanowiliśmy się spotkać... Nastał czas oczekiwania i odliczania kolejnych dni dzielących nas od naszego szczęścia...
Wtedy to właśnie wpadłam na pomysł zapisywania tego wszystkiego, co tak bardzo chciałam mu powiedzieć... On pracował całe dnie... Nie mogłam mu przeszkadzać zasypując sms-ami... Coś jednak musiałam zrobić z natłokiem uczuć i emocji... Zaczęłam pisać... Dużo... To pisanie dawało mi poczucie bliskości... Rozmowy z nim... Stało się nałogiem...
Tak właśnie powstał niniejszy pamiętnik...
Od tego czasu wiele rzeczy przemyślałam... Zrozumiałam...
Wtedy... Wierzyłam święcie... Bezkrytycznie...
Nie wierzyłam, że jeszcze kiedyś pokocham... Że jeszcze kiedyś będę kochaną... I nagle pojawił się on! Jedyny, cudowny, najwłaściwszy... Zwariowałam! Uwierzyłam w cudowną moc miłości... Bez wiary we własną wartość pozwoliłam sobie marzyć... To właśnie ten czas został utrwalony w listach, których nigdy nie wysłałam... Na kartkach w zeszycie zapisywałam najmniejsze nawet drgnienia serca... Wszystkie drgnienia... Również troski, pragnienia, marzenia, nadzieje... Radości i smutki... Oto one...
1.
Mój słodki, jedyny, najukochańszy Grzesiu... Wiem, nie mogę pisać do Ciebie wciąż i wciąż, bo przeszkadzam ci w pracy. Dlatego też piszę tutaj. Tak bardzo chciałabym opowiedzieć ci o mojej miłości. O nadziei, jaką mi podarowałeś. O tysiącu uśmiechów, jakimi obdarzam Cię każdego dnia. Podarowałeś mi szczęście... Jednak, doprawdy, nie wiem... Czy tak będzie zawsze? Czy mój los wreszcie się odmieni? Czy naprawdę jesteś tym mężczyzną, który potrafi mnie pokochać? Mimo moich wad? Tak bardzo pragnę przytulić się do Ciebie i poczuć ciepło Twojego serca... To przecież tak niewiele... A może tak wiele? Skarbie mój! Ty jeden wiesz czy będzie nam dobrze razem... Ty jeden wiesz jak bardzo oboje tego chcemy... Jeśli naprawdę tak będzie, to spełnią się moje marzenia... O życiu, szczęściu i spokoju. To Ty spełnisz te marzenia... Ja w zamian mogę ofiarować Ci tylko moją miłość, samą siebie... To tak niewiele, wiem... Czy to wystarczy, aby Cię uszczęśliwić? Mój najcudowniejszy, chcę abyś był najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi... Dokonam tego! Jestem Ci to winna... Za bezmiar kochania, jaki mi ofiarowałeś! Ożywiłeś moje serce. Było martwe, suche, bez nadziei... Wlałeś weń miłość i znów mogłam pokochać... Uleczyłeś poranioną duszę, pozwoliłeś mi unieść twarz... I znów móc spojrzeć ludzkości prosto w oczy. Jesteś cudotwórcą! Jeszcze niedawno myślałam, że nie spotka mnie w życiu nic dobrego... Teraz wiem jak bardzo się myliłam! Spotkało mnie najlepsze, co mogłam dostać od losu: miłość ukochanego mężczyzny! Tylko boję się czy starczy mi sił, czy będę potrafiła uszczęśliwić Cię tak bardzo, abyś nigdy nie pożałowaĂĹĄ Ăďż˝, że pokochałeś taką kobietę jak ja! Kocham cię najbardziej na świecie, miłością tak mocną, gorącą i czułą... Mogę obiecać Ci, że zrobię wszystko, aby być godną Twojej miłości...
- Twoja Yen -
2.
Ukochany! Piąty raz skasowałam wiadomość, którą chciałam Ci wysłać... Czasem boję się, że napiszę coś, użyję złych słów, sformułowań... Że urażę Cię czymś, jakimś nieopatrznym słowem... Tak mało się jeszcze znamy, tak mało jeszcze wiemy o sobie... Czasem, gdy rozmawiamy odgadujemy swoje myśli, czasem nie rozumiemy się... Mijamy... Mam nadzieję, że czas i poznanie to zmienią... Naprawdę czuję, że jesteśmy dla siebie stworzeni... Dla Ciebie ja, a dla mnie Ty... Mogę tylko wznosić modły do wszystkich bogów świata, aby to przeczucie było prawdziwe... Tak bardzo tego pragnę... Ilekroć z Tobą rozmawiam opływa mnie fala błogiego spokoju... Wiem, ten spokój płynie od Ciebie... Ja tylko zanurzam się w nim z błogością daną ludziom szczęśliwym... I wiem, czuję to, że tak będzie zawsze... Jesteś cudowny! MyślaĂĹĄ Ăďż˝am, że takich mężczyzn nie ma, że to tylko wytwory stęsknionej kobiecej wyobraźni, ubranej w okładki książek, do kupienia w kiosku... Ale Ty przecież jesteś prawdziwy! Mówisz do mnie, piszesz... Myślisz o mnie, troszczysz się. A może ja oszalałam? Może Cię wymyśliłam? I rozmawiam z wytworem chorej wyobraźni? To przecież niemożliwe, żeby taki mężczyzna jak Ty, był do tej pory samotny! Każda kobieta marzy o takim mężczyźnie, więc jak to się stało? Nie rozumiem tego! Ale dobrze się stało! Teraz jesteś mój, dla mnie i tylko dla mnie, i tylko mój, i na zawsze... Po czasu kres będę szczęśliwa u Twego boku, bo tylko Ty jeden wiesz jak, potrafisz i chcesz dać mi miłość. A ja, z całą dzikością serca będę Cię kochać, z wdzięcznością za twe serce, dobroć i spokój. Uwielbiam Cię...
- Twoja Yen -
3.
Do G...
Mówisz do mnie miłością
a ja słucham zapatrzona...
Roztaczasz błyszczące wizje
pachnące różami
i połyskujące tęczą
tysięcy pocałunków
tak zmysłowo...
tak lirycznie...
Jaki scenariusz
napisze nam życie?
Chcę wierzyć, że będziemy
razem, na zawsze
i gdy lata
pobielą nam głowy
Ty trzymając mnie za rękę
będziesz nadal mówił
O wielkiej, lśniącej miłości
a ja zapatrzona, zasłuchana
złożę białą głowę
na ukochanym ramieniu
i będziemy tak trwać
przez wieczność...
4.
Skarbie mój! Wiesz, boję się naszego spotkania... Czy sprostam Twoim wyobrażeniom? Czy nie rozczarujesz się? Doprawdy! To takie trudne! Takie przerażające! A co zrobimy, jeśli nasza miłość przegra w starciu z realnym światem? Ja byłam ciekawa jak wyglądasz. Tak po prostu, po ludzku, ciekawa... Teraz to spotkanie nie będzie nawet zaspokojeniem tej ciekawości. Teraz spotkamy się, aby móc się wreszcie przytulić, dotknąć, pocałować. Czy Ty czujesz to samo? A jak wyglądasz?... W moich oczach będziesz zawsze najpiękniejszy. Masz piękną duszę, wrażliwe serce i to ciepło, którym mnie tak oczarowałeś... Ciepło, którym chcę otulić się jak płaszczem...
-cdn-goście!
I wróciłam! Napisałeś do mnie! Jakże mnie to cieszy! Uwielbiam, kiedy do mnie piszesz, kiedy mówisz... Bardzo jestem ciekawa Twoich oczu... Czy też będę uwielbiać w nie patrzeć? Pewnie tak! Oczy ukochanego mężczyzny... O tak! Oczy są zwierciadłem duszy a Ty masz piękną i jasną duszę, więc Twoje oczy muszą być piękne! Pokochałam Cię nie widząc... Czy to możliwe? Czy można pokochać autora tekstu tylko dlatego, że tak pięknie pisze? Ależ Ty jeszcze ze mną rozmawiasz i wprawdzie nadal Cię nie widzę, ale słyszę! Mówisz inaczej niż piszesz... To tak jak ja... Ale Twój cudowny spokój i ciepło nadal emanują z tego, co i jak mówisz.... Czuję to! Dlatego też tak bardzo Cię pokochałam, bo jesteś, jaki jesteś... Taki dobry, taki kochany, taki mądry i rozsądny, taki dla mnie... Marzę o tym bym była dla siebie... Aby czas naszych poszukiwań dob iegł końca... Chcę tego tak bardzo... Chcę i pragnę Ciebie... Boję się Twojego przyjazdu tutaj, bo mam przeczucie jak skończy się to spotkanie... Tak... Będę chciała być dla Ciebie, oddać Ci się cała... A jak kobieta może zawierzyć całą siebie mężczyźnie? Tylko tak! Oddając każdy fragment swojego życia... Ciało też... Hmmm... Może okażesz się mądrzejszy ode mnie? Mój ukochany Grzesiu... Tak tęsknię do Ciebie, do Twoich ramion tylko dla mnie... Do pocałunków i czułych pieszczot... Czy będzie mi to dane? Okaże się w sobotę... Tak wiele obiecuję sobie po tym spotkaniu... Czy aby nie za wiele? I tak bardzo się go boję... Czy naprawdę będzie tak cudownie jak to sobie obiecujemy? Mój najukochańszy... Czy jesteś pewien, że mnie kochasz? Czy nie jest to tylko zauroczenie? Czy wystarczy Twojej miłości by dopasować osobę do osobowości? Czy pokochasz mnie całą, tak jak ja pokochałam Ciebie? Zakładam, że jesteś świadomy, tak jak ja, swoich uczuć i tak jak ja dobrze wiesz, co czujesz i co mówisz... Jeśli tak jest, to będziemy najszczęśliwszą parą ludzi na świecie! Nic i nikt nas nie rozdzieli! Musimy tylko przeżyć razem to nasze pierwsze spotkanie... Musimy pozwolić naszej miłości rozkwitnąć... Wtedy będzie nam dobrze razem... Jaki Ty jesteś? Kim jesteś? Tak mało o Tobie wiem... A jednocześnie wiem już tak dużo, że wystarczyło abym Cię pokochała. Całym sercem! Otworzyłam Ci drzwi do mojego świata... Nikt nigdy dotąd go nie oglądał, nikt nie przestąpił progu tej twierdzy, mój świat był tylko mój! Nawet mój brat, który i tak wie o mnie najwięcej i najlepiej mnie rozumie... Teraz Ty będziesz wiedział najwięcej... Jeśli oczywiście zechcesz mnie wysłuchać i postarasz się zrozumieć, choć troch ę... Czasem sama siebie nie rozumiem... Nie chcę się przyznać sama przed sobą do bólu, niezrozumienia, niechęci społeczeństwa... To czasem takie trudne... A właśnie Ty wyzwalasz we mnie chęć do wyrzucenia z siebie tego zła, które przez tyle lat mnie dręczyło... Dla Ciebie chcę być czysta i dobra... Taka jak czuję to w sercu... Dla Ciebie... Nie chcę żeby dręczyły mnie koszmary przeszłości kładące się cieniem na duszy. Chcę być czysta i jasna.... Tak jak Ty...
Teraz dam Ci już spokój... Pracuj sobie kochanie spokojnie, nie będę Cię niepokoić moimi lękami... Kocham Cię najmocniej na świecie...
- Twoja Yen -
5.
Grzesiu mój skarbie! Grzesiu moje kochanie! Grzesiu mój słodki! Grzesiu mój mężczyzno! Cudzie wspaniałości, ostojo spokoju, mój dobroczyńco, moja miłości, mój ukochany... Grześ... Grzegorz... Ach! Jakąż przyjemność sprawia mi takie pisanie! Powiem Ci to wszystko prosto do uszka... Każdy wykrzyknik i przecinek będą pocałunkami... Całą miłość wyszeptam Ci przytulona do Ciecie... Pieszcząc Cię ustami będę wyznawać Ci miłość... Aż do... Tak! Chcę poczuć ciepło Twojego ciała, chcę drżeć dla Ciebie, chcę obsypać Cię tysiącem pieszczot, tysiącem czułości... Chcę by Ci było ze mną dobrze... Najlepiej... Pragnę Twoich ust... Twych dłoni błądzących pieszczotliwie... Chcę Twojego dotyku wywołującego dreszcz rozkoszy... Czy wiesz, czego pragnę...? Pewnie wiesz...
- Twoja Yen -
6.
To obsesja! Nie mogę przestać pisać do Ciebie! Nie mogę przestać myśleć o Tobie! Nie mogę przestać mówić do Ciebie! Dlaczego tak jest? Nie rozumiem tego! Może dlatego, że milczysz? Nie piszesz... Wiem, wiem, pracujesz... I pewnie myślisz o mnie... A ja siedzę w domu i wariuję... Szaleję z tęsknoty... Widzisz, jaki dobry sposób wymyśliłam? Piszę do Ciebie, piszę i piszę, a Ty możesz sobie spokojnie pracować... I nie przeszkadzam Ci! Hi hi hi! Mogę opowiedzieć Ci wszystkie troski i żale i nie będziesz się o mnie martwił! Czy wiesz ile SMS-ów musiałabym wysłać, żeby opowiedzieć Ci to wszystko, co tutaj napisałam? Wszystkie troski i tęsknoty zapiszę tutaj! Może kiedyś z tych listów zrobię książkę? Zatytułuję ją "Listy do G....ÄËĂďż˝Ăďż˝ Fajny tytuł? Podoba Ci się? Hi hi hi! Wiem, że mi nie odpowiesz, ale rozmowa to rozmowa... Dlaczego p osłałeś mi dzisiaj "orzeźwiającego" buziaka? Zaniepokoiło mnie to! Czyżbyś doszedł do wniosku, że powinnam trochę "otrzeźwieć"? Nie angażować się tak? Nie! Nawet nie chcę o tym myśleć! Pewnie to był orzeźwiający poranny buziak, a ja się tylko czepiam... Ojej! Dlaczego tak napisałeś? Teraz dołożyłeś kolejny lęk do całego bukietu, który już zdążyłam sama sobie stworzyć! Pewnie śmiałbyś się gdybym Ci to teraz powiedziała... Na pewno! No cóż! Taka jest dusza kobiety! Zawsze dzieli włos na czworo! Nie mam papierosów, muszę iść do kiosku... A tak nie lubię się z Tobą rozstawać! Zaraz wrócę - poczekaj chwilkę...
Już jestem! Kochany mój! Jaka cudowna niespodzianka! Wiadomość od ciebie! Piszesz o tremie przed spotkaniem... Ha ha ha! Żebyś Ty wiedział, co ja przeżywam! Przecież ja Cię kocham! Nie rozumiem, dlaczego się denerwujesz...Wiem, wiem, czujesz to samo, co ja... Też nie wiesz czy moje "kocham" to nie są tylko słowa... Ja to wiem! Żadne z nas nie wie, co tak naprawdę czuje druga strona. Tak pewnie musi zostać aż do soboty... Będziemy wiedzieć, gdy przytulimy się do siebie... Wtedy zyskamy pewność i odzyskamy spokój! Bo wiesz, ja myślę, że jeżeli dwa serca tak bardzo lgną do siebie, to musi to być przeznaczenie... To znaczy, że jesteśmy dla siebie... I nic nam nie przeszkodzi w byciu razem... Na zawsze... To chyba dobra filozofia prawda? Przynajmniej mnie uspokaja... Ja tak bardzo Cię kocham, tak bardzo pragnę, tak chętnie nazywam się Twoją... Wierzę w to, że będzie nam dobr ze... Naprawdę! Choć zupełnie nie mam pomysłu na ciąg dalszy. Bo przecież po spotkaniu w sobotę trzeba będzie coś wymyślić, jeżeli będziemy chcieli być razem... I co wtedy? Ale przecież to Ty jesteś mądrzejszy! Pozostawię Ci podejmowanie decyzji, a ja pójdę za Tobą, na koniec świata... Myśl o mnie mój skarbie, myśl, myśl... Każda Twoja myśl o mnie przybliża nas do siebie... Powiększa naszą miłość... Ja myślę o Tobie cały czas, permanentnie... Chyba widzisz ile tu napisałam... I nie mogę przestać pisać do Ciebie... Wszystkie myśli, które tu przelewam są szczere i prawdziwe... Mój ukochany tak rozmawiałam z Tobą w myślach cały czas... Teraz, kiedy zapisuję nasze rozmowy, są one prawdziwsze... Wszystkie lęki i problemy, które tkwiły w mojej głowie niczym ciernie, przelane na papier zostały już wypowiedziane i ujawnione... I wcale nie sĂďż˝ już takie wielkie i takie straszne, wiesz? To rodzaj oczyszczenia... Tak sobie piszę do Ciebie i tak sobie myślę i coraz mniej boję się tego spotkania... Och! Te zapiski to doskonała metoda! Jak dobrze to wymyśliłam! Teraz mogą być dla Ciebie ciepła i słoneczna, a troski mogę zapisywać tutaj. A Ty jesteś taki wspaniały, fantastyczny, ciepły i czuły, taki prawdziwy, mimo, że jeszcze wirtualny... Ale przecież już niedługo, prawda ukochany? Będziemy mogli tak stać sobie przytuleni, a świat zniknie i będziemy tylko we dwoje... Ty i ja... I nasze pocałunki... To cudowne... Kocham Cię najmocniej... Mój ideale...
- Twoja Yen -
7
Co znaczyła ta wiadomość?! Źle cię zrozumiałam?! To nie Ty pisałeś o tremie?! Granica między rzeczywistością a fantazją?! Jaką, cholera, Czy to, co mi pisałeś dotychczas to były fantazje?! Czy tak dałam się zwariować?! To boli... Tak bardzo boli... Proszę odpisz mi szybko... Chcę wiedzieć... Będę cierpieć w milczeniu... Nie będę Cię zarzucać sms-ami, tylko proszę napisz mi... Cokolwiek! Zachwiałeś całym moim światem! Całym szczęściem, które sam mi dałeś... Teraz chcesz mnie z niego odrzeć?! Oszukałeś mnie?! Nie wierzę! Nie chcę wierzyć! Nie Ty! Nie zgadzam się! Dlaczego mi to robisz! Dlaczego mnie karzesz swoim milczeniem..? Będę płakać... Już płaczę... A więc mnie nie chcesz... Po tylu płomiennych wyznaniach, zapewnieniach i przyrzeczeniach... I po prostu mnie nie chcesz... Ja też już nie chcę...żyć!!!
- Twoja Yen -
8.
Grzesiu mój najdroższy- pogubiliśmy się... Może rzeczywiście nieuważnie czytałam Twoje sms-y, a może nie zrozumiałam, o co w nich chodziło? A może nie chciałam zrozumieć... Nie wiem sama... Nie cierpię, gdy jesteś smutny... Nie znoszę tego uczucia, a wiem, że teraz jest Ci źle z mojej winy... Nie chciałam sprawić Ci przykrości... Uwierz mi... I znów czekam na Twoją odpowiedź... Tak bardzo, tak mocno... Boję się... Nie chcę żebyś się na mnie gniewał... Kocham Cię całym sercem, całą duszą, całą sobą... Jestem dla Ciebie, istnieję dla Ciebie... Przecież wiesz o tym... Skarbie mój... Czy tak ma być...? Nie chcę żyć bez Ciebie! Chcę Twojej miłości! Chcę Ciebie... Aż tak wiele żądam? Nie mogę już pisać... Nie chcę...
- Twoja Yen -
9.
Dobrze moje szczęście, że wyjaśniliśmy sobie to nieporozumienie. SMS to bardzo głupia i trudna forma komunikacji. Wymaga używania skrótów myślowych. A my, niestety, znamy się zbyt mało, żeby ten system dobrze działał. Odległość odarła nas ze wszystkiego! Rozmawiamy bez spojrzeń, bez mimiki, bez gestów, bez bliskości. Zmienimy to kochanie... Niebawem. Wtedy będziemy rozumieć się doskonale. Musieliśmy uprawiać, najtrudniejszy rodzaj rozmów... Nawet pisanie listów jest prostsze! Bo masz miejsce i czas na dokładne opisanie własnych uczuć i myśli... Czas na zadawanie pytań i czas na odpowiedzi... A my... No cóż... Zostaliśmy ograniczeni do znaków... Cóż można zawrzeć w tak krótkim liście? Dobrze, że wyznania miłosne mogą być tak krótkie, a słowo "kocham" ma tak mało liter... Przynajmniej o naszej miłości możemy pisać bez przeszkĂďż˝ łd... Moja ukochana, romantyczna duszyczko... Tęsknię do Ciebie całą mocą mej miłości... Z utęsknieniem czekam na dzień, który nas połączy... Już wiem, że jesteśmy dla siebie stworzeni... Kocham Cię.
- Twoja Yen -
10.
Cholera! Nie daje mi spokoju jedno pytanie: czy można pokochać człowieka nie widząc go? Dotąd sądziłam, że to niemożliwe i śmieszne! Ale przecież wiem co czuję! Wiem jak mocno Cię kocham i czuję jak z każdym dniem ta miłość rośnie! Im lepiej Cię poznaję, tym bardziej Cię kocham! I nadal cię nie widziałam! Jak to tak?! A może to lepiej? Pokochałam cię takiego jakim jesteś... Nie miałeś szans oczarować mnie urodą ( czy jesteś ładny?) Albo tymi wszystkimi gestami, których mężczyźni używają do czarowania kobiet... Miałeś tylko słowa... I siebie samego... Może dlatego moja miłość jest taka mocna, czuła i szczera? A ci, którzy mówili, że miłość to tylko chemia dwojga ciał - mylili się. Oj! Bardzo się mylili! Teraz wiem...
- Twoja Yen -
11.
I jeszcze na dobranoc coś Ci napiszę: Kocham Cię najbardziej pod Słońcem... Żadna kobieta w historii całej kuli ziemskiej nie kochała tak bardzo żadnego mężczyzny, jak ja kocham Ciebie... Złożyłam mój świat u Twych stóp, w Twoje ręce złożyłam moje życie a serce oddałam sercu... Jedyne co mi pozostało to resztki zdrowego rozsądku... Ale i on nie działa jak należy... Oczarowałeś mnie, zaczarowałeś i trzymasz tak mocno... I nigdy nie puszczaj... Trzymaj mnie mocno... Tuż przy sercu... Tak abym zawsze była Twoja... Właśnie tego chcę... Uwielbiam Cię mój wyśniony, wymarzony ideale... Napiszę jutro - dziś jeszcze życzę Ci ciepłych i spokojnych snów... Kocham Cię na wieki...
- Twoja Yen -
12.
Dzień dobry kochanie! Czy buziaki wpisane do zeszytu też do Ciebie dotrą? Chyba nie... To już jutro! Obudziłam się dziś i pierwsza moja myśl: TO JUŻ JUTRO! Powoli ogarnia mnie panika. Co ja zrobię? Nawet nie mam się w co ubrać! Dziś czeka mnie dużo pracy: muszę posprzątać, pomyć naczynia. Łeee... Nienawidzę mycia garów! Dziś zrobię gołąbki... I jeszcze muszę iść do pracy... Jak ja zdążę to wszystko zrobić? Zupełnie nie mam pojęcia... Kocham Cię, kocham, kocham... Tak dobrze mi się z Tobą rozmawiać... Za każdym razem gdy dzwonisz jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie... Kochany mój, proszę, nie patrz na wygląd zewnętrzny... Spójrz w serce, ono tak bardzo jest Twoje... Jejku! Wykończą mnie te obawy... Nie dożyję jutrzejszego dnia... Napisałeś mi, że jesteś szczęśliwy bo mnie zobaczysz... To wystarczyło, aby wywołać nowy atak paniki. Oczywiście przyjadę na dworzec... Ale... Chyba umrę gdzieś po drodze... Wiem tylko, i to mnie pociesza, że na końcu tej drogi będą Twoje otwarte ramiona. Twoje pocałunki i Twoja miłość... A co jeśli nie? Co ja wtedy pocznę, nieszczęsna? Co zrobię z moją miłością? Niechciana i odrzucona... Nie! Nie! Nie! Nie chcę nawet o tym myśleć! Obiecałeś kochać mnie bezwarunkowo! Czyli nie wolno Ci oceniać mojej urody! Przecież nie jestem brzydka, ani połamana, ani garbata, ani szczerbata, ani żadna taka... Więc skąd ten lęk? Ta niepewność? Tak już chyba musi być... Ty pewnie czujesz to samo... Taką samą niepewność... Chociaż tak spokojnie o tym mówisz, że dochodzę do wniosku, że pewnie podobasz się wielu kobietom... W sumie... Ja też podobam się wielu mężczyznom... Hmmm... Wszystkim mężczyznom! Ale Ty nie jesteś wszy stkimi! O ile podziw innych mile łechce moją próżność, o tyle od twojego podziwu zależy moja przyszłość! No właśnie! A Ty nie jesteś wszystkimi! To jakieś cholerne błędne koło... Panika, pocieszenie, panika, pocieszenie. Szarpią moją myśl tysięczne obawy... Nie rozwiążę tego problemu aż do jutra... Wiem o tym! Ale ten strach nie pozwala mi przestać pisać. Muszę go wypisać, przelać na papier... Wtedy on tu pozostanie a ja będę mogła zająć się wymyślaniem nowych problemów. Hi, hi, hi! Wiem skąd bierze się ten strach! Powiedziałeś mi kiedyś, że wygląd zewnętrzny jest dla Ciebie bardzo ważny, i że masz odmienny gust od większości mężczyzn... To wystarczyło. Jeśli dodamy do tego mój brak pewności siebie, to będziemy wiedzieć czym podszyty jest mój lęk! I okazuje się, że on wcale nie jest irracjonalny! A Tobie podoba się Jod ie Foster! Niestety nie jestem do niej podobna... No i jestem o wiele większa... Miałam się odchudzać, ale gdy doprowadziłam się do jadłowstrętu to przestraszyłam się anoreksji. Nie chcę być chora psychicznie! Chcę podejmować świadome decyzje! I tak schudłam już 10 kg, ale czy spodoba Ci się mój, nadal wielki tyłek? Będziesz musiał mnie zaakceptować! Przecież ja schudnę! Tylko już nie tak szybko... Aha! I jeszcze chciałeś gładkich nóg! Depilacja owszem, ale co zrobić z bliznami na kolanach, które uzbierałam przez całe życie?! Wiesz dobrze, że jestem ciamajdą! Bez przerwy potykam się i przewracam. Dzieciństwo spędziłam na drzewach lub biegając z pistoletem z chłopakami! Masz pojęcie jak wyglądają moje nogi?! Jak mogą być gładkie?! Gzy pokochasz mnie taką jaką jestem? Zakręconą, zwariowaną, z bagażem przeszłości... Dziś wszystko w ydaje mi się szare, bure i bez sensu. To zbliżający się dołek odziera mój świat z barw... Dobrze, że dziś idę do pracy. Tam nie będę miała czasu na dołki, rozmyślania i lęki...Co ja Ci dam jeść?! Przecież coś będę musiała! A tu lodówka pusta, kasy brak! WIEDZIAŁAM, że spotkanie przed wypłatą to głupi pomysł! Oszaleję od tych pytań! I wcale nie pomaga mi pisanie! Te problemy nie są wymyślone! Są jak najbardziej realne! Chyba zajmę się jakąś pracą w domu zamiast tracić czas na wypisywanie tutaj bzdur, bo to do niczego nie prowadzi! Śniłam dziś o nas... Tak dobrze mi było z Tobą... Obudziłam się spełniona... Szczęśliwa... Och... To było cudowne uczucie... Ale trwało krótko, bo zaraz pojawiła się myśl: to już jutro! No i zaczęła się kołomyja! A ja tak bardzo chcę do Ciebie, chcę Twojego ciepła, dotyku, pieszczot , pocałunków... Ale mi się marzy! Ha, ha, ha! Będę szczęśliwa jeśli nie uciekniesz na mój widok! I co ja mam na siebie włożyć?! Nawet nie mam ładnej kurtki! Buuu... Wczoraj po raz pierwszy POWIEDZIAŁAM do Ciebie "kochanie"... Zauważyłeś? Robię postępy prawda? Do tej pory nauczyłam się tylko pisać... Właściwie sam mnie do tego zmusiłeś... Chciałeś, żebym napisała czy Cię kocham i w końcu napisałam! Okupiłam to straszną męką... Hi, hi, hi! Palce odrętwiały, myśli rozpierzchły się gdzieś i ukryły w ciemnych kątach a ja, bohatersko walczyłam... I napisałam Ci o mojej miłości... Później było łatwiej. Nauczyłeś mnie pisać o uczuciach. Wiem, zawsze czekałeś na to, kiedy nazwę Cię moim kochaniem... Kiedy padną te słowa... Głośno w ciszy... A ja nie umiałam... Jesteś ogromnie cierpliwy...Podziwiam cię za to... Czeka łeś... Wiedziałeś, że kiedyś wreszcie to powiem... I udało się! Czy będę umiała Ci to powiedzieć prosto w oczy? Nie wiem... Chcę... Ale czy będę potrafiła...? Zbyt dużo ran odniosłam kiedyś... Ale będę się starała... Naprawdę. Czy wystarczy Ci cierpliwości dla mnie? Och! Mój cudowny Grzesiu, skoczyłabym w ogień dla Ciebie, a nie umiem powiedzieć na głos że Cię kocham! Kompletna wariatka! Proszę... Bądź cierpliwy... Poczekaj... Powiem Ci to... Kiedyś... Przecież wiesz, czujesz to... Znasz moje uczucia... Ty nauczyłeś mnie pisać o tym, Ty nauczysz mnie mówić... A może w przytuleniu będzie mi łatwiej? W bliskości ciał, w deszczu pocałunków wypowiem wreszcie magiczne - kocham Cię...? Pytałeś czy dam Ci przeczytać te listy, nie wiem, o miłości? O pocałunkach? O moich lękach? Obiecałam ci, że wejdziesz do mojego świata, wiem, ale te listy stały się rodzajem pamiętnika... Albo jakoś tak... Może poczekamy? Może kiedyś? Ale nie jutro... A może jutro..? Powinnam dotrzymywać słowa... Obiecałam Ci mój świat... To jest właśnie mój świat... A listy są przecież do ciebie... Więc właściwie powinieneś je przeczytać... Tylko... Że... Popisałam tu tyle rzeczy... Tak ważnych, tak wydartych z duszy... Z samych głębin... Moich czarnych myśli... A ja chciałam to opublikować! Ha, ha, ha! Ciekawe jak, skoro nie potrafię dać tego do przeczytania ukochanemu? Tyle myśli... Tyle... Tyle wyznań... Czy to nie bez sensu? Piszę do Ciebie, ale nie dla Ciebie? Piszę o miłości do Ciebie, a Ty masz tego nigdy nie przeczytać? Może wskażę ci niektóre fragmenty? Tylko obawiam się, że gdy dam Ci ten zeszyt do ręki, zechcesz przeczytać całość... I co ja wtedy zrobię? Spłonę ze wstydu... Tak lekko, tak łatwo mi pisać, przelewać na papier myśli i uczucia... Tylko czy to jest literatura godna Ciebie? Czy nadaje się do czytania? Nie sądzę... Nie umiem pisać tak ładnie, wzniosie... Czy to co piszę jest ciekawe? Nie wiem. Chcesz mnie lepiej poznać... Dlatego chcesz to przeczytać, ale ja chętnie opowiem Ci o sobie... A może w ogóle nie zechcesz tego czytać? Może po mojej odpowiedzi "nie wiem", i Twoim "tak myślałem", nie wrócisz do tego tematu... A może jednak trochę chcę dać ci to przeczytać? Już sama nie wiem... Cholerna babska logika! Sama siebie nie rozumiem! Jak Ty będziesz mógł ze mną żyć? Pomimo Twojego spokoju, dobroci i miłości, Twoja cierpliwość, tak niebotyczna, kiedyś się przecież skończy... Czy wtedy już będę umiała siebie zrozumieć? Nie sądzę... Cóż za głupie rozmyślanie! Dobrze, ostatni papieros... Ostatni łyk kawy i ostatnie zapiski... Biorę się d o sprzątania... Tylko... Tak dobrze i do Ciebie pisać... Mam złudzenie Twojej obecności... Twojej bliskości... Pewnie dlatego tak lubię pisać do Ciebie. Chciałabym być Twoją małą dziewczynką... Chciałabym, żebyś się mną, opiekował... Żebyś mnie kochał tak bardzo, jak ja kocham Ciebie... Tylko jak mogę być Twoją MAŁĄ dziewczynką, z 15 kg. nadwagi?! Kocham Cię mój idealny, wyśniony, wymarzony mężczyzno... Kocham Cię najmocniej... Nigdy nikogo nie kochałam tak mocno i nikt nie wyzwalał we mnie takich uczuć jak Ty... Z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze, z nikim nie było mi tak spokojnie i nikt nie był dla mnie taki dobry jak Ty... Taki słodki, czuły, kochający, cierpliwy... Czy tak będzie zawsze? Chcę żeby tak było, mocno i gorąco tego pragnę... Ty jeden wzbudzasz we mnie taki szczególny rodzaj tkliwości, czułości... Nigdy czegoś takiego nie czułam... Zanurzam się w świat tych nowych uczuć z lubością... Intrygują mnie one i cieszą zarazem... To nowa ja... To Ty mnie stworzyłeś... Od nowa... Od początku... Czy to możliwe że jesteś o dwa lata młodszy ode mnie? Jesteś o tyle dojrzalszy, mądrzejszy... Tyle wiesz, tyle potrafisz... Tyle rozumiesz... Tyle chcesz zrozumieć... Jesteś wielki... Wielki Are! O tak! Dobrze Cię oceniłam na czacie... Już na początku... Marzyłam o rozmowie z Tobą... Zaintrygowałeś mnie... Ale Ty chyba nie przepadałeś za mną... Nigdy nie rozmawiałeś ze mną...Nigdy nie napisałabym do Ciebie, gdybyś na czacie nie próbował rozszyfrować mojego numeru telefonu... Nie odważyłabym się... Zawsze byłaś dla mnie wielkim człowiekiem... Pomnikiem... A jednocześnie tak szarmanckim mężczyzną, że zazdrościłam dziewczynom do których pisałeś. Na szczęście odważyÄšďż˝am si ę. Zdobyłam twój numer i napisałam... Chciałam móc się szczycić znajomością z wielkim człowiekiem... Chyba tylko tyle... Nie chciałam Cię uwodzić, mimo głupot jakie Ci później naopowiadałam... I pewnego dnia zorientowałam się, że coś "iskrzy"... Że nie jest to zwykła znajomość... Stałeś się mi bliski...Wiesz kiedy to do mnie dotarło? Wtedy gdy dzwoniłeś, a mi było tak źle. Czekałam na fachowca od pralki, a on się tak bardzo spóźniał... Byłam wściekła i sfrustrowana... Pocieszałeś i uspokajałeś mnie... Byłeś taki cudowny, szarmancki, spokojny i słodki... Właśnie wtedy zaprzedałam Ci duszę... Tą rozmową mnie zdobyłeś... Uczucia ruszyły jak lawina... Każdy Twój telefon, każdy SMS popychał mnie w otchłań miłości... Coraz dalej, coraz szybciej... Równia pochyła... Uszczęśliwiłeś mnie... Nigdy nawet nie śmiałam marzyć o Are i Yen... Razem... Teraz to takie realne... Takie bliskie...Teraz jesteś moim Are, moim Grzesiem, moim cudownym mężczyzną, moim, moim, moim! A szalona Yen jest Twoja, Twoja na zawsze... Nawet gdy już nie będziesz chciał, będziesz miał mnie dość, będę Twoja... Bo to Ty mnie stworzyłeś... Ty podniosłeś mnie z kolan, na które rzuciło mnie życie... Dla Ciebie odrodziłam się jak Feniks z popiołów... Jesteś na mnie skazany... Hi, hi, hi! Udowodnię ci to! Zobaczysz... Będzie nam dobrze razem... Chcę dać Ci miłość, troszczyć się o Ciebie, być dla Ciebie, kochać Cię i dawać Ci zadowolenie i szczęście... A w zamian? W zamian chcę Twojej miłości i akceptacji... Wiem, to bardzo dużo... Trudno mnie zaakceptować... Ale żeby być ze mną będziesz musiał to zrobić, bo inaczej mnie skrzywdzisz... Każda prÄłba zmie nienia mnie na siłę zakończy się niepowodzeniem i bólem... Tyle już zdążyłam się dowiedzieć... Kocham Cię mój miły... Kocham każdą komórką mojego ciała, całym moim jestestwem Przez tą miłość, to szczęście które mi dajesz, nie potrafię już być na czacie "Yen-dzą"... Za dobrze mi, za czule, za słodko aby dokuczać innym... Teraz wchodzę na czat i rozdaję słoneczne promyki i buziaki... Tylko tyle potrafię... Kochać Cię i opowiadać całemu światu o mojej szczęśliwości... Odmieniłeś mnie, zdjąłeś zły czar... Dlatego jestem Twoja... Dlatego tak bardzo Cię kocham... Bo jesteś jaki jesteś...
-Twoja Yen-
13.
Och mój Grzesiu... W domu bałagan jak po ataku tornado, a ja siedzę zapatrzona w okno i z uśmiechem błąkającym się po ustach marzę o Tobie... I jeszcze jestem z tego zadowolona! Za oknem deszcz, zimno, ponuro... A w moim sercu wiosna! Radio cicho gra, okna zamknięte przed jesienią, a ja siedzę, piszę i uśmiecham się do Ciebie... Zaczynam obawiać się o swoje zdrowie psychiczne. Hi, hi, hi. Nie zachowuję się normalnie... I czekam na SMS-a od Ciebie z utęsknieniem... O czym to ja miałam pisać do Ciebie? O tym jak bardzo Cię kocham... Ale przecież jeśli ciągle będę pisać o miłości to umrzesz z nudów... Ciągle jedno i to samo... W kółko... Dziś też chciałabym mówić do Ciebie moje kochanie - przez telefon... To było takie trudne, ale tak mi się spodobało! Teraz chcę Ci tak mówić ciągle! Wiem, wiem, chcieć to móc... To chyba bę dę mogła... Nie rozumiem tego, ale ilekroć o Tobie pomyślę zaraz wykwita na mych ustach tak szeroki uśmiech, że wyglądam jak wariatka! Ludzie na ulicy, patrzą na mnie zdziwieni... Tylko czekać jak na mój widok będą patrzeć na mnie znacząco i pukać się w czoło! Ha, ha, ha! A przecież to tylko miłość... Ci szarzy ludzie tacy zabiegani, zagubieni... Stracili gdzieś po drodze swoje szczęście... Dlatego tak ich dziwi szczęście innych... Dobra, ostatni papieros... Hi, hi, hi... Wiem, już to mówiłam... Ale jak zwykle mam problem z oderwaniem się od Ciebie... A rzeczywistość wzywa... Muszę się zmobilizować! Minęło już tyle czasu, Ty nie piszesz... Buuu... Ach! Ta nauka cierpliwości to trudna sztuka! Wiem, wiem, pracujesz... Nie masz czasu na zabawy telefonem... Ale ja CZEKAM!!!! A Ty, milczysz... Właściwie powinnam się już do tego przyzwyczaić... Zawsze o tej porze milczysz... Al e ja, niepoprawna optymistka, zawsze czekam, całe dnie na wiadomości od 416016... To głupie! Wiem... Ale to jest silniejsze ode mnie! Nic na to nie poradzę! Ciągle mi Ciebie tak mało! Mało! Mało! Nie doczekam się jutra... Umrę z niecierpliwości! Będę pierwszym znanym medycynie przypadkiem śmierci z niecierpliwości. Opiszą mnie w swoich żurnalach medycznych! Hi, hi, hi! A jeśli nie zabije mnie to czekanie, to jutro umrę ze strachu! O! Tak czy siak trafię na łamy magazynów medycznych! Ha, ha, ha! Czy mówiłam Ci już że uwielbiam twój śmiech? Pasjami lubię słuchać jak się śmiejesz... Naprawdę... I uwielbiam Twój głos... I w ogóle cię uwielbiam! Gdy rozmawiam z Tobą to czuję się jak w niebie, takie ciepło rozlewa mi się wokół serca... Tak mi dobrze... Tak błogo... Tak szczęśliwie... No tak! Widzę, że do tematu miłości wracam jak bumerang! Hi, hi, hi! To przez Ciebie! Nie umiem nie wyznawać Ci miłości! Mam ciągłą potrzebę informowania Cię o tym, jak bardzo cię kocham, wciąż i wciąż... Bardzo ciekawe czy ja Ci to wszystko co tu piszę, będę umiała opowiedzieć? Czy chociaż raz będę umiała wyznać Ci miłość? Cholera! No nie wiem... Ależ ze mnie osioł! Piszę rzeczy tak wielkie a mówić nie umiem! Kocham Cię do szaleństwa...
-Twoja Yen-
14.
Ukochany mój... Teraz przerwa... Jest 12:30 a Ty nie piszesz... Zaczynam się niepokoić... I minęła kolejna godzina a Ty nadal milczysz... Stawiałam pasjansa! Wyszło, że spodobamy się sobie, że będziemy razem... Szczęśliwi... Och! Jak ja lubię takie wróżby! Kocham Cię, kocham, kocham!
- Twoja Yen -
15.
Grzesiu mój skarbie to dziś! Za dwie godziny będę już szczęśliwa w Twoich objęciach! Jejku mam nadzieję, że zechcesz mnie przytulić... Wiem, w tej kurtce wyglądam jak "Marysia", ale nie mam innej... Tak bardzo Cię kocham i tak bardzo się boję... Pytałeś mnie dziś - czemu... A bo ja wiem? Boję się i już! Ten strach możesz przegonić tylko Ty... Ciekawe czy te cholerne gołąbki są już miękkie? Pewnie nie... I co będziemy jeść? Żeby tylko były smaczne... Jezu! To czekanie nie wykończy! Jeszcze pół godziny do przyjazdu autobusu a ja już gotowa do wyjścia i nie wiem co mam ze sobą zrobić... Och! Kochany mój... Jak długo jeszcze? I co będzie? Czy kochamy wystarczająco mocno? Czy pocałujesz mnie? Czy powiesz, że kochasz? Ile pytań! To właśnie one powodują mój lęk! Nie znam na nie odpowiedzi! Nie lubię nie wiedzieć! Nie znoszę niepewno ści! Wiem tylko jedno: kocham Cię najmocniej na świecie i nic i nikt, nawet Ty, tego nie zmieni! Idę...
- Twoja Yen -
16.
Mój najcudowniejszy... Leżę właśnie w naszym (hi, hi, hi) łóżku... W naszej pościeli...! Piszę, piszę, piszę... Żeby wypisać cały ból, całą tęsknotę za Tobą. Jesteś najcudowniejszy! O ile to stwierdzenie było wcześniej raczej podejrzeniem i nadzieją, o tyle po Twojej wizycie mam tę pewność. Naprawdę myślę, że jesteś cudownym, wspaniałym i tak fantastycznie kochającym mężczyzną i do tego mówisz, że jesteś MÓJ! Kocham Cię najbardziej na świecie! Wiem to! Jestem tego pewna jak nigdy dotąd! Z Tobą wydarzyło się wiele rzeczy "jak nigdy dotąd"... Nigdy dotąd nie miałam takiego poczucia bycia kochaną, nigdy dotąd nie miałam takiego orgazmu, nigdy dotąd nie czułam się tak niepewnie i nigdy dotąd nikogo tak nie kochałam! Ach! I jeszcze nigdy dotąd moje "kocham Cię" nie wyrywało się z takich głębin mojego serca i nigdy dotąd nie było tak mocne, pewne i zdecydowane! Skarbie mój! Tęsknię do Ciebie całą sobą, każda myślą, każdym słowem, każdym oddechem, każdą komórka ciała... Teraz już wiem co znaczy tęsknić... Wcześniej tęskniłam do Twojego ciepła, Twoich czułych ramion... Teraz tęsknie do Ciebie... Do całego Ciebie... Do Twoich cudownych oczu (nawiasem mówiąc miałeś rację - utonęłam w nich!) Tęsknię do Twoich ust, ramion, ślicznego brzuszka, do... Ach! Przecież wiesz jaki jesteś wspaniały! Tęsknię do całego Ciebie! Każdej cząstki Twojego ciała... Tęsknię do Twojego śmiechu, zapachu, spojrzeń... Tęsknię do Twojej obecności... Do tego żebyś był... Przy mnie... Z Tobą najstraszliwsze "potwory" z mojej głowy nie są straszne... Mój czarodzieju... Jestem dla Ciebie... Jejku! Mam nadzieje, że nie masz o mnie tak złego zdania, jakie ja ma m o sobie... Wie popisałam się wcale! O nie! Wstyd mi za to, że tak się zachowywałam... Nie mogłeś się, mój biedny, wykąpać pierwszego dnia, bo ja wolałam gadać zamiast zagrzać Ci wodę, tyle dni nie dojadałeś, bo ja nie mogłam odważyć się zaproponować Ci, że zrobię Ci jeść... Nic nie widziałeś w mieście, bo ja tak bardzo chciałam być z Tobą w domu i przytulać się do Ciebie... Wstyd mi! To takie egoistyczne z mojej strony! Jestem okropna! Mam tylko nadzieję, moje słoneczko, że wybaczysz mi ten blamaż! Chociaż, może nie było aż tak źle, skoro zamiast dwu dni, zostałeś aż pięć... To chyba nie dlatego, że lubisz się umartwiać... Od naszego następnego spotkania będę dbać o Ciebie! Nie pozwolę, żeby brakowało Ci czegokolwiek! Nie przy mnie! To ja zostałam stworzona, aby spełniać twoje marzenia, zachcianki i pokusy. Jestem dla Ciebie i& nbsp;chcę, abyś był najszczęśliwszy! Tak jak ja jestem z Tobą...
- Twoja Yen -
17.
Mój ukochany... Nie piszesz do mnie... Ani jednego SMS-a... Dlaczego? Czyżbyś wrócił do siebie i czar prysł? Grzesiu, mój skarbie, nie napisałeś nawet dobranoc... Ani dzień dobry... Do tej pory było to naszą tradycją... Nie nazwałeś mnie kochaniem... Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Jestem pełna obaw... Chore myśli kłębią się w głowie... Jeżeli dziś cały dzień będziesz milczał popadnę w paranoję... Nawet nie powiem Ci jakie myśli przychodzą mi do głowy... Chociaż, na pierwszy plan wysuwają się plotki... Te z czatu... Wiesz: Are zalicza i zostawia... A może jednak taki jesteś? Wiem, to Cię krzywdzi, ale takie właśnie są szalone myśli zakochanej i nieszczęśliwej kobiety... Grzesiu mój, ja chcę Ci wierzyć, a ci okropni ludzie z czatu popsuli moje zaufanie... Kochany... Proszę napisz dziś do mnie... Wiem, jest dopiero godzina 8:00, Ty pracujesz. Straciłeś tutaj mnóstwo pieniędzy i teraz musisz ciężko pracować... A wszystko przeze mnie... To ja powinnam była kupować ci piwko, ja powinnam dbać o Ciebie... Tylko, że ja nie miałam kasy... Za ostatnie pieniądze kupiłam nam papierosy i... Nawet chleb musiałeś kupić... Tak mi wstyd! A teraz nie piszesz... No tak... Przemyślałeś to wszystko i stwierdziłeś, że takiej kobiety nie chcesz... Ale jeżeli tak jest to, proszę, powiedz mi to! Będę cierpieć, płakać i rozpaczać, ale będę wiedziała... Pozostawiasz mnie w niepewności... Muszę Ci się przyznać, że nawet wtedy, gdy mnie przytulałeś miałam obawy.. Jak można pokochać kogoś takiego jak ja? I mimo, że było mi tak dobrze niepokój czaił się, by wypełzać wtedy, gdy nie miałam z Tobą kontaktu... Gdy siedziałeś obok, czytałeś, pisałeś... To przecież niemożliwe, aby tak cudowny mężczyzna pokochał MNIE! Mimo tych obaw chcę wierzyć, że będziemy razem... Tak bardzo tego pragnę... Tak dobrze mi z Tobą... Siedzę teraz przy ławie i wzrokiem szukam cię w fotelu... Twoim fotelu... A on jest pusty... Brak Ciebie boli... Chce mi się płakać... I to Twoje ciepło... Twoje piękne dłonie... Czy mówiłam Ci, jak bardzo podobały mi się twoje dłonie? Takie duże, męskie, silne... Nie przeżyję! Ta rozłąka mnie zabije! I pocałunki... Cudowne, ciepłe, czułe i kochające... Tak dobrze mi z Tobą... Pod każdym względem, dobrze mi z Tobą rozmawiać, uwielbiam śmiać się z Tobą... Uwielbiam się z Tobą kochać... Uwielbiam przytulać się do Ciebie i przytulać Ciebie, spać z Tobą, czuwać gdy Ty śpisz... Nie lubię tylko dwóch rzeczy: takich scen zazdrości jak ta ostatnia i braku Ciebie... Muszę Ci powiedzieć, że masz piękne ci ało... Zaraz dokonałam porównania i wyszło mi, że ja nie zasługuję na ciebie... Jesteś piękniejszy... Miło mi było gdy twierdziłeś, że bardzo Ci się podobam, chociaż cały czas zastanawiałam się czy to nie kurtuazja... Cóż, lata mojej młodości i świetności przeminęły... Trzydzieści lat już za mną... Teraz zaczynam się starzeć... A Ty musisz chcieć uczestniczyć w moim starzeniu... Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad faktem, że jednak jestem od Ciebie starsza? Że nadchodzi mój czas na starzenie? Zmarszczki, utratę jędrności, brzydki biust i wielki tyłek? Czy będziesz umiał to znieść? Czy będziesz mnie kochał, gdy będę stara? Czy bawiłeś się mną, pisząc sms-y? Że mnie testowałeś to już wiem... Ciekawe jeszcze testów przeprowadziłeś na mnie? Jaki był wynik? Czy odpowiadam wymaganiom? Czy chcesz, abym to ja była twoją kobietą? Ostatnią kobieta? Pod Twoim wpływem zrewidowałam moje poglądy i moje marzenia... Teraz chce dzielić z Tobą wszystkie radości, chcę z Tobą oglądać świat... To jest moje marzenie... Czy zechcesz je spełnić? Nie bez kozery prosiłam Cię o miłość bezwarunkową... Wiem kim jestem... Że jestem dziwna, zakręcona, zamknięta w sobie... Trudno do mnie dotrzeć... Trudno wydrzeć moje myśli i uczucia... Te prawdziwe... Z głębi serca... To dlatego tak trudno mi wyznać moja miłość do Ciebie, tak ciężko powiedzieć jak bardzo Cię kocham... Dla mnie to nowy rodzaj uczucia, nigdy do nikogo nic takiego nie czułam... A słowa ÄËĂďż˝Ăďż˝kocham CięÄËĂďż˝Ăďż˝ nabrały nowego znaczenia... Przestały być wyświechtanym frazesem... Teraz są ważne, prawdziwe... W moim ÄËĂďż˝Ăďż˝kocham CięÄËĂďż˝Ăďż˝ do Ciebie mieści się tyle uczuć... Tkliwość, uwielbienie, pożądanie, spokój, czułość, podziw, fascynacja, ciepło, miłość... Taka jest moja miłość do Ciebie... Są jeszcze inne uczucia... Te brzydkie: strach, niepewność, lęk przed odrzuceniem, lęk przed śmiesznością, wstyd... Czy pomożesz mi pokonać te złe uczucia? Czy staniesz do walki z moją, chorą głową? Czy wystarczy Ci sił, ochoty i cierpliwości? Kocham Cię mój miły, zaakceptowałam Cię w całości. Muszę się tylko przyzwyczaić do Twoich, nieznanych mi dotąd, zachowań... Jeszcze się nie znamy... Wiemy o sobie już bardzo dużo, ale to jeszcze niewiele, wiem. Wiem też czego mi najbardziej brak: ciepła i czułości... A Ty chcesz i potrafisz mi to dać. Dzięki temu potrafię znaleźć nowe siły do walki z przeciwnościami losu! Dlatego tak mi dobrze z Tobą; zaspokajasz moje najskrytsze pragnienia... Wiem, wiem, to egoistyczne podejście... Ale czymże jest miłość, jeśli nie egoistycznym ukochaniem cech drugiego człowieka? Co kochamy u innych? Te cechy, czyny, myśli, słowa, które to nam sprawiają... Przyjemność... To przecież właśnie jest egoizm... Taki właśnie jest nasz świat... Egoizmu nauczyłam się niedawno... Wtedy, gdy oddając innym ludziom całą siebie, nie chcąc nic w zamian, zaginęłam gdzieś po drodze... Zgubiłam swoje marzenia, swoje myśli... Zniknęłam... Wtedy zrozumiałam, że jeżeli chcę być, istnieć, muszę być egoistką... Chociaż trochę... Muszę głośno mówić o swoich potrzebach... Tak też się stało... Znów istnieję! Chyba jestem złym człowiekiem... Wstrętną egoistką! Tylko że,... Ja nie chcę znowu zniknąć... Chcę żyć! Cieszyć się życiem! Czy lubisz tańczyć? Tak we dwoje, w blasku słońca? W przytuleniu, w miłości, patrząc w ocz y ukochanej kobiety? Jak dziwnie splata się los... Jeszcze miesiąc temu chciałam być sama... Zdecydowałam się na samotne życie, na samotną starość i samotną śmierć... A później pojawiłeś się Ty... I już nie chcę żyć bez Ciebie... Nie chce żebyś był gdzieś tam, daleko a ja tu sama... Bez Ciebie... Chce Cię na zawsze, wiem, czuję, że mnie uszczęśliwisz... Jeżeli to, co pisałeś było prawdą a nie testem, to jesteś jedynym człowiekiem na świecie, który potrafi kochać tak, jak ja... Całym sercem... Całym sobą... Dziś jest dzień przesilenia, dzień prawdy. Dziś wszystko, cała nasza przyszłość zależy od tego, co zrobisz... Czy napiszesz... Co napiszesz...? Czy wiesz o tym? To dla mnie strasznie ważne... To, czy będziesz o mnie myślał, tęsknił... SMS od Ciebie to znak... Chyba o tym wiesz, prawda? Przecież dobrze znasz ludzką psychikę, kobiecą też... Pytanie tylko brzmi: czy mnie chcesz? Kocham Cię moje kochanie...
-Twoja Yen -
18.
Mój najukochańszy Grzesiu... Posłałam Ci dziś kilka wiadomości, a Ty nie odpisujesz... Nie wiem... Pracujesz? Czy może ja Cię zanudzam ciągłymi wyznaniami? Może powinnam przestać pisać, jak bardzo Cię kocham? Jak bardzo tęsknię? Może Ty wtedy bardziej chciałbyś (pragnąłbyś) kontaktu ze mną? Sama nie wiem, co o tym myśleć... Dziś otworzyłam konto kredytowe w supermarkecie.. Mam pełną lodówkę... Dziś mógłbyś przyjechać i nie byłoby mi wstyd, że nie mam do jedzenia nic prócz gołąbków... A Ty mógłbyś się normalnie odżywiać... Tak mi źle po tej wizycie, że wypadła akurat w czasie załamania mojego budżetu... Tak było mi Ciebie żal... I tak bardzo mi wstyd. Już nigdy więcej do tego nie dopuszczę! Choćbym miała oddać do lombardu ostatnia koszulę! Mówiłeś, że jestem ekspertem od języka polskiego... JakĂĹĄ źe się myliłeś... Wczoraj znalazłam tekst dyktanda, które rozłożyło mnie na łopatki! To było wielkie dyktando ogólnopolskie, albo jakoś tak... Narobiłam tyle błędów, że do dziś mi wstyd! Hi hi hi! A Ty nie piszesz... Jest dopiero 18:00...Wiem... To jeszcze nie czas... Ale tak jakoś nie mogę się Ciebie doczekać... Zmieniłam perfumy... Ciekawe czy podobały Ci się poprzednie? Te, co kupiłam teraz, to jakaś horrendalna pomyłka! To nie moja nuta! Ale przemęczę się z nimi przez ten tydzień, do wypłaty... A potem kupię sobie moje ukochane Deep Red. Mmm... Uwielbiam je... Tymczasem nadal oczekuje wiadomości od Ciebie. I wiesz co? Pamiętasz Anię? Moją koleżankę Anię? Ona powiedziała mi, że widać, że jesteś we mnie zakochany! Ach! Nawet nie wie, jak bardzo mnie uszczęśliwiła tym stwierdzeniem! Powiem Ci w tajemnicy, że nadal czuję się bardzo niepewnie. CiÄďż˝ Ăďż˝gle boje się o Twoje uczucia... Ciągle nie bardzo wierzę w takie szczęście... No bo jak to tak?! Przystojny, wykształcony, dobry, czuły, wspaniały mężczyzna miałby pokochać taka istotę jak ja?! To przecież mało prawdopodobne...Tyle piękniejszych, mądrzejszych, lepszych kobiet chodzi po świecie. Czemu miałbyś wybrać właśnie mnie? Nie daje mi to żyć! Dlaczego wybrałeś akurat mnie? Przecież w zasadzie mógłbyś mieć każdą! Kompletnie tego nie rozumiem... A może wcale nie jestem taka beznadziejna, jak mi się wydaje? Ale cóż ja mogę Ci dać? Nie jestem uosobieniem cierpliwości, spokoju i słodkości... Nie jestem zbyt doświadczona w łóżku... Nie jestem silną i charyzmatyczną kobietą... Nie bardzo potrafię prowadzić dom... Potrafię tylko kochać Cię obłędnie, oddać Ci się w całości i dać Ci się poprowadzić tam gdzie zech cesz się udać... Czy to Ci wystarczy? Czy będę potrafiła uczynić Cię szczęśliwym człowiekiem? Boje się, że nie dam rady... Że pewnego dnia zrozumiesz, że jesteś mną rozczarowany... I co wtedy będzie? Co stanie się z naszą miłością? Czy umrze wraz ze związkiem? Ach! Nawet nie chcę o tym myśleć! Chcę tylko abyś był... Przy mnie. Tak łatwo z Tobą przy boku unieść czoło i stawić je przeciwnościom losu. Tak dobrze w Twoich ramionach czuć się bezpiecznie... Tak dobrze wśród Twoich pocałunków czuć się kochaną i dobrze wśród Twoich pieszczot czuć się piękną... Lecz jakże ulotne to uczucia... Wystarczy, że braknie Cię obok mnie i już nie jestem piękną, pożądaną, bezpieczną... Nawet z tą "kochaną"... Rodzą się wątpliwości... Wiem to podłe z mojej strony, że wątpię w Twoje uczucia... Ale przecież pamiętam y oboje, że jakoś tak wyszło, że sam, z własnej woli, nie powiedziałeś mi, że mnie kochasz, odpowiadałeś tylko na moje pytania... Wobec tego moje wątpliwości wydają się być uzasadnione... Cholera jasna! Chcę wierzyć, że mnie kochasz! Chcę pławić się w szczęśliwości bycia kochaną! Przekonaj mnie! Przemów mi do rozsądku! Doprawdy, czasem czuje się jakimś uzurpatorem... Czasem wydaje mi się, że roszczę sobie jakieś bezpodstawne prawo do Twoich uczuć... Wiem, to głupie... Ale nic na to nie poradzę... A dziś Ania... Osłodziła mi czas naszej rozłąki... A może tylko powiedziała mi to, co chciałam usłyszeć? Jak trudno być kochaną na odległość... Mam nadzieję, że Ty nie podzielasz moich obaw... Mam nadzieję, że jasno określiłam moje uczucia do Ciebie i Tobą nie targają wątpliwości... Czasem tylko tęsknie do Ciebie, tak gorąco, ta k mocno... A czasem wydaje mi się, że, owszem, było miło, ale nie mam prawa domagać się żadnej miłości od Ciebie, bo zawiodłam na całej linii... W takich chwilach chce mi się płakać... Właśnie tak, jak teraz... To okropne uczucie, taka niepewność! Pewnie wymagam od Ciebie zbyt wiele... Mężczyźni z reguły nie są tak wylewni, jak kobiety... Ale ty przecież jesteś czułym i.. Wrażliwym mężczyzną, więc myślę, że jednak mógłbyś troszkę bardziej się postarać... Boże! Co ja bredzę! Czyż nie dałeś mi dość dowodów na swoją miłość?! Dałeś, dałeś... Ale mi ciągle mało... Jestem okropna, wiem... Nic na to nie poradzę... Mogę tylko milczeć i czekać, czekać, czekać, czekać... A kiedy już mi będzie bardzo źle, wtedy będę mogła sobie przelać swoje żale tutaj... Mimo, że wiem, że obiecaÄšďż˝am dać C i to wszystko przeczytać... Już widzę jak będziesz to wszystko przeżywał... Wszystko, co tutaj napisałam... Zawsze jednak, w każdej chwili możesz odłożyć ten zeszyt i stwierdzić, że już wystarczy... Już dość! Tylko, że jeżeli będziesz chciał poznać mnie całą, do końca, to będziesz musiał przeczytać wszystko... Nie tylko moją miłość do Ciebie, tęsknotę, ale także bóle, lęki i niepewność... Wtedy dopiero będziesz wiedział jaka jestem... Tylko czy wtedy będziesz mnie jeszcze chciał? Taką popapraną? Złamaną? Zakręconą? Czy docenisz moją miłość do Ciebie? Czy nadal będziesz mnie kochał? Tak mocno, jak ja Ciebie? Czy odpowiesz mi na wszystkie pytania jakie zapisałam tu, w tym zeszycie? Czy będziesz mógł i chciał powiedzieć mi, co czujesz w trakcie czytania? Czy nie pogniewasz się na mnie za to, co tu powypisywał am? Nadszedł wymarzony SMS od Ciebie... Dobiłeś mnie... Jakiż smutek z niego bije! "Niewolnicy szarej rzeczywistości"? A może to rozwaga? Chyba tak... Ja rzuciłabym wszystko dla Ciebie i powędrowałabym za Tobą na koniec świata... Ale ja z całą pewnością nie jestem rozważna... A Ty pewnie tak... To dobrze... Będziemy się równoważyć... Kochany mój... Jeśli to smutek, to błagam, zetrzyj go z twarzy... Nie chcę, żebyś się smucił... Nie zniosę tego... Nie Ty... Ty musisz być szczęśliwy! Jestem od tego, żeby tak było! Tylko jak uszczęśliwić Cię na odległość? Chcę Cię przytulić, pocałować, pocieszyć! Chociaż pewnie gdybym to mogła zrobić, Ty nie byłbyś smutny z powodu rozłąki... To głupie! Wszystko jest głupie!!! Brak teleportów też!!!!! Nie chcę dziś już więcej pisać! Kocham Cię
-Twoja Yen -
19.
Grzesiu mój ukochany... Dlaczego milczysz?.. Napisałam Ci, jak bardzo Cię kocham - milczysz... Napisałam, że odkąd wyjechałeś, stałeś się obcy - milczysz, teraz Cię przeprosiłam - czy znów będziesz milczał? Nie zniosę tego! Mam dość twojego milczenia! Nie wiem, co się dzieje! Nie wiem, czy mnie chcesz czy nie... Czy kochasz mnie? Czy pamiętasz o mnie? Nie wiem, co mam myśleć, co robić... Łzy toczą się po policzkach... Czy prośba o SMS-a to naprawdę tak wiele? Czy naprawdę pisanie do mnie jest dla Ciebie takie trudne? Czy żądam zbyt wiele? Znów obawy rozdziobują mnie jak kruki... Nie mogę tak żyć! MUSZĘ być pewną Twojej miłości... Lub niechęci... Mam wrażenie, że mnie zwodzisz, że bawisz się mną... Targają mną sprzeczne uczucia... Czasem chciałabym zapomnieć o Tobie... Ale nie mogę... Nie potrafię... Odcisnąłeś w mo im sercu swój obraz... Będzie on tam trwał na wieki... Niestety. Tak mi dziś źle... Rozmawiałam z Tobą wczoraj... Dziwnie... Byłeś taki odległy, inny, nieswój... Czy to był smutek, tęsknota, zmęczenie czy niechęć ÄËĂďż˝Ăďż˝ nie wiem... Jestem zdruzgotana... Runął gmach, który z takim trudem budowałam... Gmach Twojej miłości... Chciałam wierzyć, że mnie kochasz, że jednak jestem tego warta, że nie jestem jednak nikim... A teraz? Co mam myśleć teraz? Nie wiem...
-Twoja Yen ÄËĂďż˝Ăďż˝
20.
Wiesz, chciałabym aby ten koszmarny dzień wreszcie dobiegł końca... Nie piszesz nic... Jest 22:01, pewnie nie zadzwonisz... Od wizyty tutaj przestałeś dzwonić... I nie piszesz... To boli... Bardzo boli... Ach! Wypisać ten ból, tę niepewność... Czy powiesz mi znów, że miałeś pustą kartę? Czy ja Cię źle oceniam? Czy Cię krzywdzę posądzeniami? Czy mnie kochasz? Szczerze? Nie wiem, co mam myśleć, wiem tylko, co czuję... Czarna rozpacz... To właśnie moje uczucie. Czy naprawdę dałam się zwieść? Nie! Nie chcę w to wierzyć! Twoje wiadomości dziś - takie lakoniczne, bezduszne... "Wiesz przecież Gosiu, że nie możemy się teraz spotkać, bo jesteśmy niewolnikami szarej rzeczywistości" Bla, bla, bla! Chciałabym znienawidzić Cię! Pogardzać Tobą! Nie cierpieć! Nie płakać! Tak, jak teraz... Nie piszesz od pięciu godzin... To niewiele, wiem. Ale jak że trudno mi znieść milczenie, jakie zapadło po moim wyznaniu! Chyba nie powiem Ci już jak bardzo Cię kocham... Będę się bała twojego milczenia...
21.
Nadzieja na sinych skrzydłach uleciała w dal
Przemknąłeś przez mój świat na karym koniu
galopując po gorącym sercu mojej naiwności
dlaczego...
podarowałeś mi chwile czułości otuchy ułudy
karząc za swój prezent lodowym milczeniem...
Ciepłym gestem odgarniałeś włosy z mojej twarzy
zasypując ją przy tym deszczem pocałunków...
Czemuż...
ja zaczarowana Twym tęczowym blaskiem
zawierzyłam Ci mój świat serce myśli sny...
Chyba tylko po to żeby ponieść karę
za to że odważyłam się podnieść oczy...
na pomnik...
Nie dla mnie Ty nie dla mnie...
okrutna wiedza spadła na mnie
rzęsistym deszczem lodowych kropel...
I jeden po drugim pozbierałam dni
mojej ułudy nadziei miłości...
I znów jak kobiety przez wieki
odkryłam ból nieodwzajemnienia...
Dziękuję....
za tę cenna lekcję i naukę bolesną
pewnie nigdy nie uwierzyłabym na słowo
pokazałeś mi co znaczy cierpienie
odczułam przeżyłam i kocham niezmiennie
Mądrzejsza dojrzalsza
żegnam...
Niech tak pozostanie...
22.
Wielki Boże! Za co??? Dlaczego zsyłasz na mnie tyle cierpień?! Czy mało już przeszłam?! Czy mam być cholernym Hiobem?! Dlaczego dałeś mi miłość... I odebrałeś?! DLACZEGO?! Czemu mam walczyć z duchami przeszłości? Nie potrafię! Nie chcę! Grzesiu... Obiecałeś, że będziesz mój... Dałeś mi siebie... I odebrałeś... Zniszczyłeś mnie. Nie będę walczyć o Twoja miłość... Wolę odejść... Wolę przeżyć mój ból w samotności... Dosyć mnie już upokorzyłeś... Nie zobaczysz moich łez - nie pozwolę na to! Chciałam Cię znienawidzić - nie potrafię... Bez względu na to, jak mocno się staram... Kazałam Ci o mnie zapomnieć - to rozsądne wyjście, choć tak bardzo boli... Ty wiesz, że czekam na Twój telefon... Nie chcę, ale czekam... Wiem, że nie zadzwonisz, ale nadzieja nie chce umrzeć... Gdybyś tylko zechci ał zawalczyć o moją miłość... Ale Ty nie chcesz, żebym Cię kochała... To przecież takie niewygodne dla Ciebie... Zobaczyłeś swoją ostatnia kobietę i to wystarczyło, aby mnie rzucić w kąt jak starą zabawkę, która już się znudziła... Dlaczego pisałeś, mówiłeś, że kochasz? Dlaczego kłamałeś?! Oszukałeś mnie! Uwiodłeś, żeby zapomnieć o tamtej! Tak nie wolno! Moje uczucia to nie zabawka! Nie wolno bawić się uczuciami innych...! To tak bardzo boli... Tak boli... Zabrałeś moje serce do domu, do siebie... Odesłałeś w trzech kawałkach... Zdeptane... Skrwawione... W trzech SMS-ach, po kawałeczku... A teraz dziwisz się, że cierpię? Jak uleczyć złamane serce? Jak żyć, kiedy nie mam Twojej miłości? Kiedy cały świat runął? Kiedy odarłeś mnie z marzeń? Jak mam żyć bez Ciebie?! Nie potrafię przestać kochać... Nie umiem zapomnieć... Co robić??? Jak ratować się przed obłędem? Nic mnie nie cieszy... Tracę kontakt z rzeczywistością... Jestem nieobecna... Nie mam siły walczyć z tą miłością, ona jest większa ode mnie... Porzucona miłość... Niechciana, podeptana, nieodwzajemniona... Już brakuje mi łez... Wypłakałam wszystkie, ale nie wypłakałam Ciebie z mojego serca... Co mam robić? Jak z tym żyć? Niefrasobliwie zamieniłeś moje życie w koszmar... Zapiszę sobie te trzy SMS-y... Ku przestrodze...
I. Gosiu, moje milczenie było spowodowane pewnym wydarzeniem. Otóż wczoraj rozmawiałem z moją byłą kobietą. Rozmowa była jałowa i o niczym. Jednak uświadomiła mi, że nie wszystkie uczucia wygasły. To sprawiło, że czuję się niepewnie. Nie chcę Tobie nic obiecywać. Cdn.
II. Nie wiem, jak będzie wyglądała przyszłość. Nie potrafię nic przewidzieć. Gosiu, wiem, że rozbudziłem w Tobie uczucie, Ty we mnie również. Okazałem się jednak za słaby, przeszłość wciąż ma na mnie wpływ. Nie chce Cię oszukiwać, dlatego o tym piszę. Cdn.
III. Powrotu do przeszłości nie widzę, ale nie jestem przygotowany na przyjęcie Twojego uczucia, gdyż nie jestem w stanie w pełni go odwzajemnić. Nie wiem, co w związku z tym postanowisz. Napisałem tak jak czuję i tak jak jest.
Oto trzy ostrza katowskiego topora... Zabiłeś mnie... Utraciłam wszystko... Ciebie, szacunek do siebie, miłość, ciepło, chęć do życia... Nie zniosę tego! Dziś myślałam o samobójstwie... Moje życie utraciło sens... Odchodząc zabrałeś światło, mój świat pogrążył się w otchłani mroku... I tak będzie... Może nie do końca życia, ale bardzo długo... Nad moim losem wisi jakieś fatum... Albo to ja jestem jakaś nieudana... "Wszystko to, czego się tknę w proch i w pył obraca się, nie wiem sam, gdzie miejsce dla mnie jest..." Czy można kochać za mocno? Nie chcę teraz pisać...
-Twoja (nadal)Yen ÄËĂďż˝Ăďż˝
23.
Wiesz, co Ci powiem, Grzesiu? Nigdy mnie nie kochałeś! Ten tekst o obudzeniu uczuć to kłamstwo! Ochłap, który mi rzuciłeś na otarcie łez! Gdyby Ci zależało na mnie choć odrobinę, nie napisałbyś do mnie takich rzeczy! Nie chciałbyś mnie ranić! Ale napisałeś! Nigdy Ci na mnie nie zależało! Chciałeś tylko zapomnieć o tamtej! Nie udało Ci się... Teraz Ty stałeś się koszmarem mojego życia! Widzisz? Nadal milczysz! Jeżeli, jak twierdzisz, zależy Ci na mnie, to dlaczego nie piszesz? Nie dzwonisz? Nie pytasz - co dalej? Nie zabiegasz o moją miłość? Bo Ci na mnie nie zależy! Chętnie rzuciłabym Ci to w twarz! Szkoda, że nie mogę wysyłać SMS-ów! Pozbyłeś się mnie! Pisząc takie wiadomości doskonale wiedziałeś, jaka będzie moja reakcja! Uwolniłeś się ode mnie w najbardziej perfidny sposób, jaki tylko mógł Ci przyjść do g łowy! Jesteś podłym draniem! Teraz ja uwalniam się od Ciebie! Powoli, ale skutecznie! Może znajdę takiego mężczyznę, który będzie umiał mnie pokochać... Kogoś zupełnie nowego... Myślę, że wiesz, że czas działa na Twoją niekorzyść... Mam nadzieję wyleczyć się z Ciebie szybciutko... Wtedy zacznę polowanie na czacie... Ciekawe czy wtedy też będziesz zbyt słaby, żeby Ci na mnie zależało! Jesteś podła glista! Złamałeś mi serce! Skaleczyłeś duszę. Wykorzystałeś, pobawiłeś się i wyrzuciłeś! "Nie jestem przygotowany na przyjęcie Twojego uczucia..." Ha, ha, ha! Nie jesteś przygotowany do życia, dupku! Myślałby kto, jakiś Ty delikatny! Nie prościej i taniej byłoby napisać to w jednym SMS-ie: przemyślałem to, nie chce Cię? To dotarłoby do mnie bardziej niż Twoje pokrętne tłumaczenia o przeszłości! Ja też mam prze szłość, do jasnej cholery! Tylko że ja nie zaczynam związku wtedy, gdy nie zakończyłam poprzedniego! Jestem dorosła! A Ty? Sam nie wiesz, jak się masz! Nie wiesz, czego chcesz! Dwie sroki za ogon?! Tego nie da się zrobić! Powinieneś to wiedzieć! Wyrzucę moją miłość do Ciebie! Z serca zrobiła się ścierka... Od wycierania łez... Nie zasługujesz na moje uczucie! Nie dorosłeś do niego! Bądź szczęśliwy u boku tamtej! O mnie po prostu zapomnij... Tak jak ja zapomnę o Tobie... Nie chcę Cię już! Już dość mnie skrzywdziłeś! Nie chcę więcej! Moja miłość pękła jak upuszczona filiżanka... Nie da się pić z potłuczonej filiżanki! Nawet gdy ją posklejasz, pozostaną na niej ślady i blizny! Już nigdy nie będzie taka sama! Tak jak ja! Nawet jeżeli zadzwoniłbyś teraz, przeprosił i wyznał miłość, już nigdy nie umiałabym kochaÄďż˝ Ăďż˝ Cię tak jak choćby jeszcze wczoraj... Dopiero dziś wśród bólu i cierpienia dotarły do mnie pewne fakty! Za późno! O cały miesiąc za późno! Ale cóż, stało się... Mam takiego kolegę - Leszka... Wczoraj przyszedł w gości i chciał mnie koniecznie "zaliczyć"... Nie przeszkadzały mu nawet moje łzy... Nie cierpię go! To niezły skurwiel! Ty jeszcze trochę, ale już niewiele, musisz się postarać, aby mu dorównać! Naprawdę niewiele Ci do niego brakuje! On też lubi bawić się kobietami! Wykorzystać i następna, następna, następna, następna! Myślę, że teraz da mi spokój... Wyrzuciłam go z domu i postraszyłam oskarżeniem o usiłowanie gwałtu! Ha, ha, ha! Może Tobie też powinnam była odmówić? Wtedy zabiegałbyś o mnie i nawet do głowy by Ci nie przyszło, że przeszłość jest dla Ciebie taka ważna... Byłbyś zajęty uwodzeniem! Tak jak przez ostatni miesiąc! Póki nie miałeś pewności - pisałeś i wydzwaniałeś! Potem kochaliśmy się... I przestałeś pisać i dzwonić. Ja też już przestałam! Nie chcę Cię już! Jesteś zimnym i płytkim draniem! Chociaż muszę przyznać, że aktorstwo prezentujesz na bardzo wysokim poziomie! Nawet ja dałam się nabrać. To wprost niemożliwe! Przynajmniej było niemożliwe aż do tej pory! Ale stało się! Udało Ci się mnie oszukać i zwieść! I wiesz co? Wcale nie jestem na Ciebie zła, to, co napisałam o Tobie tutaj, jest szczere. Tak właśnie o Tobie myślę. Jesteś zwykłą glistą i tyle. A miłości już nie ma. Zabiłam ją. Pozostał tylko sentyment... Ale ja mam sentyment do wielu moich byłych kochanków... Z tym można żyć... No i widzisz? "Psy szczekają a karawana jedzie dalej..." Mam tylko nadzieję, mściwą na dodatek, ĂĹĄ źe kiedyś Ty przeżyjesz te wszystkie cierpienia, które teraz z Twojego powodu stały się moim udziałem... Mam nadzieję, że kiedyś ktoś tak zrani Ciebie, jak Ty zraniłeś mnie. Szkoda tylko, że to nie będę ja i szkoda, że nie będę widzieć Twoich łez, i że nie będę mogła stać nad Tobą i uśmiechać się okrutnie... Za moje łzy i za mój ból...Nie mam już czego ani do kogo pisać. Napisałam Ci już wszystko, co chciałam Ci przekazać... Reszta niech pozostanie milczeniem... PS. Szkoda, że nie zadzwonisz, powiedziałabym Ci to wszystko z dziką satysfakcją... Żegnam na zawsze...
-Yen-
OD AUTORKI:
Przyszedł czas na zebranie kilku faktów. Będąc beznadziejnie zakochaną postanowiłam wyrzucić tego typka z mojego życia i rozpocząć żmudny proces zapominania... Ale nie myślcie, moi drodzy czytelnicy, że ten pan pozwolił mi zapomnieć o sobie chociaż na chwilę! Im dłużej ja milczałam, tym więcej i tym gorętszych SMS-ów mi posyłał... Widać nie mógł pogodzić się z niebytem w moim życiu... Teraz następuje okres mojej walki o wolność... Emocjonalnej szarpaniny i pogmatwania jeszcze bardziej, i tak już nieźle, poplątanej sytuacji... Cóż... Racjonalne myślenie i kojarzenie oczywistych faktów to widocznie przywilej odebrany zakochanej kobiecie... Rozmiłowana i zdezorientowana popełnia błąd za błędem i ani do głowy jej nie przyjdzie, że ten jej ukochany mężczyzna to po prostu zwykły czatowy uwodziciel, który po raz pierwszy w życiu poczu ł niekontrolowane bicie serca i to właśnie tak bardzo go przeraziło... Wiec szybciutko podkuliwszy ogon pod siebie zwiał, ale jego instynkt łowcy nie pozwolił mu wypuścić zdobytej ofiary z rąk... To właśnie stało się moim udziałem. Zapraszam na ciąg dalszy niezwykłego studium kobiecej logiki, walki o własną godność i arcyciekawe konsekwencje zaufania czatowemu żigolo...
24.
I znów powrót! Ale tylko na chwilę. Znów się rozmarzyłam... Tak miło było wyobrazić sobie, że dzwonisz skruszony i mówisz, że tylko mnie kochasz... Że pragniesz tylko mnie i chcesz spędzić resztę życia u mego boku... A ja z dziką satysfakcją bawiłabym się Tobą i stawiała wciąż nowe warunki... Ha, ha, ha! Albo, że nagle teraz rozlega się pukanie do drzwi... Otwieram... To Ty... Zdruzgotany, kochający i błagający o wybaczenie... O tak, to miłe marzenia... Szkoda, że takie nierealne... Ty cholerny nadęty bubku! Tak miło by było poznęcać się nad Tobą, poranić Twoje uczucia - tak jak Ty zraniłeś moje... Och! Zemsta jest rozkoszą bogów i ludzi skrzywdzonych... Chętnie zobaczyłabym Ciebie na kolanach, żebrzącego o miłość... O tę miłość, którą tak wzgardziłeś... I wiesz co? Właśnie układałam pasjansa... Wyszło, że mnie kochasz, dziś zadzwonisz, a jej nie kochasz... Oby to było prawdą... Wtedy zatriumfowałabym! Pozwoliłabym Ci się kochać nie dając nic w zamian... Ha! Szatański plan! Słodka zemsta! Tym bardziej upragniona, im mniej realna... Może jeszcze będę miała szansę... Zobaczymy... To ja potrafię uwodzić... A Ty... No cóż... Jesteś tylko facetem... Słabym na dodatek...
25.
Ha! No i widzisz! Od kilku dni - cisza... Nie stać Cię na ani jedno słowo... To miała być miłość draniu?! Czemu nie mogę wyrzucić Cię z moich myśli?! Denerwuje mnie to! Nie chcę Cię znać! A z drugiej strony ciągle żyję nadzieją... To głupia nadzieja, wiem... I co z tego, że wiem? Czemu nie zadzwonisz? Nie zależy Ci na mnie prawda? Ach, jakie to trudne! Chcę pozbyć się Ciebie i nie mogę! Dziś pomyślałam, że zostawiłeś tu zapalniczkę... To znak, że chciałeś tu wrócić. Tak podobno jest - ludzie zostawiają swoje rzeczy, żeby móc po nie wrócić... Ale Ty już nie wrócisz... Nie chcesz... Wtedy, gdy staliśmy rano na przystanku i miałeś wyjechać wiedziałam, czułam, że ten romans się skończył, że nie wrócisz, coś minęło... Jak powiedział A.S. - "coś się kończy, coś się zaczyna..." Dla mnie skońc zył się czas miłosnej sielanki, a zaczął się czas koszmaru... Oj, zatańczę ja sobie teraz z mężczyznami! Będą leżeć u mych stóp i obmywać je łzami... A ja, wniebowzięta, będę śmiać się jak oszalała... Bo nawet cały tłum mężczyzn nie zastąpi mi Ciebie jednego, wybranego, ukochanego... A Ty będziesz musiał na to patrzeć. Pobawimy się w uwodzenie na czacie... Ciekawe, co wtedy zrobisz? Teraz muszę spreparować wiadomość do Ciebie, którą, jeśli mi się uda, wyśle do Ciebie już jutro...Oto tekst:
I. Teraz mogę do Ciebie napisać i nie odmówię sobie tego. Jesteś podłym zimnym draniem. Nie tylko nieprzygotowanym na przyjęcie uczucia, ale nieprzygotowanym cdn.
II. do życia w ogóle. Zabrałeś moje serce i odesłałeś w trzech skrwawionych kawałkach. W trzech SMS-ach. Trzy uderzenia katowskiego topora. Teraz już wiesz, co mi cdn.
III. uczyniłeś. Dwa dni łez płynących po policzkach nieprzerwanym strumieniem, brak kontaktu z rzeczywistością. Nie można walczyć z przeszłością. Ona tkwi w każdym z nas. cdn.
IV. Dorośli potrafią zostawić ją za sobą. Ciebie stać tylko na kłamstwa. Uwiodłeś mnie po to, żeby zapomnieć o tamtej. Teraz to wiem. Wierzyłam w Ciebie tak mocno cdn.
V. chciałam Cię znienawidzić - nie umiem... Ale potrafię sprawić, że obojętniejesz mi coraz bardziej... Z każdą godziną Twojego milczenia, z każdym dniem najbardziej cdn..
VI. boli zraniona duma. Tej rany nigdy Ci nie wybaczę. To wszystko, co chciałam Ci powiedzieć... Reszta niech pozostanie milczeniem... Ps. Obiecałeś, że pokażesz mi jak cdn.
VII. czuję się kochana przez Ciebie kobieta. Tak miało być? Nie chcę już być kochana przez nikogo. Skoro nie dotrzymałeś swoich obietnic, ja czuję się zwolniona z cdn.
VIII moich obietnic. Wszystkich. "Nie chcę Cię oszukiwać dlatego o tym piszę. (...)Nie wiem co w związku z tym postanowisz. Napisałam tak jak czuję i tak jak jest..."
Ha! Ciekawe co Ty na to mi odpowiesz?! Szkoda, że nie mogę wysłać Ci tego teraz... A tak byłoby fajnie! Może to i dobrze, że będę musiała poczekać...?
-Yen-
26.
krótki epizod
w jego życiu
to ja.
no i co?
smutne oczekiwanie
nadzieje
gorzkie
niespełnione
pełne niecierpliwości
i cierpliwości.
zakochanie?
chyba...
nie!
nie wolno!
co robisz
głupie serce?!
resztki zdrowego(?)
rozsądku
krzyczą:
mamo! pomóż!
mi...
doradź
poradź.
powiedz
dopowiedz
podpowiedz
odwiedź mnie
dzisiaj
w nocy...
we śnie...
27.
serce i rozum
co za walka
on-
-brzydki i śliczny
mądry
bardzo mądry
przebiegły
cwany
wyrachowany
z d r a j c a
zdradził moje...
co?
serce?
rozum?
duszę?
myśli?
uczucie?
nie...
nie!
nie?!
cierpię...
trudno
sama jestem
sobie winna
czasem źle być
UZURPATOREM!
28.
Oj Grzesiu, Grzesiu... Moje dzisiejsze odkrycie mnie zdumiało. Dziś byłam dla Ciebie zimna... A im zimniejsza, tym częściej pisałeś... Ho, ho... A więc to o to chodziło? Wystraszyłeś się miłości? Nieprędko Ci ją okażę... Może nigdy... Dostałam od Ciebie nauczkę: za mówienie o miłości - milczenie. Więc to tak. Poczekaj, poczekaj... Dam ja Ci moje "cudowne piersi". Poczekasz na nie trochę! Musisz sobie zasłużyć! Ja cierpiałam, teraz Ty pocierpisz! Taki life! Hi, hi, hi! I widzisz? Nadal jesteś mój! Nie uwolnisz się tak prędko! Już znalazłam guziczek "on-off". Chcesz Yen-dzy? Dostaniesz! A jakże! Aż Ci bokiem wyjdzie! Ha, ha, ha! A o przeszłości już zapomniałeś? Hm? Coś szybko Ci przeszło, kwiatku! Ładnie to tak? Hmm? Zastanawiam się, za ile godzin odezwać się do Ciebie... Może ok.17:00? Albo później? Jak ja to zrobię, cholera?! WytrzymaÄďż˝ Ăďż˝ trzy godziny? Muszę! Jakoś chyba dam radę, co?
-Yen-
29.
Ukochany mój Grzesiu... Dawno do Ciebie nie pisałam... Tak to jakoś wyszło.. Teraz znów dzwonisz... Wczoraj rozmawialiśmy... Chyba będzie dobrze... Hmm..? Dziś masz napisać mi, co to za cień przeszłości kładzie się na naszym związku. Czasem wydaje mi się, że jednak mnie kochasz... Czasami, że nie... Dajesz mi nadzieję i ją odbierasz... Ależ huśtawka! Muszę wiedzieć pewne rzeczy... Muszę wiedzieć, na czym stoję... Dlatego też musisz mi jasno powiedzieć, co się dzieje i o co w tym wszystkim chodzi...
-Twoja Yen-
30.
Grzegorzu... Tym razem to naprawdę koniec. Pożegnałam Cię wczoraj, nie zostawiłeś po sobie nic prócz pustki i niesmaku. Jesteś niedojrzały i okaleczony emocjonalnie. Nie potrafisz kochać nikogo prócz siebie samego. Odechciało mi się uganiać za Tobą. Prosić o ciepłe słowa, o odrobinę uczucia... Bo i po co mam to robić, skoro cokolwiek powiem, obrócisz w nicość? Hm? Ciebie nie obchodzi, co czuję... Poza tym mam wrażenie, że dajesz się komuś manipulować... Koledze? Koleżance? Mamusi? Nie wiem... Ktoś pociąga za sznurki... Jeżeli mam z kimś być to całkowicie, od początku do końca... Nie zadowala mnie połowiczność w żadnej dziedzinie życia. Wszystko albo nic! To moja życiowa maksyma. Trudno, sam podjąłeś decyzję. Do niczego Cię nie zmuszałam, niczego nie żądałam i nic nie kazałam. A ja już nie mam ochoty prosić C ię o nic! Dlatego też stwierdziłam, że to już koniec! Basta! Wolę być sama niż użerać się z Tobą i czyimś cieniem za Twoimi plecami. To świadoma i ostateczna decyzja. Nie chcę Cię już. Wyleczyłeś mnie z miłości. Wyleczyłeś z zaufania do ludzi... I jeszcze z nadwagi... Znów schudłam przez, a może dzięki Tobie. Dałeś mi cenną lekcję życia. Teraz już nie dam się złapać tak łatwo. Za każdym razem, zanim ulokuję uczucia, obejrzę mężczyznę jak monetę na targu -sprawdzę czy to nie fałszywka, tombakowy pieniążek... Jesteś toksyczny! To tyle. Nie chce mi się więcej z Tobą gadać!
-Yen-
31.
Ojej! Grzesiu! Ileż jeszcze razy będę się z Tobą żegnać i witać? Czemu tak jest? Czemu nie możemy po prostu być ze sobą albo się rozstać? To takie dziwne... Oboje boimy się bycia z kimś... Nie umiemy sobie poradzić z tymi lękami... A jednocześnie czujemy do siebie wielki pociąg fizyczny i takie cieplejsze uczucie, dziwną słabość, która jednak nie jest miłością... Tak sądzę... Ale nie jest to zauroczenie lub fascynacja, ten etap oboje mamy już za sobą... Hmm... Trudne to... I takie zakręcone... Ciekawe, co będzie dalej... Do czego to nas zaprowadzi... Sama nie wiem...
-Yen-
32.
Dla ciągłości tych zapisków powinnam powiedzieć, że cały dzisiejszy dzień spędziłam na rozmyślaniach. Właściwie to już od wczoraj siedzę i dumam... Od kiedy koleżanka wróżyła mi z kart... Powiedziała, że tak w zasadzie, to sama nie wiem, czego chcę i że kochasz mnie bardziej niż ja Ciebie... No i odkręciła kran z wodą na mój młyn... Zaczęłam się zastanawiać i analizować wszystko to, co wydarzyło się aż do tej pory... Potem dostałam twojego SMS-a... Tego o niemożności odwzajemnienia moich uczuć... To już drugi taki SMS... Uniosłam się honorem. Ale potem pomyślałam, że cały czas cierpiała moja urażona duma, a nie zranione uczucie. Nie można zranić zauroczenia... Szybko przepatrzyłam moje uczucia do Ciebie i zrozumiałam, że popełniłam błąd. To, co nazywałam miłością, było fascynacją, zauroczeni em, które, owszem, mogło przerodzić się w miłość, ale nią nie było. Gdy nadeszło zrozumienie odczułam ulgę... Boje się miłości, boję się zakochania... Zawsze uciekałam, żeby nie tracić kontroli nad swoim życiem... Wraz ze zrozumieniem przyszła też wiedza o innych uczuciach do Ciebie... To już było dziś rano... Zrozumiałam, że budzisz we mnie wielką namiętność, ogromne pożądanie... I jeszcze coś... Mam do Ciebie wielką słabość... Nie, to nie miłość, ale jakiś taki dziwny rodzaj uczuć... Ogromna sympatia pomieszana z czułością, tkliwością i serdecznością... Krótko mówiąc - słabość... Wiem, że zawsze będę uwielbiała się z Tobą kochać... Nigdy z nikim nie było mi tak dobrze... Wprawdzie jeszcze wiele musimy się nauczyć o naszych reakcjach na te lub inne pieszczoty, ale to raczej kwestia czasu, doświadczenia i wsp ólnych zabaw. Mamy szansę osiągnąć seksualny raj... Hi, hi, hi! Albo może znów się mylę? Odnoszę jednak wrażenie, że akurat w tej dziedzinie bycia ze sobą idzie nam najlepiej... Cała reszta jest co najmniej dziwna i wszystkie nasze zachowania bynajmniej nie prowadzą do żadnego związku w ogóle... Po osiągnięciu tej wiedzy postanowiłam jednak uciec z Twojego życia... Wiem, że jeżeli pożycie seksualne jest udane, to nie ma mocnych, rodzi się rodzaj szczególnej więzi emocjonalnej... A bez miłości taki związek jest toksyczny... Dla obojga... Dlatego też zdjęta nagłym lękiem, po wyżyciu się na Tobie i obrzuceniu wszelkimi inwektywami jakie tylko wpadły mi do głowy, postanowiłam uciec... Pomściłam zranioną dumę obrzucając Cię błotem, nic innego nie mogło mnie przy Tobie trzymać... Powiedziałam Ci jeszcze, że przeszłość, jakakolwiek by ona nie była, nie m oże rzutować (nie w takim stopniu!) na teraźniejszość i przyszłość. Wiesz, wnioski z przeszłości trzeba wyciągać. Tylko idiota nie zastanowi się nad tym, co się wydarzyło i dlaczego... Trzeba wiedzieć jak uniknąć tych samych błędów w przyszłości... Potem Ty napisałeś... Załamałeś mi cały plan ucieczki Myślałam, że mnie nie chcesz... Że masz mnie dość... A ja nawet nie potrafię porządnie Cię pokochać. Nieudana kobieta. Wtedy zaproponowałeś przyjaźń. Ruch godny mistrza! Teraz mogę czuć do Ciebie tę moją słabość, kochać się z Tobą, nie obarczając ani Ciebie ani siebie wyrzutami sumienia z powodu braku jakichś wydumanych uczuć. Po raz kolejny podarowałeś mi spokój i poczucie bezpieczeństwa... Teraz mi dobrze, czuję się swobodna... Nieskrępowana wyrzutami sumienia... To wspaniałe uczucie... Ach! I jeszcze napisałeś, ĂĹĄ źe jutro będziesz przy mnie na forum... Nie obawiam się żadnych ataków... Ale to dobre uczucie wiedzieć, że jest ktoś kto CHCE stanąć w twojej obronie... To takie ujmujące z Twojej strony... Chyba się w Tobie zakocham... Hi, hi, hi! Żartowałam!
-Yen-
33.
Musze ci powiedzieć, że masz denerwujący zwyczaj przerywania rozmowy i znikania bez uprzedzenia. Nigdy nie wiem, czy Cię czymś uraziłam, czy coś Ci się stało, czy nie chcesz ze mną rozmawiać, czy po prostu nie możesz. Właśnie Ci ten tekst posłałam, ciekawe czy i co odpiszesz... Wkurza mnie to Twoje znikanie! Doprawdy, nigdy nie wiem jak się zachować! Czy gniewasz się na mnie czy nie... Czy chcesz ze mną rozmawiać czy nie... Czy wiesz, że przez ten brak dbałości o kontakt ze mną stajesz mi się coraz bardziej odległy? Coraz mniej myślę o Tobie, coraz mniej mi na Tobie zależy... Martwi mnie to... Coraz bardziej czuje, że lubię Cię tylko, coraz mniej budzisz we mnie tkliwych uczuć... Czy ty też tak to czujesz? Czy dlatego nie będziemy razem? Nigdy? To smutne... Tak dobrze nam w łóżku, a coraz mniej do siebie czujemy... A może ja mam dzisiaj jakiś taki głupi dzień? Za oknem szaruga, szaleje wietrzysko, mży, wszystko jest takie bure i brudne... Może dlatego jestem taka zniechęcona? Teraz nie odezwę się do Ciebie, aż napiszesz! Trudno! Musisz nauczyć się okazywania szacunku rozmówcy! Nie wolno tak sobie znikać!... No i nie piszesz! Trudno! Pewnie teraz nie napiszesz, bo dzwonisz do Ani w "niezwykle ważnych sprawach czatowych"... Do mnie już nie dzwonisz... Bo i po co? Prawda?! Drań! Będę już pomału kończyć to pisanie, bo już wyczerpują mi się (chwilowo) pomysły... Wrócę tu później...
-Yen-
34.
Grzesiu skarbie... Czy to możliwe, żebyś aż tak mnie pragnął? To cudowne! A może to tylko gra? Zupełnie nie wiem, jak mam zareagować na Twoje SMS-y... Wywołałeś rumieniec na mojej twarzy...
-Yen-
35.
Grzesiu... Wczoraj znów Cię pożegnałam... Po raz ostatni... Nie mam już siły ani ochoty na borykanie się z Twoimi problemami. Naprawdę, mam już tego dość... Zająłeś szczególne miejsce w moim sercu... Teraz muszę Cię z niego wydrzeć... Wyrzucić... Ogarnęło mnie zniechęcenie... To Ty je wywołałeś... Sam nie wiesz czego chcesz. Piszesz, że kochasz, potem, że nie kochasz, potem znowu kochasz, i znowu nie... Wczoraj zarzuciłeś mi, że zakładam Ci smycz. Myślałeś, że połączy nas przyjaźń?! Nie rozśmieszaj mnie! Przyjaciele NIE UPRAWIAJĄ SEKSU! Przyjaźń to przyjaźń! Nie ma mowy o kochaniu, seksie, czy jakkolwiek zechcesz to nazwać! Dobrze wiesz, że coś zaiskrzyło... Że porwały nas jakieś uczucia... Bliżej niesprecyzowane, ale gorące uczucia... Czy Cię pokochałam? Nie wiem... Możliwe... Jeszcze nie poukładałam moich uczuć... Na pewno jesteś dla mnie ważny i bliski memu sercu... Jeżeli Cię pokochałam to na własna zgubę... Będę najnieszczęśliwszą kobietą na świecie... Nie potrafię być (?) z Tobą na Twoich warunkach, a Ty nie chcesz zaakceptować moich... Klasyczny pat... Nie będziemy razem... Pewnie nigdy... Mając już tę wiedzę jestem spokojniejsza... Nie targają mną już namiętności, ból, niepewności... Żal tylko rozdziera moją duszę... Ale już nawet płakać mi się nie chce... Za dużo, zbyt wiele przeżyłam przez Ciebie cierpień, zbyt wiele łez wylałam... Mój "szczurzy instynkt samozachowawczy" nie pozwala mi na dalsze kontakty z Tobą... Jesteś toksyczny... Pewnie jednak nie jesteśmy stworzeni dla siebie i nie mieliśmy nigdy się spotkać... Nie jesteśmy tak bardzo podobni do siebie, jak mi się zdawało... Jesteś egoistą z manią wielkości... Kiedyś mówiłeś, że Are jest takim człowiekiem, jakim Ty chciałbyś być... Grzesiu, jesteś taki, jak on, jak postać, którą stworzyłeś... Are jest personifikacją tych wszystkich cech, które Ty sam posiadasz, a które tak bardzo starasz się ukryć przed światem. W gruncie rzeczy to Twoje prawdziwe oblicze, a Grześ, którego mi pokazałeś to tylko poza... Maska, którą przybrałeś dla osiągnięcia lepszego efektu... Tak więc, wracając do tematu, nie chcę być więcej narażona na kontakt z Tobą... Wreszcie mój rozsądek doszedł do głosu... Chociaż serce mówi co innego... Czy wiesz, że nadal podświadomie czekam na telefon od Ciebie? Ha, ha, ha! Przecież wiem, że nie zadzwonisz, ale jakąż lubością napawa mnie myśl, że stęskniony i rozbity moim "żegnam" toczysz wewnętrzną walkę i w końcu załamany sięgasz po telefon i wybierasz mój numer... Ach! Jak dobrze mie ć marzenia! Jakiż piękny świat można sobie stworzyć! Wprawdzie marzenia o Twojej miłości nijak nie pomagają mi o Tobie zapomnieć, ale są takie piękne, wzruszające... I głupie! A zresztą kto powiedział, że marzenia mają być mądre? Ja marzę tylko o Twojej wzajemności... Wiem, to marzenie z kręgu nierealnych... Choć tak miło było Cię słuchać, kiedy raczyłeś mnie swoimi kłamstwami, kiedy mówiłeś do mnie "kocham Cię", kiedy nazywałeś mnie ÄËĂďż˝Ăďż˝swoją panią", kiedy mówiłeś "moja ukochana Gosiu"... To było takie czułe, ciepłe, dobre... Chciałam Ci wierzyć... I wierzyłam... Twierdzisz, że Twoje intencje były szczere... Czy ja wiem? Może to była bardziej bezmyślność niż szczerość? Sama już nie wiem... Boję się Ciebie, boję się, że ciągle będziesz mnie ranił... Dlatego nawet nie chcę myśleć o Tobie, choć to wcale nie jest takie proste... Nie potrafisz mnie kochać - wiem. Ale wiem również, że ja nie chcę Ciebie bez Twojej miłości... Teraz nie ma po prostu innego wyjścia - musze o Tobie zapomnieć. Pozostawiłeś po sobie pustkę... Nie ma nikogo w moim życiu, kto mógłby, choć troszkę, Ciebie zastąpić... Ale wolę być sama... Samotna, z pustka w sercu, niż wylać chociaż jedną łzę więcej z Twojego powodu... Doprawdy, to trudna decyzja, ale tak musi być, wiem to... Wiem tym bardziej, im mocniej do Ciebie tęsknię... Chyba jednak Cię pokochałam... Cholera jasna! I niech tak już pozostanie! Będę Cię kochać w skrytości serca, nigdy już się tego nie dowiesz - bo nigdy o to nie zapytasz... Przecież wcale Cię to nie interesuje. Nie obchodzą Cię uczucia innych... Jesteś skupiony tylko na własnym odczuwaniu, na własnych obawach, lękach i domysłach... I wiesz co Ci powiem? Nie potra fisz być szczery, nigdy nie rozmawiałeś ze mną szczerze, zawsze prowadziłeś jakąś grę. A ja zawsze musiałam się dopasować... Ale ja tak nie chcę! Przyszedł mój czas na odrobinę egoizmu... Ja dobrze wiem czego chcę - chcę Ciebie, bycia Twoją, Twoich pocałunków, Twojej czułości, Twoich zakochanych spojrzeń, takich, jakimi obdarzałeś mnie, gdy tu byłeś... Tęsknię do tamtego czasu... Wiem, nigdy już tak nie będzie, czar prysł. Dziś jest dzień udzielania odpowiedzi, dziś sama przed sobą muszę być szczera... Muszę poukładać mój świat i nie może być w nim miejsca dla Ciebie... Masz rację, jesteś jak kaktus. Zadajesz ból tysięcznymi ukłuciami, nie można się do Ciebie zbliżyć, bo wtedy ranisz dotkliwie... Czemuż zły los postawił Ciebie na mojej drodze? Jakież nowe doświadczenie zyskałam? Aby nie wierzyć mężczyznom? Przecież to już wiedziałam! Więc co nowego ta lekcja wniosła w moje życie? Nie wiem... Jestem zbyt rozżalona, rozczarowana i przybita, aby dojść do jakichś konkretnych wniosków. Jesteś jedynym mężczyzną, który wymknął się wszelkim próbom zrozumienia... I manipulacji... Może właśnie dlatego mnie tak intrygujesz? Nie wiem, co mam czuć... Tyle myśli przebiega mi przez głowę... Czasem wydaje mi się, że Cię kocham, czasem, że to jakaś pomyłka, czasem wierzę Ci i ufam, że też mnie pokochałeś, ale boisz się swoich uczuć, czasem myślę, że wykorzystałeś mnie z zimną krwią i zabawiłeś się moim kosztem... To trudne! Tyle nie jasności, tyle niedomówień, brak szczerości, brak zaufania... To zbyt wiele dla mnie...
-Yen-
36.
Grzesiu, dziś krótko. Znów nowe przemyślenia... Dziś jest dzień, gdy po wczorajszym wyznaniu myślę, że jednak Cię nie kocham... Walczę z tą moją miłością. Ciekawe, czy choć raz, odkąd milczę, drgnęło Ci serce na myśl o mnie? Pewnie nie...
-Yen-
37.
Grzesiu, jestem Ci winna tysięczne przeprosiny. Tak bardzo na Ciebie nakrzyczałam... Pogubiłam się w świecie własnych uczuć. Gdy spadła na mnie pewność, że pokochałam Cię całym sercem, wtedy przyszło zrozumienie... Dziś myślę nad tym wszystkim od samego rana. Taką mam chęć napisać do Ciebie... Muszę Ci powiedzieć, że chcę, pragnę przyjaźni z Tobą, ale nie jestem na nią gotowa... Musze poczekać, aż miłość umrze. Uczucie jest jak kwiat - kwitnie tylko wtedy, gdy jest starannie pielęgnowane. Niechciane i opuszczone powoli usycha i umiera... Mam nadzieję, że taki właśnie los spotka moją miłość do Ciebie. Wiem, że nie możesz i nie chcesz mnie kochać... Ja nie mogę żądać od Ciebie takiego uczucia... Ale chyba chcę zachować kontakt z Tobą - jesteś zbyt wartościowym człowiekiem, aby pozwolić Ci zniknąć... Tylko, że jeszc ze nie... Nie teraz... Jeszcze nie potrafię ofiarować Ci czystej i szczerej przyjaźni... Bez żadnych podtekstów... Jeszcze nie... Prawdę mówiąc zastanawiam się, czy w ogóle kiedykolwiek będę potrafiła traktować Cię jak przyjaciela... Zwykłego, serdecznego przyjaciela... Teraz czekam na znak od Ciebie... Kochając Cię, ciągle łudzę się nadzieją, że może jednak... Ach, jakże to naiwne! Przy całej świadomości braku Twych uczuć do mnie, moja głupia nadzieja nie chce umrzeć. Miliony razy tłumaczyłam sobie cały bezsens czekania na Twoją miłość.... I ciągle czekam! Przecież jestem już dużą dziewczynką i powinny docierać do mnie logiczne argumenty, ale nic takiego się nie dzieje... Miłość i nadzieja są... Istnieją... Jedna i druga zupełnie bezprawnie, bezpodstawnie... Bez wiary. Z całego trio brakuje tej najważniejszej części - wi ary. Znów ogarnął mnie poetycki nastrój... Jak dobrze, że mam pustą kartę w telefonie, bo inaczej pewnie bym zaraz do Ciebie napisała. A przecież jeszcze nie mogę, nie wolno mi, jeszcze nie... Dziś tak bardzo brak mi kontaktu z Tobą... Dziś tak bardzo tęsknię... Tylko za czym? Za Twoją czułością sprzed miesiąca? Za Twoją troskliwością i dobrem? Za Twoją miłością? Nie dostałam od Ciebie żadnej z tych rzeczy odkąd wyjechałeś... Dałeś mi szczęście i odebrałeś... Tak brutalnie, gwałtownie, niespodziewanie... Pewnie nie spełniłam Twoich oczekiwań, nie takiej jak ja kobiety szukałeś... Nie mam do Ciebie żalu, ani żadnych pretensji - serce to nie sługa, nie może pokochać ani przestać kochać na rozkaz... No właśnie! Twoje serce nie pokochało, a moje nie może przestać kochać... W tym cały problem... Pewnie wiedziałeś o tym od dawna ... Przecież jesteś taki mądry... Jednak ja musiałam domyślić się tego sama, nie uwierzyłam Ci na słowo... Teraz wiedza spływa na mnie szeroką rzeką... Czasem płynę po niej z prądem, czasem pod prąd, a czasem tonę... To dlatego reaguję tak histerycznie na każde Twoje zachowanie. Analizuję je pod każdym kątem i wyciągam wnioski, tysiące wniosków... Czasami logicznych, a czasami nie. Sherlock Holmes miałby pewnie niezłą zabawę obserwując moją dedukcję! Kobieca logika - ot co!
- Yen -
38.
Wiesz, co mnie najbardziej przeraża? Że nie potrafię przestać o Tobie myśleć! Cokolwiek robię, jesteś i tkwisz we mnie. Wiesz, co chciałabym osiągnąć? Żebyś "wrócił" do mojego telefonu i tam pozostał... Na zawsze. Od wielu dni nic nie robię w domu, ogarnął mnie jakiś marazm... Chodzę i myślę, siedzę i myślę, leżę i myślę... Potrafię myśleć, mówić i czuć tylko o Tobie, z Tobą i przez Ciebie. To na pewno jakiś rodzaj opętania... Ach! Głupie to jakieś wszystko. Wolałabym, żebyś zadzwonił i powiedział, że mnie kochasz i nie możesz żyć beze mnie. Wtedy świat byłby prostszy, a ja miałabym siłę, żeby stawić czoła całemu złu tego świata. Ale tak nie będzie... Wiem. Dlatego muszę sama poukładać swoje myśli, uczucia, sny. I wierz mi, to wcale nie jest łatwe. Chociaż muszę przyznać, że bez kontaktu z Tobą idzie mi to o wiele szybciej. Co myśmy narobili! Ileż zła wyrządziłeś duszy mej! Na ileż zła ja sama Tobie pozwoliłam! Sama tego chciałam! Choć przyznaje, że ta miłość spadła na mnie jak jastrząb i uniosła mnie w przestworza... I tkwię tak zawieszona między niebem a ziemią. Nie potrafię zdecydować, w którą udać się stronę... Mam nadzieję, że to już nie potrwa długo i znów wrócę do normalności. Tylko... Czy będę umiała pokochać znów...?
- Yen-
39.
Wiesz co myślę, Grzesiu? Że trochę przesadzam z tą moją miłością do Ciebie... Teraz opuścił mnie liryczny nastrój, bo domagała się tego proza życia. Wiesz, pranie, sprzątanie, gotowanie... Mam teraz poskładać stertę suchego prania... Stertę wielką jak Kopiec Kościuszki! Więc postanowiłam zapalić i popisać do Ciebie... Napisałam do Ciebie SMS-a, ale go nie wysłałam. Po zastanowieniu nie wiem, czy wyślę go w ogóle... Oto on: "Grzegorzu, jestem Ci winna tysięczne przeprosiny. Nie jesteś przecież winien temu, że pogubiłam się we własnych uczuciach. Teraz już mniej więcej mam pojęcie, co czuję. Wiem też, że chcę utrzymywać kontakt z Tobą. Jednak nie jestem gotowa na czystą i szczerą przyjaźń. Jeszcze nie. Muszę poczekać, aż pozostanie tylko wiara, a nadzieja i miłość umrą niechciane. Wtedy będę, gotowa. PS. A mo że nie chcesz już mnie znać? Wcale by mnie to nie zdziwiło... Tymczasem znikam."
To dobra i szczera wiadomość. Może Ci ją wyślę, a może nie... Nie wiem jeszcze... To chyba tyle... Idę sprzątać...
- Yen-
40.
Grzesiu słodki... Pogodziliśmy się wczoraj? Próbowałam Cię przeprosić, ale nie chciałeś... Doprawdy, nie wiem, co o tym myśleć... Czy jeszcze lubisz mnie choć troszkę? Nie wiem na jakim etapie teraz jesteśmy... Czy przyjedziesz do mnie? Czy ja chcę, żebyś przyjechał? Dziś miałam sen: śniło mi się, że przyjechałeś przedstawić mi swoją narzeczoną... Jakiż żal i smutek mnie ogarnął. Jakże bardzo chciałam znienawidzić i Ciebie i ją... To potworny sen! Do tej chwili jestem pod jego wrażeniem... I boję się... Jesteś coraz bardziej odległy, coraz bardziej obcy... To okropne. Sama nie wiem, co tak bardzo ciągnie mnie do Ciebie... "Instynkt zdobywcy"? Tym bardziej Cię pragnę, im bardziej jesteś obcy... Choć muszę przyznać, że coraz częściej ogarnia mnie zniechęcenie... Coraz częściej czuję się oszukana przez Ciebie... Potrz ebuję rozmowy z Tobą... Szczerej i otwartej rozmowy. Potrzebuję, żebyś mi to wszystko wytłumaczył... Gubię się w domysłach, to jakaś matnia... Nie wiem, czy mnie chcesz czy nie... Czy zakochałeś się czy nie... A jeśli tak, to czy to uczucie minęło czy nie...? I dlaczego minęło? A może nie? Może pokochałeś mnie? Jak słodko marzyć o Twojej miłości... Ale to chyba nie jest prawda... Nie kochasz mnie, tak to wygląda i pewnie nie chcesz mnie już... Kto o zdrowych zmysłach mógłby pokochać taka osobę jak ja? Grubą, brzydką i bezmyślnie naiwną... Któż chciałby tłumaczyć świat starej, głupiej krowie... Jestem wyjątkowo nieudanym egzemplarzem kobiety... Niepozbierana, niezaradna, bujająca w obłokach romantyczna marzycielka... Potrzebuję obrońcy i wiesz o tym, prawda? Takiego mężczyzny, który chroniłby mnie przed złem tego świata... Ty lubisz bronić ko biet... Mnie też... Ale jako wolny strzelec, a nie jako mój mężczyzna... Czasem chcę wierzyć, że Twoja dobroć i cierpliwość dla mnie to wyraz Twoich uczuć do mnie, a nie tylko szarmancja... Nadzieja pojawia się i znika, czasem wierzę w Twe uczucia, czasem ogarnia mnie czarna rozpacz... Nie chce mi się już pisać... Mam totalny dołek...
-Yen-
41.
Grzesiu... I znów mamy się zobaczyć. Chyba nie muszę mówić Ci, jak bardzo mnie to przeraża. Zdążyłam trochę poukładać sobie świat uczuć, dopiero uspokoiłam emocje i namiętności... Wiem, że Twój przyjazd popsuje całą moją pracę. Moja miłość znów się przebudzi... Podniesie swoje umęczone oblicze... Znów zawstydzona niepowodzeniem, odtrącona, będę musiała udawać, że lubię Cię tylko... Jestem przerażona... To spotkanie jasno określi układ sił między nami... Czy kochasz mnie? Czy pokochałeś? Czy to tylko pożądanie popycha Cię w moje ramiona? Przecież wiesz, co czuję... Wiesz od samego początku... Wiesz, że zawsze będę chciała całego Ciebie, nie tylko ciała... Chcę Twoich myśli, uczuć, radości i trosk, Twojej miłości... I doprawdy, nie wiem czy jesteś gotów, aby mi to dać. Wiem, przeraża CiÄďż˝ Ăďż˝ odległość, to prawie 200 kilometrów... Czy wiesz, jak chętnie szukałabym pracy w Twoim mieście? Wystarczyłoby jedno Twoje słowo. Nic mnie tu nie trzyma... Poszłabym za Tobą na koniec świata, gdybym tylko wiedziała, że chcesz być ze mną... Ale to się pewnie nigdy nie stanie... Chociaż... Tak miło żyć nadzieją na lepsze jutro... Z Tobą... Nie wiem, doprawdy, co tak bardzo nie pozwala mi zapomnieć o Tobie... Tak bardzo chciałam uśmiercić tę miłość do Ciebie, a ona ciągle żyje... Jak chwast. Nie potrafię, nie chcę... Nie umiem przerwać tej nici, która, niczym pajęczyna, omotała mi duszę... Jesteś mi potrzebny do normalnej egzystencji. Budzę się z myślą o Tobie i zasypiam z nią... Teraz jestem spokojniejsza niż miesiąc temu. Teraz już trochę znam moje uczucia. Nauczyłam się już żyć z nimi. Pogodziłam się z myślą o nieodwza jemnieniu. Osiągnęłam spokój. I teraz Ty masz przyjechać i zburzyć to wszystko, co z takim trudem sobie budowałam. A może przyjedziesz wyprostować moje myśli, wygładzić nierówności, wyjaśnić niejasne? Albo przyjedziesz zabić nadzieję? Jak żyć bez nadziei? Jak zrezygnować z czekania na Twoją miłość? A jeżeli odbierzesz mi nadzieję? Co ja wtedy zrobię? Ach! Jak miło wierzyć, że Twój przyjazd dyktuje Ci serce... Że zależy Ci na mnie... Że chcesz posłuchać mnie... Zobaczyć, przytulić, pocałować... Już pożegnałam się z myślą o Twoich cudownie ciepłych ramionach... O Twojej czułości... Tego nie będzie bez Twojej miłości. Ciągle zastanawia mnie, jak to będzie, gdy przyjedziesz? Porozmawiamy jak kolega z koleżanką i pójdziemy do łóżka? Jakoś nie bardzo to widzę... To głupie... Więc co? Przytulisz mnie? Po przyjaciel sku? Czy inaczej? Znów będziesz czuły i kochający? Taki jak byłeś wtedy? A potem wyjedziesz i wszystko zacznie się od nowa? Tego właśnie tak bardzo się boję... Pragnę Cię najbardziej na świecie... Tylko... Wiem, co się stanie z moimi uczuciami. Znów błędne koło miłości i odrzucenia, nadziei i rozpaczy... Po równi pochyłej w dół... z prędkością wagoników roller-coaster`a. To mój strach... To moje przewidywanie... Wiem, że tak będzie... Jedyną rzeczą, która może mnie uchronić przed obłędem jest Twoje wyznanie miłosne. Musiałbyś pozwolić mi nazywać się znów "Twoją"... Wiem, to pewnie zbyt wiele... Ach... Boję się...
- Yen -
42.
Hmm... Ciągle piszesz do mnie... Czy coś się za tym kryje? Sama nie wiem. Mam miliony domysłów, które pożerają mój spokój... Doprawdy, póki nie powiesz mi sam, co się dzieje, dopóty nie zaznam spokoju... I nie wiem już, co nas łączy... Czasem czuję, że Cię kocham, czasem nie chcę Cię... Ciągle tkwisz w mojej głowie niczym cierń... Ciągle o Tobie myślę... Dziwne to bardzo.
- Yen-
43.
Przyjechałeś... Jak dziwnie... Niby razem, ale osobno... Utonęłam w Twoich ramionach... Zagubiłam się w oczach... Nasze łóżko, nasza noc, nasze chwile... Inne, zupełnie odmienne od tego, co zapamiętałam... Już nie cieszy mnie to tak bardzo, jak kiedyś... Już nie było takie przyjemne... Dlaczego? Czy już Cię nie kocham? A Ty? Czy jednak kochasz mnie? Jedziemy na zlot do Warszawy... Co tam się wydarzy? Czy potraktujesz mnie jak swoją kobietę? Czy może wyprzesz się mnie? Tam będzie wielu ludzi, którzy nas znają... Czy wystąpimy jako para? Jak mam się zachować? Przeraża mnie ten wyjazd... Wiem, jak bardzo zależy Ci na tym zlocie... I wiem, jak bardzo chcesz, żebym tam była, choć zupełnie nie rozumiem dlaczego... Gdyby nie Twoje pragnienia, nie pojechałabym tam wcale... A tak... Obiecałam Ci więc jadę... Z Tobą... Tak to ująłeś!: "Chcę byś pojechała tam ze mną... " Dobrze ukochany... Pojadę... Napisałeś na czat, że jesteś u mnie! Czy to znaczy, że nie wstydzisz się mnie? Nie wstydzisz się związku ze mną? Do tej pory myślałam, że tak właśnie jest... Że dlatego unikasz rozmów na czacie na mój temat, bo wstydzisz się mnie... Jesteś już dwa dni... Jutro wyjeżdżamy... Nadal nic nie wiem... Kochasz mnie czy nie kochasz? Szukasz mojej bliskości, całujesz mnie, śmiejesz się ze mną... Chyba mnie kochasz... Ale, gdy pomyślę o tym co wydarzyło się od Twojej ostatniej wizyty, to wydaje mi się, że mnie jednak nie kochasz... Kompletny mętlik! Sama już nie wiem, co mam myśleć! Chyba zwariowałam, a to wszystko, co się dzieje, to sen wariatki... Jak mam się zachować? Co mam mówić? Co robić, żeby Cię nie urazić? Jakie to trudne! Chyba będzie tak, że dopiero w Warszawie dowiem się, jaki masz naprawdę stosunek do mnie i do n aszego związku. Tam dopiero poznam siłę Twoich uczuć do mnie... Ach Grzesiu... Jakże miło mi marzyć, że obejmiesz mnie przy wszystkich naszych znajomych, i pocałujesz... Czy tak będzie? Nie wiem... Już nic nie wiem... Kiedyś marzyłam, bo dałeś mi nadzieje, później marzyłam, mimo że mi ją odebrałeś... Teraz znów marzę... Czy mam do tego prawo? Niby każdy ma niezbywalne prawo do marzeń... Tylko czy ja mam prawo marzyć o Tobie? Marzyć tak, aby znów nie cierpieć?
- Yen -
44.
Warszawa...
Jesteśmy już w hotelu... Cudowna podróż z Tobą... Ty wiesz, jak bardzo boję się jeździć pociągami... Zaopiekowałeś się mną... Całą drogę jechaliśmy przytuleni... Wśród pocałunków i czułych spojrzeń... To cudowne! Przywróciłeś mi nadzieję! A może nie?? Później, gdy poznaliśmy innych uczestników zlotu, znów stałeś się inny, obcy... Dopiero w autobusie przypomniałeś sobie o mnie... Dlaczego? Za dużo konkurentów? Hi, hi, hi... Przydzielono nam wspólny pokój! Z jednym tylko łóżkiem! Czy to oznacza, że wszyscy wiedzą i uznają nas za parę? Co mam robić? Co mówić? Jak się zachować? Potwierdzać? Zaprzeczać? Czemuż, ja głupia, nie zapytałam Ciebie wcześniej o to, jaką przedstawiamy wersję oficjalną? No nic, jakoś sobie poradzę... Idę, bo już pukają do drzwi... "Poloneza czas zacząć..." Hi, hi, hi...
- Twoja (?) Yen ÄËĂďż˝Ăďż˝
45.
Już w pociągu...Dlaczego? Dlaczego to zrobiłeś?! Czy to kara dla mnie?! Twoja poalkoholowa bezmyślność?! Tak bardzo Ci ufałam... Ucieszona Twoją opieką zapomniałam o tym, co było... Powinnam była pamiętać... Zastanowić się nad tym, kim jesteś.. A ja, głupia, zaufałam Ci bezkrytycznie... A teraz co? Serce mi krwawi... Łzy płyną po policzkach... Wyczekałeś moment, kiedy poszłam spać i rozpocząłeś orgietkę z dwoma pijanymi panienkami... Czym na to zasłużyłam? Dlaczego udawałeś zakochanego?! Dlaczego mnie zwodziłeś?! Tylko po to, żeby móc mocniej mnie zranić?! To tak boli... Tak bardzo boli... Co mam teraz zrobić? Rano, gdy dowiedziałam się o wszystkim, stałam w oknie i płakałam... Zastanawiałam się nad tym, co mam teraz zrobić..? I nagle olśniło mnie! Pomyślałam: "Porzuć, dziewczyno, to bagno! On cię poniża! Krzywdzi! Odetnij s ię od znajomości z całą orgietkową trójką! " Przecież moje dwie tzw. koleżanki przeszły same siebie uwodząc jeszcze wtedy mojego mężczyznę.... One już nie zasługiwały na moją sympatię. Posłużyły mi jeszcze jako tło i kontrast, abyś zrozumiał, co tracisz... Że zamieniłeś kobietę z klasą na dwie imprezowe tandetki... Ale co zrobić z sercem? Zranionym... Złamanym... A może to nie serce? Może to duma? Zraniłeś moją dumę! Tym gorzej dla Ciebie! To Twój kolejny wybryk.. Tym razem bez przebaczenia! Już dość. Wystarczy! Dość upokorzeń, kłamstw i szarpaniny emocjonalnej! Jesteś obrzydliwy! Czuję do Ciebie wstręt za to, co zrobiłeś! Ciekawe, ile razy przez czas, kiedy "byłeś ze mną" wykonywałeś skoki w bok... Jakaż ja byłam głupia i naiwna, że Ci zaufałam, teraz to tak bardzo boli... Po porannym "show", gdy wszyscy mężczyźni ze zlotu, łącznie z Tobą, patrzyli na mnie jak na objawienie, postanowiłam niezwłocznie wyjechać... Zostawiłam Cię tam... Nie mogłam patrzeć na Ciebie... Ciągle miałam przed oczami Twój obraz: pijany, zaśliniony, obłapiający dwie pijane nimfetki... Liczyłam, że może napiszesz do mnie, zadzwonisz, powiesz, że to nieprawda... Minęło cztery lub pięć godzin... Milczysz... Wiec jednak dobrze zrobiłam porzucając Cię... A ból po rozstaniu minie... Wypłaczę Cię z serca... Wyrzucę... Zapomnę... Albo nie! Nie zapomnę! Ku przestrodze na przyszłość! Poślę Ci jeszcze wiadomość, żebyś wiedział, co mi zrobiłeś...
- Yen-
46.
Już w domu... Napisałam Ci, jak bardzo mnie oszukałeś, zraniłeś... W trzech SMS-ach wyjaśniłam, dlaczego nie mogę znieść tego, że zrobiłeś ze mnie idiotkę... I nic... Martwa cisza... Dopiero teraz, po dwóch godzinach, otrzymałam od Ciebie wiadomość... Oszalała z bólu, wytrącona z równowagi, zapłakana otwieram Twoją wiadomość i co widzę? "Wiem, głupio wyszło." Tylko tyle?! Tyle... Nawet nie zasługuję już na kłamstwo! Na jakiekolwiek wytłumaczenie! "Wiem, głupio wyszło"! Cholera jasna. Obślizgły, czatowy dandys! Mężczyzna potrafiłby napisać cokolwiek, ale Ty widocznie nie jesteś mężczyzną! Jesteś małym, obmierzłym, glizdowatym stworzeniem! Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego! Nigdy na mnie nie zasługiwałeś! Przerosłam Cię o trzy odległości do nieba! Zawsze będziesz zbyt maluczki, aby się ze mną równ ać. Beznadziejny typ, który zawsze będzie sam... Przerost formy nad treścią... Swoją drogą... Co ja w Tobie takiego widziałam? Jak to się stało, że dałam się aż tak zwariować? Dlaczego nie dostrzegłam od razu rzeczy tak przecież oczywistych? Może po prostu szukałam miłości? Ten list jest już ostatni... Z całą pewnością ostatni. Swoim postępowaniem i głupawym SMS-em zwróciłeś mi wolność. Przecież nie mogę i nie chcę zniżać się do Twojego poziomu. Na razie wyleczyłeś mnie z jakiejkolwiek chęci pozostawania w związku... Wolę zostać sama. Tak jest prościej i spokojniej... Niniejszym kończę tę znajomość oraz pisanie do Ciebie. Teraz już wiem, że nigdy nie zrozumiałbyś tego, co tu zapisałam... Wobec tego dalsze pisanie nie ma sensu a i adresat tych listów obrzydł mi już doszczętnie. To naprawdę KONIEC.
- Yen -
47.
"Wieczór"
Poszli sobie goście
syci rozmowy zadowoleni
zostałam sam na sam
ze swoim smutkiem
snującym się szarością
wokół mojego serca...
Tyle słów dzisiaj padło
tyle smutku gniewu
tyle śmiechu aż do łez...
Odeszli moi goście
zabrali ze sobą
życzliwość mądre słowa
mocne słowa szczerość.
Teraz nastał czas chandry
roztrząsania przeciw i za...
Patrzyłam w lustro
ich oczu i twarzy
wiedziałam że mnie kochają.
Teraz jestem sama
a moje szklane lustro
nawet mnie nie lubi...
Za oknem zapada zmierzch
i we mnie jest zmierzch -
- dobrego humoru...
wieczorny całun smutku
ogarnął moją duszę
muszę być sam na sam ze sobą...
przy jeszcze jednej świecy
której migotliwe światło
nie potrafi ogrzać
zmrożonego serca...
samotnego niechcianego
mojego serca...
EPILOG
Nie myślcie sobie, drodzy czytelnicy, że mój "KONIEC" oznaczał rzeczywiście koniec kontaktów z tą obmierzłą kreaturą. Co to, to nie! Jakże przecież "jastrząb" mógł pozwolić, żeby "mysz" wyślizgnęła mu się z pazurów i odeszła trzasnąwszy drzwiami?! Przeżyłam wiele awantur na czacie... Wiele kalumnii posypało się na moją głowę... Podstępny Grześ potrafił podszywać się pod mój nick i wypisywać na forum głupoty w moim imieniu... Podszywał się pod moich znajomych i prowokował kłótnie... Pisał oszczerstwa na mój temat do wszystkich naszych wspólnych znajomych... Oczerniał mnie na czacie... Oskarżał o intrygowanie... Stracił na mnie wiele czasu i pieniędzy... Okazał się nieczułą, jadowitą, podstępną i podłą szują... Próbował nawet wmówić mi, że to ja go zdradziłam i wystawiłam do wiatru! W t ych wszystkich działaniach dzielnie sekundowały mu owe dwie nimfetki ze zlotu. Oczywiście, obrażone na mnie za to, że zerwałam z nimi wszelkie kontakty, postanowiły mnie przykładnie ukarać... Nazwałam je na własny użytek "dobermanicami". Zawsze szczekały i groźnie szczerzyły kły, gdy panu i władcy ÄËĂďż˝Ăďż˝ Are ÄËĂďż˝Ăďż˝ na wybojach krętej drogi intryg i podstępów obsuwała się noga... Wiele potwarzy wyprodukowanych przez te "uroczą" trójkę bolało mnie bardzo. Kilka razy dałam się sprowokować do kłótni na Forum... Ich cel jednak nie został osiągnięty... Zbyt wielu ludzi znało mnie z prawdziwego świata... Zbyt wielu było świadkami postępowania szanownego pana Grzesia i jego "dobermanic" na zlocie... Poza tym pan Are zapomniał o jednej rzeczy: o syndromie, który pozwoliłam sobie nazwać "syndromem ofiary". Im usilniej starał się mnie oszkalować i zniszczyć na czacie, tym bardziej stawałam się popularna... A im większa była moja popularność, tym większa była eskalacja prześladowań... Im większe represje, tym więcej obrońców... Im więcej przychylnych mi ludzi, tym większa chęć zniszczenia mnie przez Are... Zamknięte koło, albo lepiej - spirala popularności i prześladowania. A ja cóż... Znosiłam cierpliwie wszystkie szykany, bo wiedziałam, że prawda zawsze wyjdzie na jaw i jeszcze coś: ÄËĂďż˝Ăďż˝Prawdziwa cnota krytyk się nie boi." Czekałam cierpliwie i nie pomyliłam się. Wielki Are stał się "Persona non grata" dla wszystkich piszących na czat... I wkrótce słuch po nim zaginął... Ukarał się sam.
OD AUTORKI:
Długo zastanawiałam się, czy wydać drukiem tę książkę... Dla mnie miał to być rodzaj ostatecznego oczyszczenia... Dla pana Are - rodzaj kary... Pomyślałam: niech cały świat się dowie, co mi uczynił! Ale dopiero po jej ukończeniu zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę motorem do napisania tej książki była chęć pokazania młodym ludziom wszystkich niebezpieczeństw, jakie czyhają na szukających miłości wśród wirtualnych postaci... Znam oczywiście pary, które odnalazły się na czacie i trwają już kilka lat razem w szczęściu, ale to tylko znikomy procent czatowych romansów... Trzeba sobie jasno i wyraźnie powiedzieć, że każdy piszący na czat, na jakikolwiek czat, pozostaje anonimowy. Czat ÄËĂďż˝Ăďż˝ SMS jest o tyle nietypowy, że znajomość przenosi się z telegazety do telefonu komórkowego... I ta właśnie specyficzność jest niebezpieczeĂĹĄ Ăďż˝stwem! Mechanizm jest niezwykle prosty: kontakty przez telefon kojarzą nam się zazwyczaj z dobrze znanymi nam ludźmi, bo przecież numery telefonów takich właśnie ludzi mamy zapisane w naszej książce telefonicznej. I właśnie jak dobrego znajomego, jak człowieka, którego znamy, traktujemy postać, której numer telefonu udało nam się odszyfrować z telegazetowego czatu. Takie podejście jest poważnym błędem, popełnianym, niestety, nagminnie i zdaje się bez udziału naszej woli... Taki człowiek nadal pozostaje anonimowy! Nadal, jak na czacie, może nam wypisywać niestworzone dyrdymały, mając świadomość, że wszystko co nam powie, jest nie do sprawdzenia... A nasza czujność śpi przykryta pierzynką zaufania wywołanego błędną oceną znajomości... W taką właśnie pułapkę dane mi było wpaść... Traktując nieznajomego mi, w gruncie rzeczy, człowieka, jako mojego dobr ego znajomego, zaufałam mu już na wstępie... Dzięki temu mógł mi przedstawić się dokładnie tak, jak chciał abym go postrzegała, nie budząc we mnie żadnych podejrzeń... Dopiero spotkania w tzw. "realu" zmieniły mój punkt widzenia i postrzegania Grzegorza. Niestety, do pierwszego spotkania doszło dopiero po około dwóch miesiącach telefonicznej korespondencji i wtedy było już za późno na trzeźwa ocenę człowieka i sytuacji... Postrzegałam go dokładnie w taki sposób jaki on mi narzucił... Teraz, patrząc z perspektywy czasu i przez pryzmat tego, co się wydarzyło, wiem, że nigdy nie zakochałabym się w takim człowieku. Zbyt późno zrozumiałam, że tylko osobiste poznanie, rozmowy z patrzeniem sobie w oczy, bezpośrednia obserwacja, trwanie przy sobie, ramię przy ramieniu, dają nam gwarancję poznania drugiego człowieka... Każdy postrzega siebie przez pryzmat własnych marzeń , dlatego też nasze wyobrażenia o sobie samych różnią się, czasem diametralnie, od tego, jak postrzega nas otoczenie. Nie można więc poznać człowieka tylko na podstawie jego opowiadań o sobie samym, bo jego subiektywna ocena siebie może być zupełnie różna od rzeczywistości... Dopiero przy prawdziwym spotkaniu stajemy twarzą w twarz z prawdziwym człowiekiem i prawdą o nim... Wtedy dopiero może okazać się, że tak dobrze nam znany i bliski człowiek jest kimś zupełnie innym, niż nam się wcześniej wydawało... Wtedy pozostają nam dwa wyjścia: albo zaufać sobie i swoim zmysłom lub nie wierzyć własnym oczom i brnąć dalej w krainę ułudy... Ja, niestety, nie zaufałam sobie... Na koniec życzę wszystkim miłej zabawy w wirtualnym świecie, owocnych poszukiwań "drugiej połówki" oraz mądrości i rozwagi przy rozróżnianiu szarej, lecz szczerej prawdy i bĂĹĄ Ăďż˝yszczącego blichtru kłamstw...
Yen.
- . . . -
Drobnym maczkiem zasiane
myśli słowa idee...
na białej przestrzeni papieru...
Czy ktoś to kiedyś odczyta?
Czy przystanie na chwilę?
Zaduma powlecze mu czoło
tak jak moje oblekła...
I wzniesie wzrok zamyślony
ku chmur chmurnym piórkom
ku drzew zielonym palcom
ku twarzy słońca promiennej?
Czy pomyśli ten człowiek
o pracy mrówek rzetelnej
o lekkości ptaszków
o miłości piesków
o barwności motylków
o nadziei natury
na ponowny rozkwit?
Gdy radość rozchmurzy
zasępione czoło
i uśmiech na ustach
rozświetli mu drogę...
Będę szczęśliwa!
Spojrzę z obłoków
i znów zasiądę
by myśli słowa idee
zasiać znów drobnym maczkiem
na pustej przestrzeni papieru...
dla następnych pokoleń...
Wrzesień 2002 - Lipiec 2003
Książka, którą dziś trzymacie w rękach powstała na podstawie moich własnych przeżyć. Zapisałam tu historię jednej miłości... Jednego uczucia... Jednego z zauroczeń, jakie spotykają człowieka w ciągu całego jego życia...
To dość wierny zapis uczuć zakochanej kobiety... Zapis przeżyć i emocji podyktowanych rozwojem wydarzeń... Jednakże nie wszystko, co tu znajdziecie wydarzyło się naprawdę... Niektóre wydarzenia pominęłam... To tylko subiektywny obraz uczuć i emocji, a nie dokument... Które z opisanych wydarzeń są prawdziwe, a które powstały gdzieś tam, gdzie krzyżuje się wyobrażenie i rzeczywistość, niech pozostanie milczeniem. Zaręczam jednak, że historia tutaj przedstawiona jest jak najbardziej prawdziwa... Przecież pisałam ją na podstawie mojego pamiętnika...
Dlaczego zdecydowałam się wydać pamiętnik? Cóż... Uznałam, że nadszedł czas, aby ukazała się na rynku wydawniczym książka mówiąca o tzw. "czatowych miłościach"... Aby młodzi ludzie, szukający partnera w wirtualnym świecie, wiedzieli jak wygląda prawie - prawdziwy czatowy romans... Ile jest w nim prawdy, a ile ułudy... Chciałam pokazać efekt poszukiwań w świecie, gdzie fikcja staje się prawdą, a pozerska gierka - obowiązującym kanonem zachowania... Dlatego też obrałam takie motto mojej książki... Ku refleksji, ku przestrodze...
Mimo to życzę przyjemnej lektury... Mam nadzieję, że uda wam się uniknąć błędów, które stały się moim udziałem...
Yen
CZAT-SMS...
Tyle słów, tyle obelg, tyle emocji...
i po co?
dla sławy, dla łez, dla istnienia?
dla zaistnienia!
Kolorowe literki świadczące usługi dla ludzkości
za parę groszy, za bezcen...
Targowisko próżności!
Każdy puszy się, mami blaskiem
odbitym w tafli ekranu telefonu...
To nowy rodzaj lustra...
Każdy może przejrzeć się i zobaczyć
jaki jest piękny i mądry
i wspaniały
przecież przeczyta to w telewizji...
To nowa rozrywka dla mas... Nas?
a może to nie próżność puszy się złotem?
nie ona rozpina baldachim taniego blichtru...
porcelanowe laleczki
piernikowe koguciki
papierowi magowie
ołowiani kibole
czarownice na patyku i słodka wata! Różowa, pierzasta wata
zatykająca usta, zaklejająca oczy...
To my! Kupczący ideałami i ideami
swoimi lub ukradzionymi
innym współ piszącym...
czasem wystarczy pokrzyczeć,
czasem odsłonić ramiona,
czasem błysnąć poezją
by zostać zauważonym...
być... w społeczeństwie...
PROLOG
Czat-sms... Rozrywka w telewizorze... Wystarczy mieć telefon komórkowy i telegazetę... To posiadanie otwiera nam drzwi do "raju bram"...
Kiedy znalazłam - ten czat zachłysnęłam się nim radośnie... Tylu ludzi, nowych znajomych! Szybko zapełniła się moja książka telefoniczna... Pośród wielu nowych znajomości zawarłam też tą jedną... Szczególną... To był on... Mądry, dojrzały... Tak pięknie pisał... Tak mądrze prowadził rozmowy na czacie. Zawsze grzeczny, spokojny, zrównoważony... Zaimponował mi. Zaczęliśmy rozmawiać, później prowadziliśmy długie dysputy korzystając z usług telefonii komórkowej... Coś zaczęło "iskrzyć"...
Po kilku tygodniach byliśmy zakochani... Pisaliśmy sms-y z wyznaniami płomiennej miłości... Postanowiliśmy się spotkać... Nastał czas oczekiwania i odliczania kolejnych dni dzielących nas od naszego szczęścia...
Wtedy to właśnie wpadłam na pomysł zapisywania tego wszystkiego, co tak bardzo chciałam mu powiedzieć... On pracował całe dnie... Nie mogłam mu przeszkadzać zasypując sms-ami... Coś jednak musiałam zrobić z natłokiem uczuć i emocji... Zaczęłam pisać... Dużo... To pisanie dawało mi poczucie bliskości... Rozmowy z nim... Stało się nałogiem...
Tak właśnie powstał niniejszy pamiętnik...
Od tego czasu wiele rzeczy przemyślałam... Zrozumiałam...
Wtedy... Wierzyłam święcie... Bezkrytycznie...
Nie wierzyłam, że jeszcze kiedyś pokocham... Że jeszcze kiedyś będę kochaną... I nagle pojawił się on! Jedyny, cudowny, najwłaściwszy... Zwariowałam! Uwierzyłam w cudowną moc miłości... Bez wiary we własną wartość pozwoliłam sobie marzyć... To właśnie ten czas został utrwalony w listach, których nigdy nie wysłałam... Na kartkach w zeszycie zapisywałam najmniejsze nawet drgnienia serca... Wszystkie drgnienia... Również troski, pragnienia, marzenia, nadzieje... Radości i smutki... Oto one...
1.
Mój słodki, jedyny, najukochańszy Grzesiu... Wiem, nie mogę pisać do Ciebie wciąż i wciąż, bo przeszkadzam ci w pracy. Dlatego też piszę tutaj. Tak bardzo chciałabym opowiedzieć ci o mojej miłości. O nadziei, jaką mi podarowałeś. O tysiącu uśmiechów, jakimi obdarzam Cię każdego dnia. Podarowałeś mi szczęście... Jednak, doprawdy, nie wiem... Czy tak będzie zawsze? Czy mój los wreszcie się odmieni? Czy naprawdę jesteś tym mężczyzną, który potrafi mnie pokochać? Mimo moich wad? Tak bardzo pragnę przytulić się do Ciebie i poczuć ciepło Twojego serca... To przecież tak niewiele... A może tak wiele? Skarbie mój! Ty jeden wiesz czy będzie nam dobrze razem... Ty jeden wiesz jak bardzo oboje tego chcemy... Jeśli naprawdę tak będzie, to spełnią się moje marzenia... O życiu, szczęściu i spokoju. To Ty spełnisz te marzenia... Ja w zamian mogę ofiarować Ci tylko moją miłość, samą siebie... To tak niewiele, wiem... Czy to wystarczy, aby Cię uszczęśliwić? Mój najcudowniejszy, chcę abyś był najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi... Dokonam tego! Jestem Ci to winna... Za bezmiar kochania, jaki mi ofiarowałeś! Ożywiłeś moje serce. Było martwe, suche, bez nadziei... Wlałeś weń miłość i znów mogłam pokochać... Uleczyłeś poranioną duszę, pozwoliłeś mi unieść twarz... I znów móc spojrzeć ludzkości prosto w oczy. Jesteś cudotwórcą! Jeszcze niedawno myślałam, że nie spotka mnie w życiu nic dobrego... Teraz wiem jak bardzo się myliłam! Spotkało mnie najlepsze, co mogłam dostać od losu: miłość ukochanego mężczyzny! Tylko boję się czy starczy mi sił, czy będę potrafiła uszczęśliwić Cię tak bardzo, abyś nigdy nie pożałowaĂĹĄ Ăďż˝, że pokochałeś taką kobietę jak ja! Kocham cię najbardziej na świecie, miłością tak mocną, gorącą i czułą... Mogę obiecać Ci, że zrobię wszystko, aby być godną Twojej miłości...
- Twoja Yen -
2.
Ukochany! Piąty raz skasowałam wiadomość, którą chciałam Ci wysłać... Czasem boję się, że napiszę coś, użyję złych słów, sformułowań... Że urażę Cię czymś, jakimś nieopatrznym słowem... Tak mało się jeszcze znamy, tak mało jeszcze wiemy o sobie... Czasem, gdy rozmawiamy odgadujemy swoje myśli, czasem nie rozumiemy się... Mijamy... Mam nadzieję, że czas i poznanie to zmienią... Naprawdę czuję, że jesteśmy dla siebie stworzeni... Dla Ciebie ja, a dla mnie Ty... Mogę tylko wznosić modły do wszystkich bogów świata, aby to przeczucie było prawdziwe... Tak bardzo tego pragnę... Ilekroć z Tobą rozmawiam opływa mnie fala błogiego spokoju... Wiem, ten spokój płynie od Ciebie... Ja tylko zanurzam się w nim z błogością daną ludziom szczęśliwym... I wiem, czuję to, że tak będzie zawsze... Jesteś cudowny! MyślaĂĹĄ Ăďż˝am, że takich mężczyzn nie ma, że to tylko wytwory stęsknionej kobiecej wyobraźni, ubranej w okładki książek, do kupienia w kiosku... Ale Ty przecież jesteś prawdziwy! Mówisz do mnie, piszesz... Myślisz o mnie, troszczysz się. A może ja oszalałam? Może Cię wymyśliłam? I rozmawiam z wytworem chorej wyobraźni? To przecież niemożliwe, żeby taki mężczyzna jak Ty, był do tej pory samotny! Każda kobieta marzy o takim mężczyźnie, więc jak to się stało? Nie rozumiem tego! Ale dobrze się stało! Teraz jesteś mój, dla mnie i tylko dla mnie, i tylko mój, i na zawsze... Po czasu kres będę szczęśliwa u Twego boku, bo tylko Ty jeden wiesz jak, potrafisz i chcesz dać mi miłość. A ja, z całą dzikością serca będę Cię kochać, z wdzięcznością za twe serce, dobroć i spokój. Uwielbiam Cię...
- Twoja Yen -
3.
Do G...
Mówisz do mnie miłością
a ja słucham zapatrzona...
Roztaczasz błyszczące wizje
pachnące różami
i połyskujące tęczą
tysięcy pocałunków
tak zmysłowo...
tak lirycznie...
Jaki scenariusz
napisze nam życie?
Chcę wierzyć, że będziemy
razem, na zawsze
i gdy lata
pobielą nam głowy
Ty trzymając mnie za rękę
będziesz nadal mówił
O wielkiej, lśniącej miłości
a ja zapatrzona, zasłuchana
złożę białą głowę
na ukochanym ramieniu
i będziemy tak trwać
przez wieczność...
4.
Skarbie mój! Wiesz, boję się naszego spotkania... Czy sprostam Twoim wyobrażeniom? Czy nie rozczarujesz się? Doprawdy! To takie trudne! Takie przerażające! A co zrobimy, jeśli nasza miłość przegra w starciu z realnym światem? Ja byłam ciekawa jak wyglądasz. Tak po prostu, po ludzku, ciekawa... Teraz to spotkanie nie będzie nawet zaspokojeniem tej ciekawości. Teraz spotkamy się, aby móc się wreszcie przytulić, dotknąć, pocałować. Czy Ty czujesz to samo? A jak wyglądasz?... W moich oczach będziesz zawsze najpiękniejszy. Masz piękną duszę, wrażliwe serce i to ciepło, którym mnie tak oczarowałeś... Ciepło, którym chcę otulić się jak płaszczem...
-cdn-goście!
I wróciłam! Napisałeś do mnie! Jakże mnie to cieszy! Uwielbiam, kiedy do mnie piszesz, kiedy mówisz... Bardzo jestem ciekawa Twoich oczu... Czy też będę uwielbiać w nie patrzeć? Pewnie tak! Oczy ukochanego mężczyzny... O tak! Oczy są zwierciadłem duszy a Ty masz piękną i jasną duszę, więc Twoje oczy muszą być piękne! Pokochałam Cię nie widząc... Czy to możliwe? Czy można pokochać autora tekstu tylko dlatego, że tak pięknie pisze? Ależ Ty jeszcze ze mną rozmawiasz i wprawdzie nadal Cię nie widzę, ale słyszę! Mówisz inaczej niż piszesz... To tak jak ja... Ale Twój cudowny spokój i ciepło nadal emanują z tego, co i jak mówisz.... Czuję to! Dlatego też tak bardzo Cię pokochałam, bo jesteś, jaki jesteś... Taki dobry, taki kochany, taki mądry i rozsądny, taki dla mnie... Marzę o tym bym była dla siebie... Aby czas naszych poszukiwań dob iegł końca... Chcę tego tak bardzo... Chcę i pragnę Ciebie... Boję się Twojego przyjazdu tutaj, bo mam przeczucie jak skończy się to spotkanie... Tak... Będę chciała być dla Ciebie, oddać Ci się cała... A jak kobieta może zawierzyć całą siebie mężczyźnie? Tylko tak! Oddając każdy fragment swojego życia... Ciało też... Hmmm... Może okażesz się mądrzejszy ode mnie? Mój ukochany Grzesiu... Tak tęsknię do Ciebie, do Twoich ramion tylko dla mnie... Do pocałunków i czułych pieszczot... Czy będzie mi to dane? Okaże się w sobotę... Tak wiele obiecuję sobie po tym spotkaniu... Czy aby nie za wiele? I tak bardzo się go boję... Czy naprawdę będzie tak cudownie jak to sobie obiecujemy? Mój najukochańszy... Czy jesteś pewien, że mnie kochasz? Czy nie jest to tylko zauroczenie? Czy wystarczy Twojej miłości by dopasować osobę do osobowości? Czy pokochasz mnie całą, tak jak ja pokochałam Ciebie? Zakładam, że jesteś świadomy, tak jak ja, swoich uczuć i tak jak ja dobrze wiesz, co czujesz i co mówisz... Jeśli tak jest, to będziemy najszczęśliwszą parą ludzi na świecie! Nic i nikt nas nie rozdzieli! Musimy tylko przeżyć razem to nasze pierwsze spotkanie... Musimy pozwolić naszej miłości rozkwitnąć... Wtedy będzie nam dobrze razem... Jaki Ty jesteś? Kim jesteś? Tak mało o Tobie wiem... A jednocześnie wiem już tak dużo, że wystarczyło abym Cię pokochała. Całym sercem! Otworzyłam Ci drzwi do mojego świata... Nikt nigdy dotąd go nie oglądał, nikt nie przestąpił progu tej twierdzy, mój świat był tylko mój! Nawet mój brat, który i tak wie o mnie najwięcej i najlepiej mnie rozumie... Teraz Ty będziesz wiedział najwięcej... Jeśli oczywiście zechcesz mnie wysłuchać i postarasz się zrozumieć, choć troch ę... Czasem sama siebie nie rozumiem... Nie chcę się przyznać sama przed sobą do bólu, niezrozumienia, niechęci społeczeństwa... To czasem takie trudne... A właśnie Ty wyzwalasz we mnie chęć do wyrzucenia z siebie tego zła, które przez tyle lat mnie dręczyło... Dla Ciebie chcę być czysta i dobra... Taka jak czuję to w sercu... Dla Ciebie... Nie chcę żeby dręczyły mnie koszmary przeszłości kładące się cieniem na duszy. Chcę być czysta i jasna.... Tak jak Ty...
Teraz dam Ci już spokój... Pracuj sobie kochanie spokojnie, nie będę Cię niepokoić moimi lękami... Kocham Cię najmocniej na świecie...
- Twoja Yen -
5.
Grzesiu mój skarbie! Grzesiu moje kochanie! Grzesiu mój słodki! Grzesiu mój mężczyzno! Cudzie wspaniałości, ostojo spokoju, mój dobroczyńco, moja miłości, mój ukochany... Grześ... Grzegorz... Ach! Jakąż przyjemność sprawia mi takie pisanie! Powiem Ci to wszystko prosto do uszka... Każdy wykrzyknik i przecinek będą pocałunkami... Całą miłość wyszeptam Ci przytulona do Ciecie... Pieszcząc Cię ustami będę wyznawać Ci miłość... Aż do... Tak! Chcę poczuć ciepło Twojego ciała, chcę drżeć dla Ciebie, chcę obsypać Cię tysiącem pieszczot, tysiącem czułości... Chcę by Ci było ze mną dobrze... Najlepiej... Pragnę Twoich ust... Twych dłoni błądzących pieszczotliwie... Chcę Twojego dotyku wywołującego dreszcz rozkoszy... Czy wiesz, czego pragnę...? Pewnie wiesz...
- Twoja Yen -
6.
To obsesja! Nie mogę przestać pisać do Ciebie! Nie mogę przestać myśleć o Tobie! Nie mogę przestać mówić do Ciebie! Dlaczego tak jest? Nie rozumiem tego! Może dlatego, że milczysz? Nie piszesz... Wiem, wiem, pracujesz... I pewnie myślisz o mnie... A ja siedzę w domu i wariuję... Szaleję z tęsknoty... Widzisz, jaki dobry sposób wymyśliłam? Piszę do Ciebie, piszę i piszę, a Ty możesz sobie spokojnie pracować... I nie przeszkadzam Ci! Hi hi hi! Mogę opowiedzieć Ci wszystkie troski i żale i nie będziesz się o mnie martwił! Czy wiesz ile SMS-ów musiałabym wysłać, żeby opowiedzieć Ci to wszystko, co tutaj napisałam? Wszystkie troski i tęsknoty zapiszę tutaj! Może kiedyś z tych listów zrobię książkę? Zatytułuję ją "Listy do G....ÄËĂďż˝Ăďż˝ Fajny tytuł? Podoba Ci się? Hi hi hi! Wiem, że mi nie odpowiesz, ale rozmowa to rozmowa... Dlaczego p osłałeś mi dzisiaj "orzeźwiającego" buziaka? Zaniepokoiło mnie to! Czyżbyś doszedł do wniosku, że powinnam trochę "otrzeźwieć"? Nie angażować się tak? Nie! Nawet nie chcę o tym myśleć! Pewnie to był orzeźwiający poranny buziak, a ja się tylko czepiam... Ojej! Dlaczego tak napisałeś? Teraz dołożyłeś kolejny lęk do całego bukietu, który już zdążyłam sama sobie stworzyć! Pewnie śmiałbyś się gdybym Ci to teraz powiedziała... Na pewno! No cóż! Taka jest dusza kobiety! Zawsze dzieli włos na czworo! Nie mam papierosów, muszę iść do kiosku... A tak nie lubię się z Tobą rozstawać! Zaraz wrócę - poczekaj chwilkę...
Już jestem! Kochany mój! Jaka cudowna niespodzianka! Wiadomość od ciebie! Piszesz o tremie przed spotkaniem... Ha ha ha! Żebyś Ty wiedział, co ja przeżywam! Przecież ja Cię kocham! Nie rozumiem, dlaczego się denerwujesz...Wiem, wiem, czujesz to samo, co ja... Też nie wiesz czy moje "kocham" to nie są tylko słowa... Ja to wiem! Żadne z nas nie wie, co tak naprawdę czuje druga strona. Tak pewnie musi zostać aż do soboty... Będziemy wiedzieć, gdy przytulimy się do siebie... Wtedy zyskamy pewność i odzyskamy spokój! Bo wiesz, ja myślę, że jeżeli dwa serca tak bardzo lgną do siebie, to musi to być przeznaczenie... To znaczy, że jesteśmy dla siebie... I nic nam nie przeszkodzi w byciu razem... Na zawsze... To chyba dobra filozofia prawda? Przynajmniej mnie uspokaja... Ja tak bardzo Cię kocham, tak bardzo pragnę, tak chętnie nazywam się Twoją... Wierzę w to, że będzie nam dobr ze... Naprawdę! Choć zupełnie nie mam pomysłu na ciąg dalszy. Bo przecież po spotkaniu w sobotę trzeba będzie coś wymyślić, jeżeli będziemy chcieli być razem... I co wtedy? Ale przecież to Ty jesteś mądrzejszy! Pozostawię Ci podejmowanie decyzji, a ja pójdę za Tobą, na koniec świata... Myśl o mnie mój skarbie, myśl, myśl... Każda Twoja myśl o mnie przybliża nas do siebie... Powiększa naszą miłość... Ja myślę o Tobie cały czas, permanentnie... Chyba widzisz ile tu napisałam... I nie mogę przestać pisać do Ciebie... Wszystkie myśli, które tu przelewam są szczere i prawdziwe... Mój ukochany tak rozmawiałam z Tobą w myślach cały czas... Teraz, kiedy zapisuję nasze rozmowy, są one prawdziwsze... Wszystkie lęki i problemy, które tkwiły w mojej głowie niczym ciernie, przelane na papier zostały już wypowiedziane i ujawnione... I wcale nie sĂďż˝ już takie wielkie i takie straszne, wiesz? To rodzaj oczyszczenia... Tak sobie piszę do Ciebie i tak sobie myślę i coraz mniej boję się tego spotkania... Och! Te zapiski to doskonała metoda! Jak dobrze to wymyśliłam! Teraz mogą być dla Ciebie ciepła i słoneczna, a troski mogę zapisywać tutaj. A Ty jesteś taki wspaniały, fantastyczny, ciepły i czuły, taki prawdziwy, mimo, że jeszcze wirtualny... Ale przecież już niedługo, prawda ukochany? Będziemy mogli tak stać sobie przytuleni, a świat zniknie i będziemy tylko we dwoje... Ty i ja... I nasze pocałunki... To cudowne... Kocham Cię najmocniej... Mój ideale...
- Twoja Yen -
7
Co znaczyła ta wiadomość?! Źle cię zrozumiałam?! To nie Ty pisałeś o tremie?! Granica między rzeczywistością a fantazją?! Jaką, cholera, Czy to, co mi pisałeś dotychczas to były fantazje?! Czy tak dałam się zwariować?! To boli... Tak bardzo boli... Proszę odpisz mi szybko... Chcę wiedzieć... Będę cierpieć w milczeniu... Nie będę Cię zarzucać sms-ami, tylko proszę napisz mi... Cokolwiek! Zachwiałeś całym moim światem! Całym szczęściem, które sam mi dałeś... Teraz chcesz mnie z niego odrzeć?! Oszukałeś mnie?! Nie wierzę! Nie chcę wierzyć! Nie Ty! Nie zgadzam się! Dlaczego mi to robisz! Dlaczego mnie karzesz swoim milczeniem..? Będę płakać... Już płaczę... A więc mnie nie chcesz... Po tylu płomiennych wyznaniach, zapewnieniach i przyrzeczeniach... I po prostu mnie nie chcesz... Ja też już nie chcę...żyć!!!
- Twoja Yen -
8.
Grzesiu mój najdroższy- pogubiliśmy się... Może rzeczywiście nieuważnie czytałam Twoje sms-y, a może nie zrozumiałam, o co w nich chodziło? A może nie chciałam zrozumieć... Nie wiem sama... Nie cierpię, gdy jesteś smutny... Nie znoszę tego uczucia, a wiem, że teraz jest Ci źle z mojej winy... Nie chciałam sprawić Ci przykrości... Uwierz mi... I znów czekam na Twoją odpowiedź... Tak bardzo, tak mocno... Boję się... Nie chcę żebyś się na mnie gniewał... Kocham Cię całym sercem, całą duszą, całą sobą... Jestem dla Ciebie, istnieję dla Ciebie... Przecież wiesz o tym... Skarbie mój... Czy tak ma być...? Nie chcę żyć bez Ciebie! Chcę Twojej miłości! Chcę Ciebie... Aż tak wiele żądam? Nie mogę już pisać... Nie chcę...
- Twoja Yen -
9.
Dobrze moje szczęście, że wyjaśniliśmy sobie to nieporozumienie. SMS to bardzo głupia i trudna forma komunikacji. Wymaga używania skrótów myślowych. A my, niestety, znamy się zbyt mało, żeby ten system dobrze działał. Odległość odarła nas ze wszystkiego! Rozmawiamy bez spojrzeń, bez mimiki, bez gestów, bez bliskości. Zmienimy to kochanie... Niebawem. Wtedy będziemy rozumieć się doskonale. Musieliśmy uprawiać, najtrudniejszy rodzaj rozmów... Nawet pisanie listów jest prostsze! Bo masz miejsce i czas na dokładne opisanie własnych uczuć i myśli... Czas na zadawanie pytań i czas na odpowiedzi... A my... No cóż... Zostaliśmy ograniczeni do znaków... Cóż można zawrzeć w tak krótkim liście? Dobrze, że wyznania miłosne mogą być tak krótkie, a słowo "kocham" ma tak mało liter... Przynajmniej o naszej miłości możemy pisać bez przeszkĂďż˝ łd... Moja ukochana, romantyczna duszyczko... Tęsknię do Ciebie całą mocą mej miłości... Z utęsknieniem czekam na dzień, który nas połączy... Już wiem, że jesteśmy dla siebie stworzeni... Kocham Cię.
- Twoja Yen -
10.
Cholera! Nie daje mi spokoju jedno pytanie: czy można pokochać człowieka nie widząc go? Dotąd sądziłam, że to niemożliwe i śmieszne! Ale przecież wiem co czuję! Wiem jak mocno Cię kocham i czuję jak z każdym dniem ta miłość rośnie! Im lepiej Cię poznaję, tym bardziej Cię kocham! I nadal cię nie widziałam! Jak to tak?! A może to lepiej? Pokochałam cię takiego jakim jesteś... Nie miałeś szans oczarować mnie urodą ( czy jesteś ładny?) Albo tymi wszystkimi gestami, których mężczyźni używają do czarowania kobiet... Miałeś tylko słowa... I siebie samego... Może dlatego moja miłość jest taka mocna, czuła i szczera? A ci, którzy mówili, że miłość to tylko chemia dwojga ciał - mylili się. Oj! Bardzo się mylili! Teraz wiem...
- Twoja Yen -
11.
I jeszcze na dobranoc coś Ci napiszę: Kocham Cię najbardziej pod Słońcem... Żadna kobieta w historii całej kuli ziemskiej nie kochała tak bardzo żadnego mężczyzny, jak ja kocham Ciebie... Złożyłam mój świat u Twych stóp, w Twoje ręce złożyłam moje życie a serce oddałam sercu... Jedyne co mi pozostało to resztki zdrowego rozsądku... Ale i on nie działa jak należy... Oczarowałeś mnie, zaczarowałeś i trzymasz tak mocno... I nigdy nie puszczaj... Trzymaj mnie mocno... Tuż przy sercu... Tak abym zawsze była Twoja... Właśnie tego chcę... Uwielbiam Cię mój wyśniony, wymarzony ideale... Napiszę jutro - dziś jeszcze życzę Ci ciepłych i spokojnych snów... Kocham Cię na wieki...
- Twoja Yen -
12.
Dzień dobry kochanie! Czy buziaki wpisane do zeszytu też do Ciebie dotrą? Chyba nie... To już jutro! Obudziłam się dziś i pierwsza moja myśl: TO JUŻ JUTRO! Powoli ogarnia mnie panika. Co ja zrobię? Nawet nie mam się w co ubrać! Dziś czeka mnie dużo pracy: muszę posprzątać, pomyć naczynia. Łeee... Nienawidzę mycia garów! Dziś zrobię gołąbki... I jeszcze muszę iść do pracy... Jak ja zdążę to wszystko zrobić? Zupełnie nie mam pojęcia... Kocham Cię, kocham, kocham... Tak dobrze mi się z Tobą rozmawiać... Za każdym razem gdy dzwonisz jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie... Kochany mój, proszę, nie patrz na wygląd zewnętrzny... Spójrz w serce, ono tak bardzo jest Twoje... Jejku! Wykończą mnie te obawy... Nie dożyję jutrzejszego dnia... Napisałeś mi, że jesteś szczęśliwy bo mnie zobaczysz... To wystarczyło, aby wywołać nowy atak paniki. Oczywiście przyjadę na dworzec... Ale... Chyba umrę gdzieś po drodze... Wiem tylko, i to mnie pociesza, że na końcu tej drogi będą Twoje otwarte ramiona. Twoje pocałunki i Twoja miłość... A co jeśli nie? Co ja wtedy pocznę, nieszczęsna? Co zrobię z moją miłością? Niechciana i odrzucona... Nie! Nie! Nie! Nie chcę nawet o tym myśleć! Obiecałeś kochać mnie bezwarunkowo! Czyli nie wolno Ci oceniać mojej urody! Przecież nie jestem brzydka, ani połamana, ani garbata, ani szczerbata, ani żadna taka... Więc skąd ten lęk? Ta niepewność? Tak już chyba musi być... Ty pewnie czujesz to samo... Taką samą niepewność... Chociaż tak spokojnie o tym mówisz, że dochodzę do wniosku, że pewnie podobasz się wielu kobietom... W sumie... Ja też podobam się wielu mężczyznom... Hmmm... Wszystkim mężczyznom! Ale Ty nie jesteś wszy stkimi! O ile podziw innych mile łechce moją próżność, o tyle od twojego podziwu zależy moja przyszłość! No właśnie! A Ty nie jesteś wszystkimi! To jakieś cholerne błędne koło... Panika, pocieszenie, panika, pocieszenie. Szarpią moją myśl tysięczne obawy... Nie rozwiążę tego problemu aż do jutra... Wiem o tym! Ale ten strach nie pozwala mi przestać pisać. Muszę go wypisać, przelać na papier... Wtedy on tu pozostanie a ja będę mogła zająć się wymyślaniem nowych problemów. Hi, hi, hi! Wiem skąd bierze się ten strach! Powiedziałeś mi kiedyś, że wygląd zewnętrzny jest dla Ciebie bardzo ważny, i że masz odmienny gust od większości mężczyzn... To wystarczyło. Jeśli dodamy do tego mój brak pewności siebie, to będziemy wiedzieć czym podszyty jest mój lęk! I okazuje się, że on wcale nie jest irracjonalny! A Tobie podoba się Jod ie Foster! Niestety nie jestem do niej podobna... No i jestem o wiele większa... Miałam się odchudzać, ale gdy doprowadziłam się do jadłowstrętu to przestraszyłam się anoreksji. Nie chcę być chora psychicznie! Chcę podejmować świadome decyzje! I tak schudłam już 10 kg, ale czy spodoba Ci się mój, nadal wielki tyłek? Będziesz musiał mnie zaakceptować! Przecież ja schudnę! Tylko już nie tak szybko... Aha! I jeszcze chciałeś gładkich nóg! Depilacja owszem, ale co zrobić z bliznami na kolanach, które uzbierałam przez całe życie?! Wiesz dobrze, że jestem ciamajdą! Bez przerwy potykam się i przewracam. Dzieciństwo spędziłam na drzewach lub biegając z pistoletem z chłopakami! Masz pojęcie jak wyglądają moje nogi?! Jak mogą być gładkie?! Gzy pokochasz mnie taką jaką jestem? Zakręconą, zwariowaną, z bagażem przeszłości... Dziś wszystko w ydaje mi się szare, bure i bez sensu. To zbliżający się dołek odziera mój świat z barw... Dobrze, że dziś idę do pracy. Tam nie będę miała czasu na dołki, rozmyślania i lęki...Co ja Ci dam jeść?! Przecież coś będę musiała! A tu lodówka pusta, kasy brak! WIEDZIAŁAM, że spotkanie przed wypłatą to głupi pomysł! Oszaleję od tych pytań! I wcale nie pomaga mi pisanie! Te problemy nie są wymyślone! Są jak najbardziej realne! Chyba zajmę się jakąś pracą w domu zamiast tracić czas na wypisywanie tutaj bzdur, bo to do niczego nie prowadzi! Śniłam dziś o nas... Tak dobrze mi było z Tobą... Obudziłam się spełniona... Szczęśliwa... Och... To było cudowne uczucie... Ale trwało krótko, bo zaraz pojawiła się myśl: to już jutro! No i zaczęła się kołomyja! A ja tak bardzo chcę do Ciebie, chcę Twojego ciepła, dotyku, pieszczot , pocałunków... Ale mi się marzy! Ha, ha, ha! Będę szczęśliwa jeśli nie uciekniesz na mój widok! I co ja mam na siebie włożyć?! Nawet nie mam ładnej kurtki! Buuu... Wczoraj po raz pierwszy POWIEDZIAŁAM do Ciebie "kochanie"... Zauważyłeś? Robię postępy prawda? Do tej pory nauczyłam się tylko pisać... Właściwie sam mnie do tego zmusiłeś... Chciałeś, żebym napisała czy Cię kocham i w końcu napisałam! Okupiłam to straszną męką... Hi, hi, hi! Palce odrętwiały, myśli rozpierzchły się gdzieś i ukryły w ciemnych kątach a ja, bohatersko walczyłam... I napisałam Ci o mojej miłości... Później było łatwiej. Nauczyłeś mnie pisać o uczuciach. Wiem, zawsze czekałeś na to, kiedy nazwę Cię moim kochaniem... Kiedy padną te słowa... Głośno w ciszy... A ja nie umiałam... Jesteś ogromnie cierpliwy...Podziwiam cię za to... Czeka łeś... Wiedziałeś, że kiedyś wreszcie to powiem... I udało się! Czy będę umiała Ci to powiedzieć prosto w oczy? Nie wiem... Chcę... Ale czy będę potrafiła...? Zbyt dużo ran odniosłam kiedyś... Ale będę się starała... Naprawdę. Czy wystarczy Ci cierpliwości dla mnie? Och! Mój cudowny Grzesiu, skoczyłabym w ogień dla Ciebie, a nie umiem powiedzieć na głos że Cię kocham! Kompletna wariatka! Proszę... Bądź cierpliwy... Poczekaj... Powiem Ci to... Kiedyś... Przecież wiesz, czujesz to... Znasz moje uczucia... Ty nauczyłeś mnie pisać o tym, Ty nauczysz mnie mówić... A może w przytuleniu będzie mi łatwiej? W bliskości ciał, w deszczu pocałunków wypowiem wreszcie magiczne - kocham Cię...? Pytałeś czy dam Ci przeczytać te listy, nie wiem, o miłości? O pocałunkach? O moich lękach? Obiecałam ci, że wejdziesz do mojego świata, wiem, ale te listy stały się rodzajem pamiętnika... Albo jakoś tak... Może poczekamy? Może kiedyś? Ale nie jutro... A może jutro..? Powinnam dotrzymywać słowa... Obiecałam Ci mój świat... To jest właśnie mój świat... A listy są przecież do ciebie... Więc właściwie powinieneś je przeczytać... Tylko... Że... Popisałam tu tyle rzeczy... Tak ważnych, tak wydartych z duszy... Z samych głębin... Moich czarnych myśli... A ja chciałam to opublikować! Ha, ha, ha! Ciekawe jak, skoro nie potrafię dać tego do przeczytania ukochanemu? Tyle myśli... Tyle... Tyle wyznań... Czy to nie bez sensu? Piszę do Ciebie, ale nie dla Ciebie? Piszę o miłości do Ciebie, a Ty masz tego nigdy nie przeczytać? Może wskażę ci niektóre fragmenty? Tylko obawiam się, że gdy dam Ci ten zeszyt do ręki, zechcesz przeczytać całość... I co ja wtedy zrobię? Spłonę ze wstydu... Tak lekko, tak łatwo mi pisać, przelewać na papier myśli i uczucia... Tylko czy to jest literatura godna Ciebie? Czy nadaje się do czytania? Nie sądzę... Nie umiem pisać tak ładnie, wzniosie... Czy to co piszę jest ciekawe? Nie wiem. Chcesz mnie lepiej poznać... Dlatego chcesz to przeczytać, ale ja chętnie opowiem Ci o sobie... A może w ogóle nie zechcesz tego czytać? Może po mojej odpowiedzi "nie wiem", i Twoim "tak myślałem", nie wrócisz do tego tematu... A może jednak trochę chcę dać ci to przeczytać? Już sama nie wiem... Cholerna babska logika! Sama siebie nie rozumiem! Jak Ty będziesz mógł ze mną żyć? Pomimo Twojego spokoju, dobroci i miłości, Twoja cierpliwość, tak niebotyczna, kiedyś się przecież skończy... Czy wtedy już będę umiała siebie zrozumieć? Nie sądzę... Cóż za głupie rozmyślanie! Dobrze, ostatni papieros... Ostatni łyk kawy i ostatnie zapiski... Biorę się d o sprzątania... Tylko... Tak dobrze i do Ciebie pisać... Mam złudzenie Twojej obecności... Twojej bliskości... Pewnie dlatego tak lubię pisać do Ciebie. Chciałabym być Twoją małą dziewczynką... Chciałabym, żebyś się mną, opiekował... Żebyś mnie kochał tak bardzo, jak ja kocham Ciebie... Tylko jak mogę być Twoją MAŁĄ dziewczynką, z 15 kg. nadwagi?! Kocham Cię mój idealny, wyśniony, wymarzony mężczyzno... Kocham Cię najmocniej... Nigdy nikogo nie kochałam tak mocno i nikt nie wyzwalał we mnie takich uczuć jak Ty... Z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze, z nikim nie było mi tak spokojnie i nikt nie był dla mnie taki dobry jak Ty... Taki słodki, czuły, kochający, cierpliwy... Czy tak będzie zawsze? Chcę żeby tak było, mocno i gorąco tego pragnę... Ty jeden wzbudzasz we mnie taki szczególny rodzaj tkliwości, czułości... Nigdy czegoś takiego nie czułam... Zanurzam się w świat tych nowych uczuć z lubością... Intrygują mnie one i cieszą zarazem... To nowa ja... To Ty mnie stworzyłeś... Od nowa... Od początku... Czy to możliwe że jesteś o dwa lata młodszy ode mnie? Jesteś o tyle dojrzalszy, mądrzejszy... Tyle wiesz, tyle potrafisz... Tyle rozumiesz... Tyle chcesz zrozumieć... Jesteś wielki... Wielki Are! O tak! Dobrze Cię oceniłam na czacie... Już na początku... Marzyłam o rozmowie z Tobą... Zaintrygowałeś mnie... Ale Ty chyba nie przepadałeś za mną... Nigdy nie rozmawiałeś ze mną...Nigdy nie napisałabym do Ciebie, gdybyś na czacie nie próbował rozszyfrować mojego numeru telefonu... Nie odważyłabym się... Zawsze byłaś dla mnie wielkim człowiekiem... Pomnikiem... A jednocześnie tak szarmanckim mężczyzną, że zazdrościłam dziewczynom do których pisałeś. Na szczęście odważyÄšďż˝am si ę. Zdobyłam twój numer i napisałam... Chciałam móc się szczycić znajomością z wielkim człowiekiem... Chyba tylko tyle... Nie chciałam Cię uwodzić, mimo głupot jakie Ci później naopowiadałam... I pewnego dnia zorientowałam się, że coś "iskrzy"... Że nie jest to zwykła znajomość... Stałeś się mi bliski...Wiesz kiedy to do mnie dotarło? Wtedy gdy dzwoniłeś, a mi było tak źle. Czekałam na fachowca od pralki, a on się tak bardzo spóźniał... Byłam wściekła i sfrustrowana... Pocieszałeś i uspokajałeś mnie... Byłeś taki cudowny, szarmancki, spokojny i słodki... Właśnie wtedy zaprzedałam Ci duszę... Tą rozmową mnie zdobyłeś... Uczucia ruszyły jak lawina... Każdy Twój telefon, każdy SMS popychał mnie w otchłań miłości... Coraz dalej, coraz szybciej... Równia pochyła... Uszczęśliwiłeś mnie... Nigdy nawet nie śmiałam marzyć o Are i Yen... Razem... Teraz to takie realne... Takie bliskie...Teraz jesteś moim Are, moim Grzesiem, moim cudownym mężczyzną, moim, moim, moim! A szalona Yen jest Twoja, Twoja na zawsze... Nawet gdy już nie będziesz chciał, będziesz miał mnie dość, będę Twoja... Bo to Ty mnie stworzyłeś... Ty podniosłeś mnie z kolan, na które rzuciło mnie życie... Dla Ciebie odrodziłam się jak Feniks z popiołów... Jesteś na mnie skazany... Hi, hi, hi! Udowodnię ci to! Zobaczysz... Będzie nam dobrze razem... Chcę dać Ci miłość, troszczyć się o Ciebie, być dla Ciebie, kochać Cię i dawać Ci zadowolenie i szczęście... A w zamian? W zamian chcę Twojej miłości i akceptacji... Wiem, to bardzo dużo... Trudno mnie zaakceptować... Ale żeby być ze mną będziesz musiał to zrobić, bo inaczej mnie skrzywdzisz... Każda prÄłba zmie nienia mnie na siłę zakończy się niepowodzeniem i bólem... Tyle już zdążyłam się dowiedzieć... Kocham Cię mój miły... Kocham każdą komórką mojego ciała, całym moim jestestwem Przez tą miłość, to szczęście które mi dajesz, nie potrafię już być na czacie "Yen-dzą"... Za dobrze mi, za czule, za słodko aby dokuczać innym... Teraz wchodzę na czat i rozdaję słoneczne promyki i buziaki... Tylko tyle potrafię... Kochać Cię i opowiadać całemu światu o mojej szczęśliwości... Odmieniłeś mnie, zdjąłeś zły czar... Dlatego jestem Twoja... Dlatego tak bardzo Cię kocham... Bo jesteś jaki jesteś...
-Twoja Yen-
13.
Och mój Grzesiu... W domu bałagan jak po ataku tornado, a ja siedzę zapatrzona w okno i z uśmiechem błąkającym się po ustach marzę o Tobie... I jeszcze jestem z tego zadowolona! Za oknem deszcz, zimno, ponuro... A w moim sercu wiosna! Radio cicho gra, okna zamknięte przed jesienią, a ja siedzę, piszę i uśmiecham się do Ciebie... Zaczynam obawiać się o swoje zdrowie psychiczne. Hi, hi, hi. Nie zachowuję się normalnie... I czekam na SMS-a od Ciebie z utęsknieniem... O czym to ja miałam pisać do Ciebie? O tym jak bardzo Cię kocham... Ale przecież jeśli ciągle będę pisać o miłości to umrzesz z nudów... Ciągle jedno i to samo... W kółko... Dziś też chciałabym mówić do Ciebie moje kochanie - przez telefon... To było takie trudne, ale tak mi się spodobało! Teraz chcę Ci tak mówić ciągle! Wiem, wiem, chcieć to móc... To chyba bę dę mogła... Nie rozumiem tego, ale ilekroć o Tobie pomyślę zaraz wykwita na mych ustach tak szeroki uśmiech, że wyglądam jak wariatka! Ludzie na ulicy, patrzą na mnie zdziwieni... Tylko czekać jak na mój widok będą patrzeć na mnie znacząco i pukać się w czoło! Ha, ha, ha! A przecież to tylko miłość... Ci szarzy ludzie tacy zabiegani, zagubieni... Stracili gdzieś po drodze swoje szczęście... Dlatego tak ich dziwi szczęście innych... Dobra, ostatni papieros... Hi, hi, hi... Wiem, już to mówiłam... Ale jak zwykle mam problem z oderwaniem się od Ciebie... A rzeczywistość wzywa... Muszę się zmobilizować! Minęło już tyle czasu, Ty nie piszesz... Buuu... Ach! Ta nauka cierpliwości to trudna sztuka! Wiem, wiem, pracujesz... Nie masz czasu na zabawy telefonem... Ale ja CZEKAM!!!! A Ty, milczysz... Właściwie powinnam się już do tego przyzwyczaić... Zawsze o tej porze milczysz... Al e ja, niepoprawna optymistka, zawsze czekam, całe dnie na wiadomości od 416016... To głupie! Wiem... Ale to jest silniejsze ode mnie! Nic na to nie poradzę! Ciągle mi Ciebie tak mało! Mało! Mało! Nie doczekam się jutra... Umrę z niecierpliwości! Będę pierwszym znanym medycynie przypadkiem śmierci z niecierpliwości. Opiszą mnie w swoich żurnalach medycznych! Hi, hi, hi! A jeśli nie zabije mnie to czekanie, to jutro umrę ze strachu! O! Tak czy siak trafię na łamy magazynów medycznych! Ha, ha, ha! Czy mówiłam Ci już że uwielbiam twój śmiech? Pasjami lubię słuchać jak się śmiejesz... Naprawdę... I uwielbiam Twój głos... I w ogóle cię uwielbiam! Gdy rozmawiam z Tobą to czuję się jak w niebie, takie ciepło rozlewa mi się wokół serca... Tak mi dobrze... Tak błogo... Tak szczęśliwie... No tak! Widzę, że do tematu miłości wracam jak bumerang! Hi, hi, hi! To przez Ciebie! Nie umiem nie wyznawać Ci miłości! Mam ciągłą potrzebę informowania Cię o tym, jak bardzo cię kocham, wciąż i wciąż... Bardzo ciekawe czy ja Ci to wszystko co tu piszę, będę umiała opowiedzieć? Czy chociaż raz będę umiała wyznać Ci miłość? Cholera! No nie wiem... Ależ ze mnie osioł! Piszę rzeczy tak wielkie a mówić nie umiem! Kocham Cię do szaleństwa...
-Twoja Yen-
14.
Ukochany mój... Teraz przerwa... Jest 12:30 a Ty nie piszesz... Zaczynam się niepokoić... I minęła kolejna godzina a Ty nadal milczysz... Stawiałam pasjansa! Wyszło, że spodobamy się sobie, że będziemy razem... Szczęśliwi... Och! Jak ja lubię takie wróżby! Kocham Cię, kocham, kocham!
- Twoja Yen -
15.
Grzesiu mój skarbie to dziś! Za dwie godziny będę już szczęśliwa w Twoich objęciach! Jejku mam nadzieję, że zechcesz mnie przytulić... Wiem, w tej kurtce wyglądam jak "Marysia", ale nie mam innej... Tak bardzo Cię kocham i tak bardzo się boję... Pytałeś mnie dziś - czemu... A bo ja wiem? Boję się i już! Ten strach możesz przegonić tylko Ty... Ciekawe czy te cholerne gołąbki są już miękkie? Pewnie nie... I co będziemy jeść? Żeby tylko były smaczne... Jezu! To czekanie nie wykończy! Jeszcze pół godziny do przyjazdu autobusu a ja już gotowa do wyjścia i nie wiem co mam ze sobą zrobić... Och! Kochany mój... Jak długo jeszcze? I co będzie? Czy kochamy wystarczająco mocno? Czy pocałujesz mnie? Czy powiesz, że kochasz? Ile pytań! To właśnie one powodują mój lęk! Nie znam na nie odpowiedzi! Nie lubię nie wiedzieć! Nie znoszę niepewno ści! Wiem tylko jedno: kocham Cię najmocniej na świecie i nic i nikt, nawet Ty, tego nie zmieni! Idę...
- Twoja Yen -
16.
Mój najcudowniejszy... Leżę właśnie w naszym (hi, hi, hi) łóżku... W naszej pościeli...! Piszę, piszę, piszę... Żeby wypisać cały ból, całą tęsknotę za Tobą. Jesteś najcudowniejszy! O ile to stwierdzenie było wcześniej raczej podejrzeniem i nadzieją, o tyle po Twojej wizycie mam tę pewność. Naprawdę myślę, że jesteś cudownym, wspaniałym i tak fantastycznie kochającym mężczyzną i do tego mówisz, że jesteś MÓJ! Kocham Cię najbardziej na świecie! Wiem to! Jestem tego pewna jak nigdy dotąd! Z Tobą wydarzyło się wiele rzeczy "jak nigdy dotąd"... Nigdy dotąd nie miałam takiego poczucia bycia kochaną, nigdy dotąd nie miałam takiego orgazmu, nigdy dotąd nie czułam się tak niepewnie i nigdy dotąd nikogo tak nie kochałam! Ach! I jeszcze nigdy dotąd moje "kocham Cię" nie wyrywało się z takich głębin mojego serca i nigdy dotąd nie było tak mocne, pewne i zdecydowane! Skarbie mój! Tęsknię do Ciebie całą sobą, każda myślą, każdym słowem, każdym oddechem, każdą komórka ciała... Teraz już wiem co znaczy tęsknić... Wcześniej tęskniłam do Twojego ciepła, Twoich czułych ramion... Teraz tęsknie do Ciebie... Do całego Ciebie... Do Twoich cudownych oczu (nawiasem mówiąc miałeś rację - utonęłam w nich!) Tęsknię do Twoich ust, ramion, ślicznego brzuszka, do... Ach! Przecież wiesz jaki jesteś wspaniały! Tęsknię do całego Ciebie! Każdej cząstki Twojego ciała... Tęsknię do Twojego śmiechu, zapachu, spojrzeń... Tęsknię do Twojej obecności... Do tego żebyś był... Przy mnie... Z Tobą najstraszliwsze "potwory" z mojej głowy nie są straszne... Mój czarodzieju... Jestem dla Ciebie... Jejku! Mam nadzieje, że nie masz o mnie tak złego zdania, jakie ja ma m o sobie... Wie popisałam się wcale! O nie! Wstyd mi za to, że tak się zachowywałam... Nie mogłeś się, mój biedny, wykąpać pierwszego dnia, bo ja wolałam gadać zamiast zagrzać Ci wodę, tyle dni nie dojadałeś, bo ja nie mogłam odważyć się zaproponować Ci, że zrobię Ci jeść... Nic nie widziałeś w mieście, bo ja tak bardzo chciałam być z Tobą w domu i przytulać się do Ciebie... Wstyd mi! To takie egoistyczne z mojej strony! Jestem okropna! Mam tylko nadzieję, moje słoneczko, że wybaczysz mi ten blamaż! Chociaż, może nie było aż tak źle, skoro zamiast dwu dni, zostałeś aż pięć... To chyba nie dlatego, że lubisz się umartwiać... Od naszego następnego spotkania będę dbać o Ciebie! Nie pozwolę, żeby brakowało Ci czegokolwiek! Nie przy mnie! To ja zostałam stworzona, aby spełniać twoje marzenia, zachcianki i pokusy. Jestem dla Ciebie i& nbsp;chcę, abyś był najszczęśliwszy! Tak jak ja jestem z Tobą...
- Twoja Yen -
17.
Mój ukochany... Nie piszesz do mnie... Ani jednego SMS-a... Dlaczego? Czyżbyś wrócił do siebie i czar prysł? Grzesiu, mój skarbie, nie napisałeś nawet dobranoc... Ani dzień dobry... Do tej pory było to naszą tradycją... Nie nazwałeś mnie kochaniem... Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Jestem pełna obaw... Chore myśli kłębią się w głowie... Jeżeli dziś cały dzień będziesz milczał popadnę w paranoję... Nawet nie powiem Ci jakie myśli przychodzą mi do głowy... Chociaż, na pierwszy plan wysuwają się plotki... Te z czatu... Wiesz: Are zalicza i zostawia... A może jednak taki jesteś? Wiem, to Cię krzywdzi, ale takie właśnie są szalone myśli zakochanej i nieszczęśliwej kobiety... Grzesiu mój, ja chcę Ci wierzyć, a ci okropni ludzie z czatu popsuli moje zaufanie... Kochany... Proszę napisz dziś do mnie... Wiem, jest dopiero godzina 8:00, Ty pracujesz. Straciłeś tutaj mnóstwo pieniędzy i teraz musisz ciężko pracować... A wszystko przeze mnie... To ja powinnam była kupować ci piwko, ja powinnam dbać o Ciebie... Tylko, że ja nie miałam kasy... Za ostatnie pieniądze kupiłam nam papierosy i... Nawet chleb musiałeś kupić... Tak mi wstyd! A teraz nie piszesz... No tak... Przemyślałeś to wszystko i stwierdziłeś, że takiej kobiety nie chcesz... Ale jeżeli tak jest to, proszę, powiedz mi to! Będę cierpieć, płakać i rozpaczać, ale będę wiedziała... Pozostawiasz mnie w niepewności... Muszę Ci się przyznać, że nawet wtedy, gdy mnie przytulałeś miałam obawy.. Jak można pokochać kogoś takiego jak ja? I mimo, że było mi tak dobrze niepokój czaił się, by wypełzać wtedy, gdy nie miałam z Tobą kontaktu... Gdy siedziałeś obok, czytałeś, pisałeś... To przecież niemożliwe, aby tak cudowny mężczyzna pokochał MNIE! Mimo tych obaw chcę wierzyć, że będziemy razem... Tak bardzo tego pragnę... Tak dobrze mi z Tobą... Siedzę teraz przy ławie i wzrokiem szukam cię w fotelu... Twoim fotelu... A on jest pusty... Brak Ciebie boli... Chce mi się płakać... I to Twoje ciepło... Twoje piękne dłonie... Czy mówiłam Ci, jak bardzo podobały mi się twoje dłonie? Takie duże, męskie, silne... Nie przeżyję! Ta rozłąka mnie zabije! I pocałunki... Cudowne, ciepłe, czułe i kochające... Tak dobrze mi z Tobą... Pod każdym względem, dobrze mi z Tobą rozmawiać, uwielbiam śmiać się z Tobą... Uwielbiam się z Tobą kochać... Uwielbiam przytulać się do Ciebie i przytulać Ciebie, spać z Tobą, czuwać gdy Ty śpisz... Nie lubię tylko dwóch rzeczy: takich scen zazdrości jak ta ostatnia i braku Ciebie... Muszę Ci powiedzieć, że masz piękne ci ało... Zaraz dokonałam porównania i wyszło mi, że ja nie zasługuję na ciebie... Jesteś piękniejszy... Miło mi było gdy twierdziłeś, że bardzo Ci się podobam, chociaż cały czas zastanawiałam się czy to nie kurtuazja... Cóż, lata mojej młodości i świetności przeminęły... Trzydzieści lat już za mną... Teraz zaczynam się starzeć... A Ty musisz chcieć uczestniczyć w moim starzeniu... Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad faktem, że jednak jestem od Ciebie starsza? Że nadchodzi mój czas na starzenie? Zmarszczki, utratę jędrności, brzydki biust i wielki tyłek? Czy będziesz umiał to znieść? Czy będziesz mnie kochał, gdy będę stara? Czy bawiłeś się mną, pisząc sms-y? Że mnie testowałeś to już wiem... Ciekawe jeszcze testów przeprowadziłeś na mnie? Jaki był wynik? Czy odpowiadam wymaganiom? Czy chcesz, abym to ja była twoją kobietą? Ostatnią kobieta? Pod Twoim wpływem zrewidowałam moje poglądy i moje marzenia... Teraz chce dzielić z Tobą wszystkie radości, chcę z Tobą oglądać świat... To jest moje marzenie... Czy zechcesz je spełnić? Nie bez kozery prosiłam Cię o miłość bezwarunkową... Wiem kim jestem... Że jestem dziwna, zakręcona, zamknięta w sobie... Trudno do mnie dotrzeć... Trudno wydrzeć moje myśli i uczucia... Te prawdziwe... Z głębi serca... To dlatego tak trudno mi wyznać moja miłość do Ciebie, tak ciężko powiedzieć jak bardzo Cię kocham... Dla mnie to nowy rodzaj uczucia, nigdy do nikogo nic takiego nie czułam... A słowa ÄËĂďż˝Ăďż˝kocham CięÄËĂďż˝Ăďż˝ nabrały nowego znaczenia... Przestały być wyświechtanym frazesem... Teraz są ważne, prawdziwe... W moim ÄËĂďż˝Ăďż˝kocham CięÄËĂďż˝Ăďż˝ do Ciebie mieści się tyle uczuć... Tkliwość, uwielbienie, pożądanie, spokój, czułość, podziw, fascynacja, ciepło, miłość... Taka jest moja miłość do Ciebie... Są jeszcze inne uczucia... Te brzydkie: strach, niepewność, lęk przed odrzuceniem, lęk przed śmiesznością, wstyd... Czy pomożesz mi pokonać te złe uczucia? Czy staniesz do walki z moją, chorą głową? Czy wystarczy Ci sił, ochoty i cierpliwości? Kocham Cię mój miły, zaakceptowałam Cię w całości. Muszę się tylko przyzwyczaić do Twoich, nieznanych mi dotąd, zachowań... Jeszcze się nie znamy... Wiemy o sobie już bardzo dużo, ale to jeszcze niewiele, wiem. Wiem też czego mi najbardziej brak: ciepła i czułości... A Ty chcesz i potrafisz mi to dać. Dzięki temu potrafię znaleźć nowe siły do walki z przeciwnościami losu! Dlatego tak mi dobrze z Tobą; zaspokajasz moje najskrytsze pragnienia... Wiem, wiem, to egoistyczne podejście... Ale czymże jest miłość, jeśli nie egoistycznym ukochaniem cech drugiego człowieka? Co kochamy u innych? Te cechy, czyny, myśli, słowa, które to nam sprawiają... Przyjemność... To przecież właśnie jest egoizm... Taki właśnie jest nasz świat... Egoizmu nauczyłam się niedawno... Wtedy, gdy oddając innym ludziom całą siebie, nie chcąc nic w zamian, zaginęłam gdzieś po drodze... Zgubiłam swoje marzenia, swoje myśli... Zniknęłam... Wtedy zrozumiałam, że jeżeli chcę być, istnieć, muszę być egoistką... Chociaż trochę... Muszę głośno mówić o swoich potrzebach... Tak też się stało... Znów istnieję! Chyba jestem złym człowiekiem... Wstrętną egoistką! Tylko że,... Ja nie chcę znowu zniknąć... Chcę żyć! Cieszyć się życiem! Czy lubisz tańczyć? Tak we dwoje, w blasku słońca? W przytuleniu, w miłości, patrząc w ocz y ukochanej kobiety? Jak dziwnie splata się los... Jeszcze miesiąc temu chciałam być sama... Zdecydowałam się na samotne życie, na samotną starość i samotną śmierć... A później pojawiłeś się Ty... I już nie chcę żyć bez Ciebie... Nie chce żebyś był gdzieś tam, daleko a ja tu sama... Bez Ciebie... Chce Cię na zawsze, wiem, czuję, że mnie uszczęśliwisz... Jeżeli to, co pisałeś było prawdą a nie testem, to jesteś jedynym człowiekiem na świecie, który potrafi kochać tak, jak ja... Całym sercem... Całym sobą... Dziś jest dzień przesilenia, dzień prawdy. Dziś wszystko, cała nasza przyszłość zależy od tego, co zrobisz... Czy napiszesz... Co napiszesz...? Czy wiesz o tym? To dla mnie strasznie ważne... To, czy będziesz o mnie myślał, tęsknił... SMS od Ciebie to znak... Chyba o tym wiesz, prawda? Przecież dobrze znasz ludzką psychikę, kobiecą też... Pytanie tylko brzmi: czy mnie chcesz? Kocham Cię moje kochanie...
-Twoja Yen -
18.
Mój najukochańszy Grzesiu... Posłałam Ci dziś kilka wiadomości, a Ty nie odpisujesz... Nie wiem... Pracujesz? Czy może ja Cię zanudzam ciągłymi wyznaniami? Może powinnam przestać pisać, jak bardzo Cię kocham? Jak bardzo tęsknię? Może Ty wtedy bardziej chciałbyś (pragnąłbyś) kontaktu ze mną? Sama nie wiem, co o tym myśleć... Dziś otworzyłam konto kredytowe w supermarkecie.. Mam pełną lodówkę... Dziś mógłbyś przyjechać i nie byłoby mi wstyd, że nie mam do jedzenia nic prócz gołąbków... A Ty mógłbyś się normalnie odżywiać... Tak mi źle po tej wizycie, że wypadła akurat w czasie załamania mojego budżetu... Tak było mi Ciebie żal... I tak bardzo mi wstyd. Już nigdy więcej do tego nie dopuszczę! Choćbym miała oddać do lombardu ostatnia koszulę! Mówiłeś, że jestem ekspertem od języka polskiego... JakĂĹĄ źe się myliłeś... Wczoraj znalazłam tekst dyktanda, które rozłożyło mnie na łopatki! To było wielkie dyktando ogólnopolskie, albo jakoś tak... Narobiłam tyle błędów, że do dziś mi wstyd! Hi hi hi! A Ty nie piszesz... Jest dopiero 18:00...Wiem... To jeszcze nie czas... Ale tak jakoś nie mogę się Ciebie doczekać... Zmieniłam perfumy... Ciekawe czy podobały Ci się poprzednie? Te, co kupiłam teraz, to jakaś horrendalna pomyłka! To nie moja nuta! Ale przemęczę się z nimi przez ten tydzień, do wypłaty... A potem kupię sobie moje ukochane Deep Red. Mmm... Uwielbiam je... Tymczasem nadal oczekuje wiadomości od Ciebie. I wiesz co? Pamiętasz Anię? Moją koleżankę Anię? Ona powiedziała mi, że widać, że jesteś we mnie zakochany! Ach! Nawet nie wie, jak bardzo mnie uszczęśliwiła tym stwierdzeniem! Powiem Ci w tajemnicy, że nadal czuję się bardzo niepewnie. CiÄďż˝ Ăďż˝gle boje się o Twoje uczucia... Ciągle nie bardzo wierzę w takie szczęście... No bo jak to tak?! Przystojny, wykształcony, dobry, czuły, wspaniały mężczyzna miałby pokochać taka istotę jak ja?! To przecież mało prawdopodobne...Tyle piękniejszych, mądrzejszych, lepszych kobiet chodzi po świecie. Czemu miałbyś wybrać właśnie mnie? Nie daje mi to żyć! Dlaczego wybrałeś akurat mnie? Przecież w zasadzie mógłbyś mieć każdą! Kompletnie tego nie rozumiem... A może wcale nie jestem taka beznadziejna, jak mi się wydaje? Ale cóż ja mogę Ci dać? Nie jestem uosobieniem cierpliwości, spokoju i słodkości... Nie jestem zbyt doświadczona w łóżku... Nie jestem silną i charyzmatyczną kobietą... Nie bardzo potrafię prowadzić dom... Potrafię tylko kochać Cię obłędnie, oddać Ci się w całości i dać Ci się poprowadzić tam gdzie zech cesz się udać... Czy to Ci wystarczy? Czy będę potrafiła uczynić Cię szczęśliwym człowiekiem? Boje się, że nie dam rady... Że pewnego dnia zrozumiesz, że jesteś mną rozczarowany... I co wtedy będzie? Co stanie się z naszą miłością? Czy umrze wraz ze związkiem? Ach! Nawet nie chcę o tym myśleć! Chcę tylko abyś był... Przy mnie. Tak łatwo z Tobą przy boku unieść czoło i stawić je przeciwnościom losu. Tak dobrze w Twoich ramionach czuć się bezpiecznie... Tak dobrze wśród Twoich pocałunków czuć się kochaną i dobrze wśród Twoich pieszczot czuć się piękną... Lecz jakże ulotne to uczucia... Wystarczy, że braknie Cię obok mnie i już nie jestem piękną, pożądaną, bezpieczną... Nawet z tą "kochaną"... Rodzą się wątpliwości... Wiem to podłe z mojej strony, że wątpię w Twoje uczucia... Ale przecież pamiętam y oboje, że jakoś tak wyszło, że sam, z własnej woli, nie powiedziałeś mi, że mnie kochasz, odpowiadałeś tylko na moje pytania... Wobec tego moje wątpliwości wydają się być uzasadnione... Cholera jasna! Chcę wierzyć, że mnie kochasz! Chcę pławić się w szczęśliwości bycia kochaną! Przekonaj mnie! Przemów mi do rozsądku! Doprawdy, czasem czuje się jakimś uzurpatorem... Czasem wydaje mi się, że roszczę sobie jakieś bezpodstawne prawo do Twoich uczuć... Wiem, to głupie... Ale nic na to nie poradzę... A dziś Ania... Osłodziła mi czas naszej rozłąki... A może tylko powiedziała mi to, co chciałam usłyszeć? Jak trudno być kochaną na odległość... Mam nadzieję, że Ty nie podzielasz moich obaw... Mam nadzieję, że jasno określiłam moje uczucia do Ciebie i Tobą nie targają wątpliwości... Czasem tylko tęsknie do Ciebie, tak gorąco, ta k mocno... A czasem wydaje mi się, że, owszem, było miło, ale nie mam prawa domagać się żadnej miłości od Ciebie, bo zawiodłam na całej linii... W takich chwilach chce mi się płakać... Właśnie tak, jak teraz... To okropne uczucie, taka niepewność! Pewnie wymagam od Ciebie zbyt wiele... Mężczyźni z reguły nie są tak wylewni, jak kobiety... Ale ty przecież jesteś czułym i.. Wrażliwym mężczyzną, więc myślę, że jednak mógłbyś troszkę bardziej się postarać... Boże! Co ja bredzę! Czyż nie dałeś mi dość dowodów na swoją miłość?! Dałeś, dałeś... Ale mi ciągle mało... Jestem okropna, wiem... Nic na to nie poradzę... Mogę tylko milczeć i czekać, czekać, czekać, czekać... A kiedy już mi będzie bardzo źle, wtedy będę mogła sobie przelać swoje żale tutaj... Mimo, że wiem, że obiecaÄšďż˝am dać C i to wszystko przeczytać... Już widzę jak będziesz to wszystko przeżywał... Wszystko, co tutaj napisałam... Zawsze jednak, w każdej chwili możesz odłożyć ten zeszyt i stwierdzić, że już wystarczy... Już dość! Tylko, że jeżeli będziesz chciał poznać mnie całą, do końca, to będziesz musiał przeczytać wszystko... Nie tylko moją miłość do Ciebie, tęsknotę, ale także bóle, lęki i niepewność... Wtedy dopiero będziesz wiedział jaka jestem... Tylko czy wtedy będziesz mnie jeszcze chciał? Taką popapraną? Złamaną? Zakręconą? Czy docenisz moją miłość do Ciebie? Czy nadal będziesz mnie kochał? Tak mocno, jak ja Ciebie? Czy odpowiesz mi na wszystkie pytania jakie zapisałam tu, w tym zeszycie? Czy będziesz mógł i chciał powiedzieć mi, co czujesz w trakcie czytania? Czy nie pogniewasz się na mnie za to, co tu powypisywał am? Nadszedł wymarzony SMS od Ciebie... Dobiłeś mnie... Jakiż smutek z niego bije! "Niewolnicy szarej rzeczywistości"? A może to rozwaga? Chyba tak... Ja rzuciłabym wszystko dla Ciebie i powędrowałabym za Tobą na koniec świata... Ale ja z całą pewnością nie jestem rozważna... A Ty pewnie tak... To dobrze... Będziemy się równoważyć... Kochany mój... Jeśli to smutek, to błagam, zetrzyj go z twarzy... Nie chcę, żebyś się smucił... Nie zniosę tego... Nie Ty... Ty musisz być szczęśliwy! Jestem od tego, żeby tak było! Tylko jak uszczęśliwić Cię na odległość? Chcę Cię przytulić, pocałować, pocieszyć! Chociaż pewnie gdybym to mogła zrobić, Ty nie byłbyś smutny z powodu rozłąki... To głupie! Wszystko jest głupie!!! Brak teleportów też!!!!! Nie chcę dziś już więcej pisać! Kocham Cię
-Twoja Yen -
19.
Grzesiu mój ukochany... Dlaczego milczysz?.. Napisałam Ci, jak bardzo Cię kocham - milczysz... Napisałam, że odkąd wyjechałeś, stałeś się obcy - milczysz, teraz Cię przeprosiłam - czy znów będziesz milczał? Nie zniosę tego! Mam dość twojego milczenia! Nie wiem, co się dzieje! Nie wiem, czy mnie chcesz czy nie... Czy kochasz mnie? Czy pamiętasz o mnie? Nie wiem, co mam myśleć, co robić... Łzy toczą się po policzkach... Czy prośba o SMS-a to naprawdę tak wiele? Czy naprawdę pisanie do mnie jest dla Ciebie takie trudne? Czy żądam zbyt wiele? Znów obawy rozdziobują mnie jak kruki... Nie mogę tak żyć! MUSZĘ być pewną Twojej miłości... Lub niechęci... Mam wrażenie, że mnie zwodzisz, że bawisz się mną... Targają mną sprzeczne uczucia... Czasem chciałabym zapomnieć o Tobie... Ale nie mogę... Nie potrafię... Odcisnąłeś w mo im sercu swój obraz... Będzie on tam trwał na wieki... Niestety. Tak mi dziś źle... Rozmawiałam z Tobą wczoraj... Dziwnie... Byłeś taki odległy, inny, nieswój... Czy to był smutek, tęsknota, zmęczenie czy niechęć ÄËĂďż˝Ăďż˝ nie wiem... Jestem zdruzgotana... Runął gmach, który z takim trudem budowałam... Gmach Twojej miłości... Chciałam wierzyć, że mnie kochasz, że jednak jestem tego warta, że nie jestem jednak nikim... A teraz? Co mam myśleć teraz? Nie wiem...
-Twoja Yen ÄËĂďż˝Ăďż˝
20.
Wiesz, chciałabym aby ten koszmarny dzień wreszcie dobiegł końca... Nie piszesz nic... Jest 22:01, pewnie nie zadzwonisz... Od wizyty tutaj przestałeś dzwonić... I nie piszesz... To boli... Bardzo boli... Ach! Wypisać ten ból, tę niepewność... Czy powiesz mi znów, że miałeś pustą kartę? Czy ja Cię źle oceniam? Czy Cię krzywdzę posądzeniami? Czy mnie kochasz? Szczerze? Nie wiem, co mam myśleć, wiem tylko, co czuję... Czarna rozpacz... To właśnie moje uczucie. Czy naprawdę dałam się zwieść? Nie! Nie chcę w to wierzyć! Twoje wiadomości dziś - takie lakoniczne, bezduszne... "Wiesz przecież Gosiu, że nie możemy się teraz spotkać, bo jesteśmy niewolnikami szarej rzeczywistości" Bla, bla, bla! Chciałabym znienawidzić Cię! Pogardzać Tobą! Nie cierpieć! Nie płakać! Tak, jak teraz... Nie piszesz od pięciu godzin... To niewiele, wiem. Ale jak że trudno mi znieść milczenie, jakie zapadło po moim wyznaniu! Chyba nie powiem Ci już jak bardzo Cię kocham... Będę się bała twojego milczenia...
21.
Nadzieja na sinych skrzydłach uleciała w dal
Przemknąłeś przez mój świat na karym koniu
galopując po gorącym sercu mojej naiwności
dlaczego...
podarowałeś mi chwile czułości otuchy ułudy
karząc za swój prezent lodowym milczeniem...
Ciepłym gestem odgarniałeś włosy z mojej twarzy
zasypując ją przy tym deszczem pocałunków...
Czemuż...
ja zaczarowana Twym tęczowym blaskiem
zawierzyłam Ci mój świat serce myśli sny...
Chyba tylko po to żeby ponieść karę
za to że odważyłam się podnieść oczy...
na pomnik...
Nie dla mnie Ty nie dla mnie...
okrutna wiedza spadła na mnie
rzęsistym deszczem lodowych kropel...
I jeden po drugim pozbierałam dni
mojej ułudy nadziei miłości...
I znów jak kobiety przez wieki
odkryłam ból nieodwzajemnienia...
Dziękuję....
za tę cenna lekcję i naukę bolesną
pewnie nigdy nie uwierzyłabym na słowo
pokazałeś mi co znaczy cierpienie
odczułam przeżyłam i kocham niezmiennie
Mądrzejsza dojrzalsza
żegnam...
Niech tak pozostanie...
22.
Wielki Boże! Za co??? Dlaczego zsyłasz na mnie tyle cierpień?! Czy mało już przeszłam?! Czy mam być cholernym Hiobem?! Dlaczego dałeś mi miłość... I odebrałeś?! DLACZEGO?! Czemu mam walczyć z duchami przeszłości? Nie potrafię! Nie chcę! Grzesiu... Obiecałeś, że będziesz mój... Dałeś mi siebie... I odebrałeś... Zniszczyłeś mnie. Nie będę walczyć o Twoja miłość... Wolę odejść... Wolę przeżyć mój ból w samotności... Dosyć mnie już upokorzyłeś... Nie zobaczysz moich łez - nie pozwolę na to! Chciałam Cię znienawidzić - nie potrafię... Bez względu na to, jak mocno się staram... Kazałam Ci o mnie zapomnieć - to rozsądne wyjście, choć tak bardzo boli... Ty wiesz, że czekam na Twój telefon... Nie chcę, ale czekam... Wiem, że nie zadzwonisz, ale nadzieja nie chce umrzeć... Gdybyś tylko zechci ał zawalczyć o moją miłość... Ale Ty nie chcesz, żebym Cię kochała... To przecież takie niewygodne dla Ciebie... Zobaczyłeś swoją ostatnia kobietę i to wystarczyło, aby mnie rzucić w kąt jak starą zabawkę, która już się znudziła... Dlaczego pisałeś, mówiłeś, że kochasz? Dlaczego kłamałeś?! Oszukałeś mnie! Uwiodłeś, żeby zapomnieć o tamtej! Tak nie wolno! Moje uczucia to nie zabawka! Nie wolno bawić się uczuciami innych...! To tak bardzo boli... Tak boli... Zabrałeś moje serce do domu, do siebie... Odesłałeś w trzech kawałkach... Zdeptane... Skrwawione... W trzech SMS-ach, po kawałeczku... A teraz dziwisz się, że cierpię? Jak uleczyć złamane serce? Jak żyć, kiedy nie mam Twojej miłości? Kiedy cały świat runął? Kiedy odarłeś mnie z marzeń? Jak mam żyć bez Ciebie?! Nie potrafię przestać kochać... Nie umiem zapomnieć... Co robić??? Jak ratować się przed obłędem? Nic mnie nie cieszy... Tracę kontakt z rzeczywistością... Jestem nieobecna... Nie mam siły walczyć z tą miłością, ona jest większa ode mnie... Porzucona miłość... Niechciana, podeptana, nieodwzajemniona... Już brakuje mi łez... Wypłakałam wszystkie, ale nie wypłakałam Ciebie z mojego serca... Co mam robić? Jak z tym żyć? Niefrasobliwie zamieniłeś moje życie w koszmar... Zapiszę sobie te trzy SMS-y... Ku przestrodze...
I. Gosiu, moje milczenie było spowodowane pewnym wydarzeniem. Otóż wczoraj rozmawiałem z moją byłą kobietą. Rozmowa była jałowa i o niczym. Jednak uświadomiła mi, że nie wszystkie uczucia wygasły. To sprawiło, że czuję się niepewnie. Nie chcę Tobie nic obiecywać. Cdn.
II. Nie wiem, jak będzie wyglądała przyszłość. Nie potrafię nic przewidzieć. Gosiu, wiem, że rozbudziłem w Tobie uczucie, Ty we mnie również. Okazałem się jednak za słaby, przeszłość wciąż ma na mnie wpływ. Nie chce Cię oszukiwać, dlatego o tym piszę. Cdn.
III. Powrotu do przeszłości nie widzę, ale nie jestem przygotowany na przyjęcie Twojego uczucia, gdyż nie jestem w stanie w pełni go odwzajemnić. Nie wiem, co w związku z tym postanowisz. Napisałem tak jak czuję i tak jak jest.
Oto trzy ostrza katowskiego topora... Zabiłeś mnie... Utraciłam wszystko... Ciebie, szacunek do siebie, miłość, ciepło, chęć do życia... Nie zniosę tego! Dziś myślałam o samobójstwie... Moje życie utraciło sens... Odchodząc zabrałeś światło, mój świat pogrążył się w otchłani mroku... I tak będzie... Może nie do końca życia, ale bardzo długo... Nad moim losem wisi jakieś fatum... Albo to ja jestem jakaś nieudana... "Wszystko to, czego się tknę w proch i w pył obraca się, nie wiem sam, gdzie miejsce dla mnie jest..." Czy można kochać za mocno? Nie chcę teraz pisać...
-Twoja (nadal)Yen ÄËĂďż˝Ăďż˝
23.
Wiesz, co Ci powiem, Grzesiu? Nigdy mnie nie kochałeś! Ten tekst o obudzeniu uczuć to kłamstwo! Ochłap, który mi rzuciłeś na otarcie łez! Gdyby Ci zależało na mnie choć odrobinę, nie napisałbyś do mnie takich rzeczy! Nie chciałbyś mnie ranić! Ale napisałeś! Nigdy Ci na mnie nie zależało! Chciałeś tylko zapomnieć o tamtej! Nie udało Ci się... Teraz Ty stałeś się koszmarem mojego życia! Widzisz? Nadal milczysz! Jeżeli, jak twierdzisz, zależy Ci na mnie, to dlaczego nie piszesz? Nie dzwonisz? Nie pytasz - co dalej? Nie zabiegasz o moją miłość? Bo Ci na mnie nie zależy! Chętnie rzuciłabym Ci to w twarz! Szkoda, że nie mogę wysyłać SMS-ów! Pozbyłeś się mnie! Pisząc takie wiadomości doskonale wiedziałeś, jaka będzie moja reakcja! Uwolniłeś się ode mnie w najbardziej perfidny sposób, jaki tylko mógł Ci przyjść do g łowy! Jesteś podłym draniem! Teraz ja uwalniam się od Ciebie! Powoli, ale skutecznie! Może znajdę takiego mężczyznę, który będzie umiał mnie pokochać... Kogoś zupełnie nowego... Myślę, że wiesz, że czas działa na Twoją niekorzyść... Mam nadzieję wyleczyć się z Ciebie szybciutko... Wtedy zacznę polowanie na czacie... Ciekawe czy wtedy też będziesz zbyt słaby, żeby Ci na mnie zależało! Jesteś podła glista! Złamałeś mi serce! Skaleczyłeś duszę. Wykorzystałeś, pobawiłeś się i wyrzuciłeś! "Nie jestem przygotowany na przyjęcie Twojego uczucia..." Ha, ha, ha! Nie jesteś przygotowany do życia, dupku! Myślałby kto, jakiś Ty delikatny! Nie prościej i taniej byłoby napisać to w jednym SMS-ie: przemyślałem to, nie chce Cię? To dotarłoby do mnie bardziej niż Twoje pokrętne tłumaczenia o przeszłości! Ja też mam prze szłość, do jasnej cholery! Tylko że ja nie zaczynam związku wtedy, gdy nie zakończyłam poprzedniego! Jestem dorosła! A Ty? Sam nie wiesz, jak się masz! Nie wiesz, czego chcesz! Dwie sroki za ogon?! Tego nie da się zrobić! Powinieneś to wiedzieć! Wyrzucę moją miłość do Ciebie! Z serca zrobiła się ścierka... Od wycierania łez... Nie zasługujesz na moje uczucie! Nie dorosłeś do niego! Bądź szczęśliwy u boku tamtej! O mnie po prostu zapomnij... Tak jak ja zapomnę o Tobie... Nie chcę Cię już! Już dość mnie skrzywdziłeś! Nie chcę więcej! Moja miłość pękła jak upuszczona filiżanka... Nie da się pić z potłuczonej filiżanki! Nawet gdy ją posklejasz, pozostaną na niej ślady i blizny! Już nigdy nie będzie taka sama! Tak jak ja! Nawet jeżeli zadzwoniłbyś teraz, przeprosił i wyznał miłość, już nigdy nie umiałabym kochaÄďż˝ Ăďż˝ Cię tak jak choćby jeszcze wczoraj... Dopiero dziś wśród bólu i cierpienia dotarły do mnie pewne fakty! Za późno! O cały miesiąc za późno! Ale cóż, stało się... Mam takiego kolegę - Leszka... Wczoraj przyszedł w gości i chciał mnie koniecznie "zaliczyć"... Nie przeszkadzały mu nawet moje łzy... Nie cierpię go! To niezły skurwiel! Ty jeszcze trochę, ale już niewiele, musisz się postarać, aby mu dorównać! Naprawdę niewiele Ci do niego brakuje! On też lubi bawić się kobietami! Wykorzystać i następna, następna, następna, następna! Myślę, że teraz da mi spokój... Wyrzuciłam go z domu i postraszyłam oskarżeniem o usiłowanie gwałtu! Ha, ha, ha! Może Tobie też powinnam była odmówić? Wtedy zabiegałbyś o mnie i nawet do głowy by Ci nie przyszło, że przeszłość jest dla Ciebie taka ważna... Byłbyś zajęty uwodzeniem! Tak jak przez ostatni miesiąc! Póki nie miałeś pewności - pisałeś i wydzwaniałeś! Potem kochaliśmy się... I przestałeś pisać i dzwonić. Ja też już przestałam! Nie chcę Cię już! Jesteś zimnym i płytkim draniem! Chociaż muszę przyznać, że aktorstwo prezentujesz na bardzo wysokim poziomie! Nawet ja dałam się nabrać. To wprost niemożliwe! Przynajmniej było niemożliwe aż do tej pory! Ale stało się! Udało Ci się mnie oszukać i zwieść! I wiesz co? Wcale nie jestem na Ciebie zła, to, co napisałam o Tobie tutaj, jest szczere. Tak właśnie o Tobie myślę. Jesteś zwykłą glistą i tyle. A miłości już nie ma. Zabiłam ją. Pozostał tylko sentyment... Ale ja mam sentyment do wielu moich byłych kochanków... Z tym można żyć... No i widzisz? "Psy szczekają a karawana jedzie dalej..." Mam tylko nadzieję, mściwą na dodatek, ĂĹĄ źe kiedyś Ty przeżyjesz te wszystkie cierpienia, które teraz z Twojego powodu stały się moim udziałem... Mam nadzieję, że kiedyś ktoś tak zrani Ciebie, jak Ty zraniłeś mnie. Szkoda tylko, że to nie będę ja i szkoda, że nie będę widzieć Twoich łez, i że nie będę mogła stać nad Tobą i uśmiechać się okrutnie... Za moje łzy i za mój ból...Nie mam już czego ani do kogo pisać. Napisałam Ci już wszystko, co chciałam Ci przekazać... Reszta niech pozostanie milczeniem... PS. Szkoda, że nie zadzwonisz, powiedziałabym Ci to wszystko z dziką satysfakcją... Żegnam na zawsze...
-Yen-
OD AUTORKI:
Przyszedł czas na zebranie kilku faktów. Będąc beznadziejnie zakochaną postanowiłam wyrzucić tego typka z mojego życia i rozpocząć żmudny proces zapominania... Ale nie myślcie, moi drodzy czytelnicy, że ten pan pozwolił mi zapomnieć o sobie chociaż na chwilę! Im dłużej ja milczałam, tym więcej i tym gorętszych SMS-ów mi posyłał... Widać nie mógł pogodzić się z niebytem w moim życiu... Teraz następuje okres mojej walki o wolność... Emocjonalnej szarpaniny i pogmatwania jeszcze bardziej, i tak już nieźle, poplątanej sytuacji... Cóż... Racjonalne myślenie i kojarzenie oczywistych faktów to widocznie przywilej odebrany zakochanej kobiecie... Rozmiłowana i zdezorientowana popełnia błąd za błędem i ani do głowy jej nie przyjdzie, że ten jej ukochany mężczyzna to po prostu zwykły czatowy uwodziciel, który po raz pierwszy w życiu poczu ł niekontrolowane bicie serca i to właśnie tak bardzo go przeraziło... Wiec szybciutko podkuliwszy ogon pod siebie zwiał, ale jego instynkt łowcy nie pozwolił mu wypuścić zdobytej ofiary z rąk... To właśnie stało się moim udziałem. Zapraszam na ciąg dalszy niezwykłego studium kobiecej logiki, walki o własną godność i arcyciekawe konsekwencje zaufania czatowemu żigolo...
24.
I znów powrót! Ale tylko na chwilę. Znów się rozmarzyłam... Tak miło było wyobrazić sobie, że dzwonisz skruszony i mówisz, że tylko mnie kochasz... Że pragniesz tylko mnie i chcesz spędzić resztę życia u mego boku... A ja z dziką satysfakcją bawiłabym się Tobą i stawiała wciąż nowe warunki... Ha, ha, ha! Albo, że nagle teraz rozlega się pukanie do drzwi... Otwieram... To Ty... Zdruzgotany, kochający i błagający o wybaczenie... O tak, to miłe marzenia... Szkoda, że takie nierealne... Ty cholerny nadęty bubku! Tak miło by było poznęcać się nad Tobą, poranić Twoje uczucia - tak jak Ty zraniłeś moje... Och! Zemsta jest rozkoszą bogów i ludzi skrzywdzonych... Chętnie zobaczyłabym Ciebie na kolanach, żebrzącego o miłość... O tę miłość, którą tak wzgardziłeś... I wiesz co? Właśnie układałam pasjansa... Wyszło, że mnie kochasz, dziś zadzwonisz, a jej nie kochasz... Oby to było prawdą... Wtedy zatriumfowałabym! Pozwoliłabym Ci się kochać nie dając nic w zamian... Ha! Szatański plan! Słodka zemsta! Tym bardziej upragniona, im mniej realna... Może jeszcze będę miała szansę... Zobaczymy... To ja potrafię uwodzić... A Ty... No cóż... Jesteś tylko facetem... Słabym na dodatek...
25.
Ha! No i widzisz! Od kilku dni - cisza... Nie stać Cię na ani jedno słowo... To miała być miłość draniu?! Czemu nie mogę wyrzucić Cię z moich myśli?! Denerwuje mnie to! Nie chcę Cię znać! A z drugiej strony ciągle żyję nadzieją... To głupia nadzieja, wiem... I co z tego, że wiem? Czemu nie zadzwonisz? Nie zależy Ci na mnie prawda? Ach, jakie to trudne! Chcę pozbyć się Ciebie i nie mogę! Dziś pomyślałam, że zostawiłeś tu zapalniczkę... To znak, że chciałeś tu wrócić. Tak podobno jest - ludzie zostawiają swoje rzeczy, żeby móc po nie wrócić... Ale Ty już nie wrócisz... Nie chcesz... Wtedy, gdy staliśmy rano na przystanku i miałeś wyjechać wiedziałam, czułam, że ten romans się skończył, że nie wrócisz, coś minęło... Jak powiedział A.S. - "coś się kończy, coś się zaczyna..." Dla mnie skońc zył się czas miłosnej sielanki, a zaczął się czas koszmaru... Oj, zatańczę ja sobie teraz z mężczyznami! Będą leżeć u mych stóp i obmywać je łzami... A ja, wniebowzięta, będę śmiać się jak oszalała... Bo nawet cały tłum mężczyzn nie zastąpi mi Ciebie jednego, wybranego, ukochanego... A Ty będziesz musiał na to patrzeć. Pobawimy się w uwodzenie na czacie... Ciekawe, co wtedy zrobisz? Teraz muszę spreparować wiadomość do Ciebie, którą, jeśli mi się uda, wyśle do Ciebie już jutro...Oto tekst:
I. Teraz mogę do Ciebie napisać i nie odmówię sobie tego. Jesteś podłym zimnym draniem. Nie tylko nieprzygotowanym na przyjęcie uczucia, ale nieprzygotowanym cdn.
II. do życia w ogóle. Zabrałeś moje serce i odesłałeś w trzech skrwawionych kawałkach. W trzech SMS-ach. Trzy uderzenia katowskiego topora. Teraz już wiesz, co mi cdn.
III. uczyniłeś. Dwa dni łez płynących po policzkach nieprzerwanym strumieniem, brak kontaktu z rzeczywistością. Nie można walczyć z przeszłością. Ona tkwi w każdym z nas. cdn.
IV. Dorośli potrafią zostawić ją za sobą. Ciebie stać tylko na kłamstwa. Uwiodłeś mnie po to, żeby zapomnieć o tamtej. Teraz to wiem. Wierzyłam w Ciebie tak mocno cdn.
V. chciałam Cię znienawidzić - nie umiem... Ale potrafię sprawić, że obojętniejesz mi coraz bardziej... Z każdą godziną Twojego milczenia, z każdym dniem najbardziej cdn..
VI. boli zraniona duma. Tej rany nigdy Ci nie wybaczę. To wszystko, co chciałam Ci powiedzieć... Reszta niech pozostanie milczeniem... Ps. Obiecałeś, że pokażesz mi jak cdn.
VII. czuję się kochana przez Ciebie kobieta. Tak miało być? Nie chcę już być kochana przez nikogo. Skoro nie dotrzymałeś swoich obietnic, ja czuję się zwolniona z cdn.
VIII moich obietnic. Wszystkich. "Nie chcę Cię oszukiwać dlatego o tym piszę. (...)Nie wiem co w związku z tym postanowisz. Napisałam tak jak czuję i tak jak jest..."
Ha! Ciekawe co Ty na to mi odpowiesz?! Szkoda, że nie mogę wysłać Ci tego teraz... A tak byłoby fajnie! Może to i dobrze, że będę musiała poczekać...?
-Yen-
26.
krótki epizod
w jego życiu
to ja.
no i co?
smutne oczekiwanie
nadzieje
gorzkie
niespełnione
pełne niecierpliwości
i cierpliwości.
zakochanie?
chyba...
nie!
nie wolno!
co robisz
głupie serce?!
resztki zdrowego(?)
rozsądku
krzyczą:
mamo! pomóż!
mi...
doradź
poradź.
powiedz
dopowiedz
podpowiedz
odwiedź mnie
dzisiaj
w nocy...
we śnie...
27.
serce i rozum
co za walka
on-
-brzydki i śliczny
mądry
bardzo mądry
przebiegły
cwany
wyrachowany
z d r a j c a
zdradził moje...
co?
serce?
rozum?
duszę?
myśli?
uczucie?
nie...
nie!
nie?!
cierpię...
trudno
sama jestem
sobie winna
czasem źle być
UZURPATOREM!
28.
Oj Grzesiu, Grzesiu... Moje dzisiejsze odkrycie mnie zdumiało. Dziś byłam dla Ciebie zimna... A im zimniejsza, tym częściej pisałeś... Ho, ho... A więc to o to chodziło? Wystraszyłeś się miłości? Nieprędko Ci ją okażę... Może nigdy... Dostałam od Ciebie nauczkę: za mówienie o miłości - milczenie. Więc to tak. Poczekaj, poczekaj... Dam ja Ci moje "cudowne piersi". Poczekasz na nie trochę! Musisz sobie zasłużyć! Ja cierpiałam, teraz Ty pocierpisz! Taki life! Hi, hi, hi! I widzisz? Nadal jesteś mój! Nie uwolnisz się tak prędko! Już znalazłam guziczek "on-off". Chcesz Yen-dzy? Dostaniesz! A jakże! Aż Ci bokiem wyjdzie! Ha, ha, ha! A o przeszłości już zapomniałeś? Hm? Coś szybko Ci przeszło, kwiatku! Ładnie to tak? Hmm? Zastanawiam się, za ile godzin odezwać się do Ciebie... Może ok.17:00? Albo później? Jak ja to zrobię, cholera?! WytrzymaÄďż˝ Ăďż˝ trzy godziny? Muszę! Jakoś chyba dam radę, co?
-Yen-
29.
Ukochany mój Grzesiu... Dawno do Ciebie nie pisałam... Tak to jakoś wyszło.. Teraz znów dzwonisz... Wczoraj rozmawialiśmy... Chyba będzie dobrze... Hmm..? Dziś masz napisać mi, co to za cień przeszłości kładzie się na naszym związku. Czasem wydaje mi się, że jednak mnie kochasz... Czasami, że nie... Dajesz mi nadzieję i ją odbierasz... Ależ huśtawka! Muszę wiedzieć pewne rzeczy... Muszę wiedzieć, na czym stoję... Dlatego też musisz mi jasno powiedzieć, co się dzieje i o co w tym wszystkim chodzi...
-Twoja Yen-
30.
Grzegorzu... Tym razem to naprawdę koniec. Pożegnałam Cię wczoraj, nie zostawiłeś po sobie nic prócz pustki i niesmaku. Jesteś niedojrzały i okaleczony emocjonalnie. Nie potrafisz kochać nikogo prócz siebie samego. Odechciało mi się uganiać za Tobą. Prosić o ciepłe słowa, o odrobinę uczucia... Bo i po co mam to robić, skoro cokolwiek powiem, obrócisz w nicość? Hm? Ciebie nie obchodzi, co czuję... Poza tym mam wrażenie, że dajesz się komuś manipulować... Koledze? Koleżance? Mamusi? Nie wiem... Ktoś pociąga za sznurki... Jeżeli mam z kimś być to całkowicie, od początku do końca... Nie zadowala mnie połowiczność w żadnej dziedzinie życia. Wszystko albo nic! To moja życiowa maksyma. Trudno, sam podjąłeś decyzję. Do niczego Cię nie zmuszałam, niczego nie żądałam i nic nie kazałam. A ja już nie mam ochoty prosić C ię o nic! Dlatego też stwierdziłam, że to już koniec! Basta! Wolę być sama niż użerać się z Tobą i czyimś cieniem za Twoimi plecami. To świadoma i ostateczna decyzja. Nie chcę Cię już. Wyleczyłeś mnie z miłości. Wyleczyłeś z zaufania do ludzi... I jeszcze z nadwagi... Znów schudłam przez, a może dzięki Tobie. Dałeś mi cenną lekcję życia. Teraz już nie dam się złapać tak łatwo. Za każdym razem, zanim ulokuję uczucia, obejrzę mężczyznę jak monetę na targu -sprawdzę czy to nie fałszywka, tombakowy pieniążek... Jesteś toksyczny! To tyle. Nie chce mi się więcej z Tobą gadać!
-Yen-
31.
Ojej! Grzesiu! Ileż jeszcze razy będę się z Tobą żegnać i witać? Czemu tak jest? Czemu nie możemy po prostu być ze sobą albo się rozstać? To takie dziwne... Oboje boimy się bycia z kimś... Nie umiemy sobie poradzić z tymi lękami... A jednocześnie czujemy do siebie wielki pociąg fizyczny i takie cieplejsze uczucie, dziwną słabość, która jednak nie jest miłością... Tak sądzę... Ale nie jest to zauroczenie lub fascynacja, ten etap oboje mamy już za sobą... Hmm... Trudne to... I takie zakręcone... Ciekawe, co będzie dalej... Do czego to nas zaprowadzi... Sama nie wiem...
-Yen-
32.
Dla ciągłości tych zapisków powinnam powiedzieć, że cały dzisiejszy dzień spędziłam na rozmyślaniach. Właściwie to już od wczoraj siedzę i dumam... Od kiedy koleżanka wróżyła mi z kart... Powiedziała, że tak w zasadzie, to sama nie wiem, czego chcę i że kochasz mnie bardziej niż ja Ciebie... No i odkręciła kran z wodą na mój młyn... Zaczęłam się zastanawiać i analizować wszystko to, co wydarzyło się aż do tej pory... Potem dostałam twojego SMS-a... Tego o niemożności odwzajemnienia moich uczuć... To już drugi taki SMS... Uniosłam się honorem. Ale potem pomyślałam, że cały czas cierpiała moja urażona duma, a nie zranione uczucie. Nie można zranić zauroczenia... Szybko przepatrzyłam moje uczucia do Ciebie i zrozumiałam, że popełniłam błąd. To, co nazywałam miłością, było fascynacją, zauroczeni em, które, owszem, mogło przerodzić się w miłość, ale nią nie było. Gdy nadeszło zrozumienie odczułam ulgę... Boje się miłości, boję się zakochania... Zawsze uciekałam, żeby nie tracić kontroli nad swoim życiem... Wraz ze zrozumieniem przyszła też wiedza o innych uczuciach do Ciebie... To już było dziś rano... Zrozumiałam, że budzisz we mnie wielką namiętność, ogromne pożądanie... I jeszcze coś... Mam do Ciebie wielką słabość... Nie, to nie miłość, ale jakiś taki dziwny rodzaj uczuć... Ogromna sympatia pomieszana z czułością, tkliwością i serdecznością... Krótko mówiąc - słabość... Wiem, że zawsze będę uwielbiała się z Tobą kochać... Nigdy z nikim nie było mi tak dobrze... Wprawdzie jeszcze wiele musimy się nauczyć o naszych reakcjach na te lub inne pieszczoty, ale to raczej kwestia czasu, doświadczenia i wsp ólnych zabaw. Mamy szansę osiągnąć seksualny raj... Hi, hi, hi! Albo może znów się mylę? Odnoszę jednak wrażenie, że akurat w tej dziedzinie bycia ze sobą idzie nam najlepiej... Cała reszta jest co najmniej dziwna i wszystkie nasze zachowania bynajmniej nie prowadzą do żadnego związku w ogóle... Po osiągnięciu tej wiedzy postanowiłam jednak uciec z Twojego życia... Wiem, że jeżeli pożycie seksualne jest udane, to nie ma mocnych, rodzi się rodzaj szczególnej więzi emocjonalnej... A bez miłości taki związek jest toksyczny... Dla obojga... Dlatego też zdjęta nagłym lękiem, po wyżyciu się na Tobie i obrzuceniu wszelkimi inwektywami jakie tylko wpadły mi do głowy, postanowiłam uciec... Pomściłam zranioną dumę obrzucając Cię błotem, nic innego nie mogło mnie przy Tobie trzymać... Powiedziałam Ci jeszcze, że przeszłość, jakakolwiek by ona nie była, nie m oże rzutować (nie w takim stopniu!) na teraźniejszość i przyszłość. Wiesz, wnioski z przeszłości trzeba wyciągać. Tylko idiota nie zastanowi się nad tym, co się wydarzyło i dlaczego... Trzeba wiedzieć jak uniknąć tych samych błędów w przyszłości... Potem Ty napisałeś... Załamałeś mi cały plan ucieczki Myślałam, że mnie nie chcesz... Że masz mnie dość... A ja nawet nie potrafię porządnie Cię pokochać. Nieudana kobieta. Wtedy zaproponowałeś przyjaźń. Ruch godny mistrza! Teraz mogę czuć do Ciebie tę moją słabość, kochać się z Tobą, nie obarczając ani Ciebie ani siebie wyrzutami sumienia z powodu braku jakichś wydumanych uczuć. Po raz kolejny podarowałeś mi spokój i poczucie bezpieczeństwa... Teraz mi dobrze, czuję się swobodna... Nieskrępowana wyrzutami sumienia... To wspaniałe uczucie... Ach! I jeszcze napisałeś, ĂĹĄ źe jutro będziesz przy mnie na forum... Nie obawiam się żadnych ataków... Ale to dobre uczucie wiedzieć, że jest ktoś kto CHCE stanąć w twojej obronie... To takie ujmujące z Twojej strony... Chyba się w Tobie zakocham... Hi, hi, hi! Żartowałam!
-Yen-
33.
Musze ci powiedzieć, że masz denerwujący zwyczaj przerywania rozmowy i znikania bez uprzedzenia. Nigdy nie wiem, czy Cię czymś uraziłam, czy coś Ci się stało, czy nie chcesz ze mną rozmawiać, czy po prostu nie możesz. Właśnie Ci ten tekst posłałam, ciekawe czy i co odpiszesz... Wkurza mnie to Twoje znikanie! Doprawdy, nigdy nie wiem jak się zachować! Czy gniewasz się na mnie czy nie... Czy chcesz ze mną rozmawiać czy nie... Czy wiesz, że przez ten brak dbałości o kontakt ze mną stajesz mi się coraz bardziej odległy? Coraz mniej myślę o Tobie, coraz mniej mi na Tobie zależy... Martwi mnie to... Coraz bardziej czuje, że lubię Cię tylko, coraz mniej budzisz we mnie tkliwych uczuć... Czy ty też tak to czujesz? Czy dlatego nie będziemy razem? Nigdy? To smutne... Tak dobrze nam w łóżku, a coraz mniej do siebie czujemy... A może ja mam dzisiaj jakiś taki głupi dzień? Za oknem szaruga, szaleje wietrzysko, mży, wszystko jest takie bure i brudne... Może dlatego jestem taka zniechęcona? Teraz nie odezwę się do Ciebie, aż napiszesz! Trudno! Musisz nauczyć się okazywania szacunku rozmówcy! Nie wolno tak sobie znikać!... No i nie piszesz! Trudno! Pewnie teraz nie napiszesz, bo dzwonisz do Ani w "niezwykle ważnych sprawach czatowych"... Do mnie już nie dzwonisz... Bo i po co? Prawda?! Drań! Będę już pomału kończyć to pisanie, bo już wyczerpują mi się (chwilowo) pomysły... Wrócę tu później...
-Yen-
34.
Grzesiu skarbie... Czy to możliwe, żebyś aż tak mnie pragnął? To cudowne! A może to tylko gra? Zupełnie nie wiem, jak mam zareagować na Twoje SMS-y... Wywołałeś rumieniec na mojej twarzy...
-Yen-
35.
Grzesiu... Wczoraj znów Cię pożegnałam... Po raz ostatni... Nie mam już siły ani ochoty na borykanie się z Twoimi problemami. Naprawdę, mam już tego dość... Zająłeś szczególne miejsce w moim sercu... Teraz muszę Cię z niego wydrzeć... Wyrzucić... Ogarnęło mnie zniechęcenie... To Ty je wywołałeś... Sam nie wiesz czego chcesz. Piszesz, że kochasz, potem, że nie kochasz, potem znowu kochasz, i znowu nie... Wczoraj zarzuciłeś mi, że zakładam Ci smycz. Myślałeś, że połączy nas przyjaźń?! Nie rozśmieszaj mnie! Przyjaciele NIE UPRAWIAJĄ SEKSU! Przyjaźń to przyjaźń! Nie ma mowy o kochaniu, seksie, czy jakkolwiek zechcesz to nazwać! Dobrze wiesz, że coś zaiskrzyło... Że porwały nas jakieś uczucia... Bliżej niesprecyzowane, ale gorące uczucia... Czy Cię pokochałam? Nie wiem... Możliwe... Jeszcze nie poukładałam moich uczuć... Na pewno jesteś dla mnie ważny i bliski memu sercu... Jeżeli Cię pokochałam to na własna zgubę... Będę najnieszczęśliwszą kobietą na świecie... Nie potrafię być (?) z Tobą na Twoich warunkach, a Ty nie chcesz zaakceptować moich... Klasyczny pat... Nie będziemy razem... Pewnie nigdy... Mając już tę wiedzę jestem spokojniejsza... Nie targają mną już namiętności, ból, niepewności... Żal tylko rozdziera moją duszę... Ale już nawet płakać mi się nie chce... Za dużo, zbyt wiele przeżyłam przez Ciebie cierpień, zbyt wiele łez wylałam... Mój "szczurzy instynkt samozachowawczy" nie pozwala mi na dalsze kontakty z Tobą... Jesteś toksyczny... Pewnie jednak nie jesteśmy stworzeni dla siebie i nie mieliśmy nigdy się spotkać... Nie jesteśmy tak bardzo podobni do siebie, jak mi się zdawało... Jesteś egoistą z manią wielkości... Kiedyś mówiłeś, że Are jest takim człowiekiem, jakim Ty chciałbyś być... Grzesiu, jesteś taki, jak on, jak postać, którą stworzyłeś... Are jest personifikacją tych wszystkich cech, które Ty sam posiadasz, a które tak bardzo starasz się ukryć przed światem. W gruncie rzeczy to Twoje prawdziwe oblicze, a Grześ, którego mi pokazałeś to tylko poza... Maska, którą przybrałeś dla osiągnięcia lepszego efektu... Tak więc, wracając do tematu, nie chcę być więcej narażona na kontakt z Tobą... Wreszcie mój rozsądek doszedł do głosu... Chociaż serce mówi co innego... Czy wiesz, że nadal podświadomie czekam na telefon od Ciebie? Ha, ha, ha! Przecież wiem, że nie zadzwonisz, ale jakąż lubością napawa mnie myśl, że stęskniony i rozbity moim "żegnam" toczysz wewnętrzną walkę i w końcu załamany sięgasz po telefon i wybierasz mój numer... Ach! Jak dobrze mie ć marzenia! Jakiż piękny świat można sobie stworzyć! Wprawdzie marzenia o Twojej miłości nijak nie pomagają mi o Tobie zapomnieć, ale są takie piękne, wzruszające... I głupie! A zresztą kto powiedział, że marzenia mają być mądre? Ja marzę tylko o Twojej wzajemności... Wiem, to marzenie z kręgu nierealnych... Choć tak miło było Cię słuchać, kiedy raczyłeś mnie swoimi kłamstwami, kiedy mówiłeś do mnie "kocham Cię", kiedy nazywałeś mnie ÄËĂďż˝Ăďż˝swoją panią", kiedy mówiłeś "moja ukochana Gosiu"... To było takie czułe, ciepłe, dobre... Chciałam Ci wierzyć... I wierzyłam... Twierdzisz, że Twoje intencje były szczere... Czy ja wiem? Może to była bardziej bezmyślność niż szczerość? Sama już nie wiem... Boję się Ciebie, boję się, że ciągle będziesz mnie ranił... Dlatego nawet nie chcę myśleć o Tobie, choć to wcale nie jest takie proste... Nie potrafisz mnie kochać - wiem. Ale wiem również, że ja nie chcę Ciebie bez Twojej miłości... Teraz nie ma po prostu innego wyjścia - musze o Tobie zapomnieć. Pozostawiłeś po sobie pustkę... Nie ma nikogo w moim życiu, kto mógłby, choć troszkę, Ciebie zastąpić... Ale wolę być sama... Samotna, z pustka w sercu, niż wylać chociaż jedną łzę więcej z Twojego powodu... Doprawdy, to trudna decyzja, ale tak musi być, wiem to... Wiem tym bardziej, im mocniej do Ciebie tęsknię... Chyba jednak Cię pokochałam... Cholera jasna! I niech tak już pozostanie! Będę Cię kochać w skrytości serca, nigdy już się tego nie dowiesz - bo nigdy o to nie zapytasz... Przecież wcale Cię to nie interesuje. Nie obchodzą Cię uczucia innych... Jesteś skupiony tylko na własnym odczuwaniu, na własnych obawach, lękach i domysłach... I wiesz co Ci powiem? Nie potra fisz być szczery, nigdy nie rozmawiałeś ze mną szczerze, zawsze prowadziłeś jakąś grę. A ja zawsze musiałam się dopasować... Ale ja tak nie chcę! Przyszedł mój czas na odrobinę egoizmu... Ja dobrze wiem czego chcę - chcę Ciebie, bycia Twoją, Twoich pocałunków, Twojej czułości, Twoich zakochanych spojrzeń, takich, jakimi obdarzałeś mnie, gdy tu byłeś... Tęsknię do tamtego czasu... Wiem, nigdy już tak nie będzie, czar prysł. Dziś jest dzień udzielania odpowiedzi, dziś sama przed sobą muszę być szczera... Muszę poukładać mój świat i nie może być w nim miejsca dla Ciebie... Masz rację, jesteś jak kaktus. Zadajesz ból tysięcznymi ukłuciami, nie można się do Ciebie zbliżyć, bo wtedy ranisz dotkliwie... Czemuż zły los postawił Ciebie na mojej drodze? Jakież nowe doświadczenie zyskałam? Aby nie wierzyć mężczyznom? Przecież to już wiedziałam! Więc co nowego ta lekcja wniosła w moje życie? Nie wiem... Jestem zbyt rozżalona, rozczarowana i przybita, aby dojść do jakichś konkretnych wniosków. Jesteś jedynym mężczyzną, który wymknął się wszelkim próbom zrozumienia... I manipulacji... Może właśnie dlatego mnie tak intrygujesz? Nie wiem, co mam czuć... Tyle myśli przebiega mi przez głowę... Czasem wydaje mi się, że Cię kocham, czasem, że to jakaś pomyłka, czasem wierzę Ci i ufam, że też mnie pokochałeś, ale boisz się swoich uczuć, czasem myślę, że wykorzystałeś mnie z zimną krwią i zabawiłeś się moim kosztem... To trudne! Tyle nie jasności, tyle niedomówień, brak szczerości, brak zaufania... To zbyt wiele dla mnie...
-Yen-
36.
Grzesiu, dziś krótko. Znów nowe przemyślenia... Dziś jest dzień, gdy po wczorajszym wyznaniu myślę, że jednak Cię nie kocham... Walczę z tą moją miłością. Ciekawe, czy choć raz, odkąd milczę, drgnęło Ci serce na myśl o mnie? Pewnie nie...
-Yen-
37.
Grzesiu, jestem Ci winna tysięczne przeprosiny. Tak bardzo na Ciebie nakrzyczałam... Pogubiłam się w świecie własnych uczuć. Gdy spadła na mnie pewność, że pokochałam Cię całym sercem, wtedy przyszło zrozumienie... Dziś myślę nad tym wszystkim od samego rana. Taką mam chęć napisać do Ciebie... Muszę Ci powiedzieć, że chcę, pragnę przyjaźni z Tobą, ale nie jestem na nią gotowa... Musze poczekać, aż miłość umrze. Uczucie jest jak kwiat - kwitnie tylko wtedy, gdy jest starannie pielęgnowane. Niechciane i opuszczone powoli usycha i umiera... Mam nadzieję, że taki właśnie los spotka moją miłość do Ciebie. Wiem, że nie możesz i nie chcesz mnie kochać... Ja nie mogę żądać od Ciebie takiego uczucia... Ale chyba chcę zachować kontakt z Tobą - jesteś zbyt wartościowym człowiekiem, aby pozwolić Ci zniknąć... Tylko, że jeszc ze nie... Nie teraz... Jeszcze nie potrafię ofiarować Ci czystej i szczerej przyjaźni... Bez żadnych podtekstów... Jeszcze nie... Prawdę mówiąc zastanawiam się, czy w ogóle kiedykolwiek będę potrafiła traktować Cię jak przyjaciela... Zwykłego, serdecznego przyjaciela... Teraz czekam na znak od Ciebie... Kochając Cię, ciągle łudzę się nadzieją, że może jednak... Ach, jakże to naiwne! Przy całej świadomości braku Twych uczuć do mnie, moja głupia nadzieja nie chce umrzeć. Miliony razy tłumaczyłam sobie cały bezsens czekania na Twoją miłość.... I ciągle czekam! Przecież jestem już dużą dziewczynką i powinny docierać do mnie logiczne argumenty, ale nic takiego się nie dzieje... Miłość i nadzieja są... Istnieją... Jedna i druga zupełnie bezprawnie, bezpodstawnie... Bez wiary. Z całego trio brakuje tej najważniejszej części - wi ary. Znów ogarnął mnie poetycki nastrój... Jak dobrze, że mam pustą kartę w telefonie, bo inaczej pewnie bym zaraz do Ciebie napisała. A przecież jeszcze nie mogę, nie wolno mi, jeszcze nie... Dziś tak bardzo brak mi kontaktu z Tobą... Dziś tak bardzo tęsknię... Tylko za czym? Za Twoją czułością sprzed miesiąca? Za Twoją troskliwością i dobrem? Za Twoją miłością? Nie dostałam od Ciebie żadnej z tych rzeczy odkąd wyjechałeś... Dałeś mi szczęście i odebrałeś... Tak brutalnie, gwałtownie, niespodziewanie... Pewnie nie spełniłam Twoich oczekiwań, nie takiej jak ja kobiety szukałeś... Nie mam do Ciebie żalu, ani żadnych pretensji - serce to nie sługa, nie może pokochać ani przestać kochać na rozkaz... No właśnie! Twoje serce nie pokochało, a moje nie może przestać kochać... W tym cały problem... Pewnie wiedziałeś o tym od dawna ... Przecież jesteś taki mądry... Jednak ja musiałam domyślić się tego sama, nie uwierzyłam Ci na słowo... Teraz wiedza spływa na mnie szeroką rzeką... Czasem płynę po niej z prądem, czasem pod prąd, a czasem tonę... To dlatego reaguję tak histerycznie na każde Twoje zachowanie. Analizuję je pod każdym kątem i wyciągam wnioski, tysiące wniosków... Czasami logicznych, a czasami nie. Sherlock Holmes miałby pewnie niezłą zabawę obserwując moją dedukcję! Kobieca logika - ot co!
- Yen -
38.
Wiesz, co mnie najbardziej przeraża? Że nie potrafię przestać o Tobie myśleć! Cokolwiek robię, jesteś i tkwisz we mnie. Wiesz, co chciałabym osiągnąć? Żebyś "wrócił" do mojego telefonu i tam pozostał... Na zawsze. Od wielu dni nic nie robię w domu, ogarnął mnie jakiś marazm... Chodzę i myślę, siedzę i myślę, leżę i myślę... Potrafię myśleć, mówić i czuć tylko o Tobie, z Tobą i przez Ciebie. To na pewno jakiś rodzaj opętania... Ach! Głupie to jakieś wszystko. Wolałabym, żebyś zadzwonił i powiedział, że mnie kochasz i nie możesz żyć beze mnie. Wtedy świat byłby prostszy, a ja miałabym siłę, żeby stawić czoła całemu złu tego świata. Ale tak nie będzie... Wiem. Dlatego muszę sama poukładać swoje myśli, uczucia, sny. I wierz mi, to wcale nie jest łatwe. Chociaż muszę przyznać, że bez kontaktu z Tobą idzie mi to o wiele szybciej. Co myśmy narobili! Ileż zła wyrządziłeś duszy mej! Na ileż zła ja sama Tobie pozwoliłam! Sama tego chciałam! Choć przyznaje, że ta miłość spadła na mnie jak jastrząb i uniosła mnie w przestworza... I tkwię tak zawieszona między niebem a ziemią. Nie potrafię zdecydować, w którą udać się stronę... Mam nadzieję, że to już nie potrwa długo i znów wrócę do normalności. Tylko... Czy będę umiała pokochać znów...?
- Yen-
39.
Wiesz co myślę, Grzesiu? Że trochę przesadzam z tą moją miłością do Ciebie... Teraz opuścił mnie liryczny nastrój, bo domagała się tego proza życia. Wiesz, pranie, sprzątanie, gotowanie... Mam teraz poskładać stertę suchego prania... Stertę wielką jak Kopiec Kościuszki! Więc postanowiłam zapalić i popisać do Ciebie... Napisałam do Ciebie SMS-a, ale go nie wysłałam. Po zastanowieniu nie wiem, czy wyślę go w ogóle... Oto on: "Grzegorzu, jestem Ci winna tysięczne przeprosiny. Nie jesteś przecież winien temu, że pogubiłam się we własnych uczuciach. Teraz już mniej więcej mam pojęcie, co czuję. Wiem też, że chcę utrzymywać kontakt z Tobą. Jednak nie jestem gotowa na czystą i szczerą przyjaźń. Jeszcze nie. Muszę poczekać, aż pozostanie tylko wiara, a nadzieja i miłość umrą niechciane. Wtedy będę, gotowa. PS. A mo że nie chcesz już mnie znać? Wcale by mnie to nie zdziwiło... Tymczasem znikam."
To dobra i szczera wiadomość. Może Ci ją wyślę, a może nie... Nie wiem jeszcze... To chyba tyle... Idę sprzątać...
- Yen-
40.
Grzesiu słodki... Pogodziliśmy się wczoraj? Próbowałam Cię przeprosić, ale nie chciałeś... Doprawdy, nie wiem, co o tym myśleć... Czy jeszcze lubisz mnie choć troszkę? Nie wiem na jakim etapie teraz jesteśmy... Czy przyjedziesz do mnie? Czy ja chcę, żebyś przyjechał? Dziś miałam sen: śniło mi się, że przyjechałeś przedstawić mi swoją narzeczoną... Jakiż żal i smutek mnie ogarnął. Jakże bardzo chciałam znienawidzić i Ciebie i ją... To potworny sen! Do tej chwili jestem pod jego wrażeniem... I boję się... Jesteś coraz bardziej odległy, coraz bardziej obcy... To okropne. Sama nie wiem, co tak bardzo ciągnie mnie do Ciebie... "Instynkt zdobywcy"? Tym bardziej Cię pragnę, im bardziej jesteś obcy... Choć muszę przyznać, że coraz częściej ogarnia mnie zniechęcenie... Coraz częściej czuję się oszukana przez Ciebie... Potrz ebuję rozmowy z Tobą... Szczerej i otwartej rozmowy. Potrzebuję, żebyś mi to wszystko wytłumaczył... Gubię się w domysłach, to jakaś matnia... Nie wiem, czy mnie chcesz czy nie... Czy zakochałeś się czy nie... A jeśli tak, to czy to uczucie minęło czy nie...? I dlaczego minęło? A może nie? Może pokochałeś mnie? Jak słodko marzyć o Twojej miłości... Ale to chyba nie jest prawda... Nie kochasz mnie, tak to wygląda i pewnie nie chcesz mnie już... Kto o zdrowych zmysłach mógłby pokochać taka osobę jak ja? Grubą, brzydką i bezmyślnie naiwną... Któż chciałby tłumaczyć świat starej, głupiej krowie... Jestem wyjątkowo nieudanym egzemplarzem kobiety... Niepozbierana, niezaradna, bujająca w obłokach romantyczna marzycielka... Potrzebuję obrońcy i wiesz o tym, prawda? Takiego mężczyzny, który chroniłby mnie przed złem tego świata... Ty lubisz bronić ko biet... Mnie też... Ale jako wolny strzelec, a nie jako mój mężczyzna... Czasem chcę wierzyć, że Twoja dobroć i cierpliwość dla mnie to wyraz Twoich uczuć do mnie, a nie tylko szarmancja... Nadzieja pojawia się i znika, czasem wierzę w Twe uczucia, czasem ogarnia mnie czarna rozpacz... Nie chce mi się już pisać... Mam totalny dołek...
-Yen-
41.
Grzesiu... I znów mamy się zobaczyć. Chyba nie muszę mówić Ci, jak bardzo mnie to przeraża. Zdążyłam trochę poukładać sobie świat uczuć, dopiero uspokoiłam emocje i namiętności... Wiem, że Twój przyjazd popsuje całą moją pracę. Moja miłość znów się przebudzi... Podniesie swoje umęczone oblicze... Znów zawstydzona niepowodzeniem, odtrącona, będę musiała udawać, że lubię Cię tylko... Jestem przerażona... To spotkanie jasno określi układ sił między nami... Czy kochasz mnie? Czy pokochałeś? Czy to tylko pożądanie popycha Cię w moje ramiona? Przecież wiesz, co czuję... Wiesz od samego początku... Wiesz, że zawsze będę chciała całego Ciebie, nie tylko ciała... Chcę Twoich myśli, uczuć, radości i trosk, Twojej miłości... I doprawdy, nie wiem czy jesteś gotów, aby mi to dać. Wiem, przeraża CiÄďż˝ Ăďż˝ odległość, to prawie 200 kilometrów... Czy wiesz, jak chętnie szukałabym pracy w Twoim mieście? Wystarczyłoby jedno Twoje słowo. Nic mnie tu nie trzyma... Poszłabym za Tobą na koniec świata, gdybym tylko wiedziała, że chcesz być ze mną... Ale to się pewnie nigdy nie stanie... Chociaż... Tak miło żyć nadzieją na lepsze jutro... Z Tobą... Nie wiem, doprawdy, co tak bardzo nie pozwala mi zapomnieć o Tobie... Tak bardzo chciałam uśmiercić tę miłość do Ciebie, a ona ciągle żyje... Jak chwast. Nie potrafię, nie chcę... Nie umiem przerwać tej nici, która, niczym pajęczyna, omotała mi duszę... Jesteś mi potrzebny do normalnej egzystencji. Budzę się z myślą o Tobie i zasypiam z nią... Teraz jestem spokojniejsza niż miesiąc temu. Teraz już trochę znam moje uczucia. Nauczyłam się już żyć z nimi. Pogodziłam się z myślą o nieodwza jemnieniu. Osiągnęłam spokój. I teraz Ty masz przyjechać i zburzyć to wszystko, co z takim trudem sobie budowałam. A może przyjedziesz wyprostować moje myśli, wygładzić nierówności, wyjaśnić niejasne? Albo przyjedziesz zabić nadzieję? Jak żyć bez nadziei? Jak zrezygnować z czekania na Twoją miłość? A jeżeli odbierzesz mi nadzieję? Co ja wtedy zrobię? Ach! Jak miło wierzyć, że Twój przyjazd dyktuje Ci serce... Że zależy Ci na mnie... Że chcesz posłuchać mnie... Zobaczyć, przytulić, pocałować... Już pożegnałam się z myślą o Twoich cudownie ciepłych ramionach... O Twojej czułości... Tego nie będzie bez Twojej miłości. Ciągle zastanawia mnie, jak to będzie, gdy przyjedziesz? Porozmawiamy jak kolega z koleżanką i pójdziemy do łóżka? Jakoś nie bardzo to widzę... To głupie... Więc co? Przytulisz mnie? Po przyjaciel sku? Czy inaczej? Znów będziesz czuły i kochający? Taki jak byłeś wtedy? A potem wyjedziesz i wszystko zacznie się od nowa? Tego właśnie tak bardzo się boję... Pragnę Cię najbardziej na świecie... Tylko... Wiem, co się stanie z moimi uczuciami. Znów błędne koło miłości i odrzucenia, nadziei i rozpaczy... Po równi pochyłej w dół... z prędkością wagoników roller-coaster`a. To mój strach... To moje przewidywanie... Wiem, że tak będzie... Jedyną rzeczą, która może mnie uchronić przed obłędem jest Twoje wyznanie miłosne. Musiałbyś pozwolić mi nazywać się znów "Twoją"... Wiem, to pewnie zbyt wiele... Ach... Boję się...
- Yen -
42.
Hmm... Ciągle piszesz do mnie... Czy coś się za tym kryje? Sama nie wiem. Mam miliony domysłów, które pożerają mój spokój... Doprawdy, póki nie powiesz mi sam, co się dzieje, dopóty nie zaznam spokoju... I nie wiem już, co nas łączy... Czasem czuję, że Cię kocham, czasem nie chcę Cię... Ciągle tkwisz w mojej głowie niczym cierń... Ciągle o Tobie myślę... Dziwne to bardzo.
- Yen-
43.
Przyjechałeś... Jak dziwnie... Niby razem, ale osobno... Utonęłam w Twoich ramionach... Zagubiłam się w oczach... Nasze łóżko, nasza noc, nasze chwile... Inne, zupełnie odmienne od tego, co zapamiętałam... Już nie cieszy mnie to tak bardzo, jak kiedyś... Już nie było takie przyjemne... Dlaczego? Czy już Cię nie kocham? A Ty? Czy jednak kochasz mnie? Jedziemy na zlot do Warszawy... Co tam się wydarzy? Czy potraktujesz mnie jak swoją kobietę? Czy może wyprzesz się mnie? Tam będzie wielu ludzi, którzy nas znają... Czy wystąpimy jako para? Jak mam się zachować? Przeraża mnie ten wyjazd... Wiem, jak bardzo zależy Ci na tym zlocie... I wiem, jak bardzo chcesz, żebym tam była, choć zupełnie nie rozumiem dlaczego... Gdyby nie Twoje pragnienia, nie pojechałabym tam wcale... A tak... Obiecałam Ci więc jadę... Z Tobą... Tak to ująłeś!: "Chcę byś pojechała tam ze mną... " Dobrze ukochany... Pojadę... Napisałeś na czat, że jesteś u mnie! Czy to znaczy, że nie wstydzisz się mnie? Nie wstydzisz się związku ze mną? Do tej pory myślałam, że tak właśnie jest... Że dlatego unikasz rozmów na czacie na mój temat, bo wstydzisz się mnie... Jesteś już dwa dni... Jutro wyjeżdżamy... Nadal nic nie wiem... Kochasz mnie czy nie kochasz? Szukasz mojej bliskości, całujesz mnie, śmiejesz się ze mną... Chyba mnie kochasz... Ale, gdy pomyślę o tym co wydarzyło się od Twojej ostatniej wizyty, to wydaje mi się, że mnie jednak nie kochasz... Kompletny mętlik! Sama już nie wiem, co mam myśleć! Chyba zwariowałam, a to wszystko, co się dzieje, to sen wariatki... Jak mam się zachować? Co mam mówić? Co robić, żeby Cię nie urazić? Jakie to trudne! Chyba będzie tak, że dopiero w Warszawie dowiem się, jaki masz naprawdę stosunek do mnie i do n aszego związku. Tam dopiero poznam siłę Twoich uczuć do mnie... Ach Grzesiu... Jakże miło mi marzyć, że obejmiesz mnie przy wszystkich naszych znajomych, i pocałujesz... Czy tak będzie? Nie wiem... Już nic nie wiem... Kiedyś marzyłam, bo dałeś mi nadzieje, później marzyłam, mimo że mi ją odebrałeś... Teraz znów marzę... Czy mam do tego prawo? Niby każdy ma niezbywalne prawo do marzeń... Tylko czy ja mam prawo marzyć o Tobie? Marzyć tak, aby znów nie cierpieć?
- Yen -
44.
Warszawa...
Jesteśmy już w hotelu... Cudowna podróż z Tobą... Ty wiesz, jak bardzo boję się jeździć pociągami... Zaopiekowałeś się mną... Całą drogę jechaliśmy przytuleni... Wśród pocałunków i czułych spojrzeń... To cudowne! Przywróciłeś mi nadzieję! A może nie?? Później, gdy poznaliśmy innych uczestników zlotu, znów stałeś się inny, obcy... Dopiero w autobusie przypomniałeś sobie o mnie... Dlaczego? Za dużo konkurentów? Hi, hi, hi... Przydzielono nam wspólny pokój! Z jednym tylko łóżkiem! Czy to oznacza, że wszyscy wiedzą i uznają nas za parę? Co mam robić? Co mówić? Jak się zachować? Potwierdzać? Zaprzeczać? Czemuż, ja głupia, nie zapytałam Ciebie wcześniej o to, jaką przedstawiamy wersję oficjalną? No nic, jakoś sobie poradzę... Idę, bo już pukają do drzwi... "Poloneza czas zacząć..." Hi, hi, hi...
- Twoja (?) Yen ÄËĂďż˝Ăďż˝
45.
Już w pociągu...Dlaczego? Dlaczego to zrobiłeś?! Czy to kara dla mnie?! Twoja poalkoholowa bezmyślność?! Tak bardzo Ci ufałam... Ucieszona Twoją opieką zapomniałam o tym, co było... Powinnam była pamiętać... Zastanowić się nad tym, kim jesteś.. A ja, głupia, zaufałam Ci bezkrytycznie... A teraz co? Serce mi krwawi... Łzy płyną po policzkach... Wyczekałeś moment, kiedy poszłam spać i rozpocząłeś orgietkę z dwoma pijanymi panienkami... Czym na to zasłużyłam? Dlaczego udawałeś zakochanego?! Dlaczego mnie zwodziłeś?! Tylko po to, żeby móc mocniej mnie zranić?! To tak boli... Tak bardzo boli... Co mam teraz zrobić? Rano, gdy dowiedziałam się o wszystkim, stałam w oknie i płakałam... Zastanawiałam się nad tym, co mam teraz zrobić..? I nagle olśniło mnie! Pomyślałam: "Porzuć, dziewczyno, to bagno! On cię poniża! Krzywdzi! Odetnij s ię od znajomości z całą orgietkową trójką! " Przecież moje dwie tzw. koleżanki przeszły same siebie uwodząc jeszcze wtedy mojego mężczyznę.... One już nie zasługiwały na moją sympatię. Posłużyły mi jeszcze jako tło i kontrast, abyś zrozumiał, co tracisz... Że zamieniłeś kobietę z klasą na dwie imprezowe tandetki... Ale co zrobić z sercem? Zranionym... Złamanym... A może to nie serce? Może to duma? Zraniłeś moją dumę! Tym gorzej dla Ciebie! To Twój kolejny wybryk.. Tym razem bez przebaczenia! Już dość. Wystarczy! Dość upokorzeń, kłamstw i szarpaniny emocjonalnej! Jesteś obrzydliwy! Czuję do Ciebie wstręt za to, co zrobiłeś! Ciekawe, ile razy przez czas, kiedy "byłeś ze mną" wykonywałeś skoki w bok... Jakaż ja byłam głupia i naiwna, że Ci zaufałam, teraz to tak bardzo boli... Po porannym "show", gdy wszyscy mężczyźni ze zlotu, łącznie z Tobą, patrzyli na mnie jak na objawienie, postanowiłam niezwłocznie wyjechać... Zostawiłam Cię tam... Nie mogłam patrzeć na Ciebie... Ciągle miałam przed oczami Twój obraz: pijany, zaśliniony, obłapiający dwie pijane nimfetki... Liczyłam, że może napiszesz do mnie, zadzwonisz, powiesz, że to nieprawda... Minęło cztery lub pięć godzin... Milczysz... Wiec jednak dobrze zrobiłam porzucając Cię... A ból po rozstaniu minie... Wypłaczę Cię z serca... Wyrzucę... Zapomnę... Albo nie! Nie zapomnę! Ku przestrodze na przyszłość! Poślę Ci jeszcze wiadomość, żebyś wiedział, co mi zrobiłeś...
- Yen-
46.
Już w domu... Napisałam Ci, jak bardzo mnie oszukałeś, zraniłeś... W trzech SMS-ach wyjaśniłam, dlaczego nie mogę znieść tego, że zrobiłeś ze mnie idiotkę... I nic... Martwa cisza... Dopiero teraz, po dwóch godzinach, otrzymałam od Ciebie wiadomość... Oszalała z bólu, wytrącona z równowagi, zapłakana otwieram Twoją wiadomość i co widzę? "Wiem, głupio wyszło." Tylko tyle?! Tyle... Nawet nie zasługuję już na kłamstwo! Na jakiekolwiek wytłumaczenie! "Wiem, głupio wyszło"! Cholera jasna. Obślizgły, czatowy dandys! Mężczyzna potrafiłby napisać cokolwiek, ale Ty widocznie nie jesteś mężczyzną! Jesteś małym, obmierzłym, glizdowatym stworzeniem! Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego! Nigdy na mnie nie zasługiwałeś! Przerosłam Cię o trzy odległości do nieba! Zawsze będziesz zbyt maluczki, aby się ze mną równ ać. Beznadziejny typ, który zawsze będzie sam... Przerost formy nad treścią... Swoją drogą... Co ja w Tobie takiego widziałam? Jak to się stało, że dałam się aż tak zwariować? Dlaczego nie dostrzegłam od razu rzeczy tak przecież oczywistych? Może po prostu szukałam miłości? Ten list jest już ostatni... Z całą pewnością ostatni. Swoim postępowaniem i głupawym SMS-em zwróciłeś mi wolność. Przecież nie mogę i nie chcę zniżać się do Twojego poziomu. Na razie wyleczyłeś mnie z jakiejkolwiek chęci pozostawania w związku... Wolę zostać sama. Tak jest prościej i spokojniej... Niniejszym kończę tę znajomość oraz pisanie do Ciebie. Teraz już wiem, że nigdy nie zrozumiałbyś tego, co tu zapisałam... Wobec tego dalsze pisanie nie ma sensu a i adresat tych listów obrzydł mi już doszczętnie. To naprawdę KONIEC.
- Yen -
47.
"Wieczór"
Poszli sobie goście
syci rozmowy zadowoleni
zostałam sam na sam
ze swoim smutkiem
snującym się szarością
wokół mojego serca...
Tyle słów dzisiaj padło
tyle smutku gniewu
tyle śmiechu aż do łez...
Odeszli moi goście
zabrali ze sobą
życzliwość mądre słowa
mocne słowa szczerość.
Teraz nastał czas chandry
roztrząsania przeciw i za...
Patrzyłam w lustro
ich oczu i twarzy
wiedziałam że mnie kochają.
Teraz jestem sama
a moje szklane lustro
nawet mnie nie lubi...
Za oknem zapada zmierzch
i we mnie jest zmierzch -
- dobrego humoru...
wieczorny całun smutku
ogarnął moją duszę
muszę być sam na sam ze sobą...
przy jeszcze jednej świecy
której migotliwe światło
nie potrafi ogrzać
zmrożonego serca...
samotnego niechcianego
mojego serca...
EPILOG
Nie myślcie sobie, drodzy czytelnicy, że mój "KONIEC" oznaczał rzeczywiście koniec kontaktów z tą obmierzłą kreaturą. Co to, to nie! Jakże przecież "jastrząb" mógł pozwolić, żeby "mysz" wyślizgnęła mu się z pazurów i odeszła trzasnąwszy drzwiami?! Przeżyłam wiele awantur na czacie... Wiele kalumnii posypało się na moją głowę... Podstępny Grześ potrafił podszywać się pod mój nick i wypisywać na forum głupoty w moim imieniu... Podszywał się pod moich znajomych i prowokował kłótnie... Pisał oszczerstwa na mój temat do wszystkich naszych wspólnych znajomych... Oczerniał mnie na czacie... Oskarżał o intrygowanie... Stracił na mnie wiele czasu i pieniędzy... Okazał się nieczułą, jadowitą, podstępną i podłą szują... Próbował nawet wmówić mi, że to ja go zdradziłam i wystawiłam do wiatru! W t ych wszystkich działaniach dzielnie sekundowały mu owe dwie nimfetki ze zlotu. Oczywiście, obrażone na mnie za to, że zerwałam z nimi wszelkie kontakty, postanowiły mnie przykładnie ukarać... Nazwałam je na własny użytek "dobermanicami". Zawsze szczekały i groźnie szczerzyły kły, gdy panu i władcy ÄËĂďż˝Ăďż˝ Are ÄËĂďż˝Ăďż˝ na wybojach krętej drogi intryg i podstępów obsuwała się noga... Wiele potwarzy wyprodukowanych przez te "uroczą" trójkę bolało mnie bardzo. Kilka razy dałam się sprowokować do kłótni na Forum... Ich cel jednak nie został osiągnięty... Zbyt wielu ludzi znało mnie z prawdziwego świata... Zbyt wielu było świadkami postępowania szanownego pana Grzesia i jego "dobermanic" na zlocie... Poza tym pan Are zapomniał o jednej rzeczy: o syndromie, który pozwoliłam sobie nazwać "syndromem ofiary". Im usilniej starał się mnie oszkalować i zniszczyć na czacie, tym bardziej stawałam się popularna... A im większa była moja popularność, tym większa była eskalacja prześladowań... Im większe represje, tym więcej obrońców... Im więcej przychylnych mi ludzi, tym większa chęć zniszczenia mnie przez Are... Zamknięte koło, albo lepiej - spirala popularności i prześladowania. A ja cóż... Znosiłam cierpliwie wszystkie szykany, bo wiedziałam, że prawda zawsze wyjdzie na jaw i jeszcze coś: ÄËĂďż˝Ăďż˝Prawdziwa cnota krytyk się nie boi." Czekałam cierpliwie i nie pomyliłam się. Wielki Are stał się "Persona non grata" dla wszystkich piszących na czat... I wkrótce słuch po nim zaginął... Ukarał się sam.
OD AUTORKI:
Długo zastanawiałam się, czy wydać drukiem tę książkę... Dla mnie miał to być rodzaj ostatecznego oczyszczenia... Dla pana Are - rodzaj kary... Pomyślałam: niech cały świat się dowie, co mi uczynił! Ale dopiero po jej ukończeniu zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę motorem do napisania tej książki była chęć pokazania młodym ludziom wszystkich niebezpieczeństw, jakie czyhają na szukających miłości wśród wirtualnych postaci... Znam oczywiście pary, które odnalazły się na czacie i trwają już kilka lat razem w szczęściu, ale to tylko znikomy procent czatowych romansów... Trzeba sobie jasno i wyraźnie powiedzieć, że każdy piszący na czat, na jakikolwiek czat, pozostaje anonimowy. Czat ÄËĂďż˝Ăďż˝ SMS jest o tyle nietypowy, że znajomość przenosi się z telegazety do telefonu komórkowego... I ta właśnie specyficzność jest niebezpieczeĂĹĄ Ăďż˝stwem! Mechanizm jest niezwykle prosty: kontakty przez telefon kojarzą nam się zazwyczaj z dobrze znanymi nam ludźmi, bo przecież numery telefonów takich właśnie ludzi mamy zapisane w naszej książce telefonicznej. I właśnie jak dobrego znajomego, jak człowieka, którego znamy, traktujemy postać, której numer telefonu udało nam się odszyfrować z telegazetowego czatu. Takie podejście jest poważnym błędem, popełnianym, niestety, nagminnie i zdaje się bez udziału naszej woli... Taki człowiek nadal pozostaje anonimowy! Nadal, jak na czacie, może nam wypisywać niestworzone dyrdymały, mając świadomość, że wszystko co nam powie, jest nie do sprawdzenia... A nasza czujność śpi przykryta pierzynką zaufania wywołanego błędną oceną znajomości... W taką właśnie pułapkę dane mi było wpaść... Traktując nieznajomego mi, w gruncie rzeczy, człowieka, jako mojego dobr ego znajomego, zaufałam mu już na wstępie... Dzięki temu mógł mi przedstawić się dokładnie tak, jak chciał abym go postrzegała, nie budząc we mnie żadnych podejrzeń... Dopiero spotkania w tzw. "realu" zmieniły mój punkt widzenia i postrzegania Grzegorza. Niestety, do pierwszego spotkania doszło dopiero po około dwóch miesiącach telefonicznej korespondencji i wtedy było już za późno na trzeźwa ocenę człowieka i sytuacji... Postrzegałam go dokładnie w taki sposób jaki on mi narzucił... Teraz, patrząc z perspektywy czasu i przez pryzmat tego, co się wydarzyło, wiem, że nigdy nie zakochałabym się w takim człowieku. Zbyt późno zrozumiałam, że tylko osobiste poznanie, rozmowy z patrzeniem sobie w oczy, bezpośrednia obserwacja, trwanie przy sobie, ramię przy ramieniu, dają nam gwarancję poznania drugiego człowieka... Każdy postrzega siebie przez pryzmat własnych marzeń , dlatego też nasze wyobrażenia o sobie samych różnią się, czasem diametralnie, od tego, jak postrzega nas otoczenie. Nie można więc poznać człowieka tylko na podstawie jego opowiadań o sobie samym, bo jego subiektywna ocena siebie może być zupełnie różna od rzeczywistości... Dopiero przy prawdziwym spotkaniu stajemy twarzą w twarz z prawdziwym człowiekiem i prawdą o nim... Wtedy dopiero może okazać się, że tak dobrze nam znany i bliski człowiek jest kimś zupełnie innym, niż nam się wcześniej wydawało... Wtedy pozostają nam dwa wyjścia: albo zaufać sobie i swoim zmysłom lub nie wierzyć własnym oczom i brnąć dalej w krainę ułudy... Ja, niestety, nie zaufałam sobie... Na koniec życzę wszystkim miłej zabawy w wirtualnym świecie, owocnych poszukiwań "drugiej połówki" oraz mądrości i rozwagi przy rozróżnianiu szarej, lecz szczerej prawdy i bĂĹĄ Ăďż˝yszczącego blichtru kłamstw...
Yen.
- . . . -
Drobnym maczkiem zasiane
myśli słowa idee...
na białej przestrzeni papieru...
Czy ktoś to kiedyś odczyta?
Czy przystanie na chwilę?
Zaduma powlecze mu czoło
tak jak moje oblekła...
I wzniesie wzrok zamyślony
ku chmur chmurnym piórkom
ku drzew zielonym palcom
ku twarzy słońca promiennej?
Czy pomyśli ten człowiek
o pracy mrówek rzetelnej
o lekkości ptaszków
o miłości piesków
o barwności motylków
o nadziei natury
na ponowny rozkwit?
Gdy radość rozchmurzy
zasępione czoło
i uśmiech na ustach
rozświetli mu drogę...
Będę szczęśliwa!
Spojrzę z obłoków
i znów zasiądę
by myśli słowa idee
zasiać znów drobnym maczkiem
na pustej przestrzeni papieru...
dla następnych pokoleń...
Wrzesień 2002 - Lipiec 2003